Zanim zdecydowaliśmy się na rasę Dogo Argentino mieliśmy dwa psy. Tosia (West Highland White Terrier) to domowa maskotka. Drobna, proporcjonalna. Z wyglądu i z zachowania wieczny szczeniak. Została w Trójmieście z Jurka rodzicami. Yaga (Sznaucer Olbrzym) w 2013 została uśpiona z powodu nowotworu 🙁

Yaga była tym psem, z którym trzeba było “robić coś na poważnie”. I właśnie to jej najwięcej czasu poświęciliśmy na szkolenie. Choć mówi się, że są to psy dla osób z doświadczeniem, konsekwentnych, stanowczych i wiedzących, czego chcą od psa, to szkolenie jej było dość łatwe. Z drugiej strony dość szybko się nudziła i często testowała na ile sobie może pozwolić. Pasowało nam jednak to, że bardzo szybko wszystko łapała i widać było, jak lubi pracę z człowiekiem.

Cechy Dogo Argentino

Szukając kolejnego psa przeglądaliśmy rasy pod względem dwóch kryteriów:

  1. Wymiary i wygląd zewnętrzny psa
  2. Konkretne cechy charakteru

Jeśli chodzi o wygląd psa, to chodziło nam o to, że dla nas pies ma powyżej 30 kg i zaczyna się mniej więcej od 50 cm w kłębie. Określiliśmy również, że tym razem idziemy w krótką, gładką sierść, która nie wymaga strzyżenia. Oczywiście rasa, którą wybierzemy, musi nam się podobać. Ale dlaczego od tego zaczęliśmy? Bo przy ilości ras, które istnieją należy jak najbardziej zawęzić krąg poszukiwań. W opisach wielu ras znajdują się takie określenia jak: “przywiązuje się do swojej rodziny/przewodnika”, “silny charakter”, “potrzebują dużo ruchu” itp itd. Tyle, że może być to zarówno pies, który ma 15 kg, jak i 45 kg. Dlatego my, już na samym początku wyeliminowaliśmy wiele psów, które dla nas są po prostu za małe.

Następnie określiliśmy sobie, jakiego mniej więcej chcemy psa pod względem charakteru. Ważne było dla nas kilka rzeczy: niezależność w działaniu, ale jednocześnie przywiązanie do swojego człowieka. Stawialiśmy też na determinację (zaciętość), co oznacza, że jeśli trzeba, to pies podejmie rękawicę i się nie wycofa, ale sam nie prowokuje. Chcieliśmy psa, który będzie stwarzał wrażenie siły, będzie zdystansowany do obcych ludzi wyznaczając im jasne granice, a jednocześnie w domu będzie maskotką i przytulanką. Nasz kolega wyraził najlepiej, co przyciąga do Dogo Argentino: „Pierwszy raz, gdy zobaczyłem tego psiego skur…la na jakimś filmie, to pomyślałem, że to jest bydle dla mnie”.

Aktywnie z psem

Decydując się na kolejnego psa szukaliśmy rasy, która, najkrócej mówiąc, byłaby wymagająca. Dużą frajdę sprawia nam poświęcanie czasu na wychowanie psa, a potem dalsza z nim praca. Stąd potrzebujemy rasy wszechstronnej i wytrzymałej. Chcieliśmy psa, z którym aktywnie będziemy spędzać czas. Rasę, która fizycznie będzie w stanie razem z nami robić kilometry przez miasto. Nastawialiśmy się na sport, choć nie mieliśmy za bardzo sprecyzowane, co konkretnie z psem chcemy robić. Jednak, aby coś z psem robić, musi on mieć też warunki fizyczne. Oprócz pożądanych cech charakteru, Dogo Argentino był ze wszystkich molosów, które przejrzeliśmy, najbardziej umięśnionym psem i jednym z najlżejszych. Dzięki czemu patrząc na psa odnosiliśmy wrażenie siły i wytrzymałości. Co znowu spowodowało, że uznaliśmy, iż jest to rasa idealna do sportu.

Inne rasy

Dodatkowym kryterium była grupa fci, w której dany pies się znajduje. Oczywiście, nie jest tak, że każdy pies z danej grupy jest taki sam. Ale mają pewne cechy wspólne. Wiąże się to z przeznaczeniem psów. I tak teriery miały polować. Molosy zyskały popularność jako psy stróżujące, myśliwskie i bojowe. I tak dalej. My chcieliśmy molosa. Są to psy dość ciężkie, o zwartej budowie i silnie umięśnione. Dodatkowo na różnych forach wszyscy podkreślali, że silnie przywiązują się do swoich rodzin. Chcieliśmy też po prostu mieć inną rasę niż Sznaucer Olbrzym.

Z grupy molosów wybraliśmy kilka ras, które najbardziej nam odpowiadały. Było to oczywiście Dogo Argentino, Cane Corso i Dog Kanaryjski. Od początku uważaliśmy, że idealny dla nas będzie Dog Argentyński, ale ponieważ Jurka rodzice posiadają psy i koty, to zaczęliśmy rozważać inne rasy, bo mieliśmy obawy, co do tego jak będą wyglądały rodzinne spotkania. Zwłaszcza, że u DA podkreśla się agresję wśród tej samej płci. A Jurka rodzice mają suczki….

Z tego też powodu wykonaliśmy kilka telefonów do hodowców CC i DC. Zawsze było, jakieś “ale” do tych ras. Niby te rasy również pod względem charakteru pasowałyby, ale jednak to nie było to. Ostatecznie po tych rozmowach zdecydowaliśmy się spełnić nasze marzenie i wybraliśmy DA. Stwierdziliśmy, że jak nasze Dogo przestanie się dogadywać z psami rodziców, to będzie zostawać u Pauliny, siostry Luizy. Ona na to chętnie przystała.

Historia

W przypadku Dogo Argentino było tak, że rasę po raz pierwszy na żywo widzieliśmy w 2002/2003 roku. Cały nasz obraz DA bazował na spotkaniu z kolesiem, który miał samca DA. W trakcie spotkania trochę poopowiadał nam o swoim psie. Zwłaszcza o jego wadach, z naciskiem na przejawy agresji i brak tolerancji do tej samej płci. Z tego też powodu swojego psa spuszczał na zamkniętym boisku, bez możliwości kontaktu z innymi psami. W tamtych czasach ciężko było na wystawach zobaczyć przedstawicieli tej rasy, dlatego nasze wyobrażenie o DA przez długi czas oparte było na tym spotkaniu.

Wyzwanie

Od tej jednej rozmowy z właścicielem DA, Luiza co jakiś czas śledziła pojawiające się w sieci materiały na temat rasy.  Gdy w 2014 roku zdecydowaliśmy się na zakup suki Dogo Argentino, ponownie przeczytała wszystko, co było wtedy dostępne. Z naciskiem na forumowe dyskusje. Zwłaszcza te, które dotyczyły potencjalnych problemów. Im więcej czytała, tym bardziej była nakręcona na tę rasę. I tym bardziej była przekonana, że to właśnie Dogo Argentino posiada cechy, które czynią go psem idealnym dla nas.

Zdawaliśmy sobie sprawę, że historia i przeznaczenie rasy powoduje, że są to psy znane ze swojej bojowości. Wiedzieliśmy, że są na liście ras agresywnych i domyślaliśmy się, z czym to się wiąże. Jednak nie odstraszyło nas to. Była to nawet zachęta. Taka wisienka na torcie. Potraktowaliśmy to jako wyzwanie. Chcieliśmy się z tą agresją i instynktem zmierzyć i udowodnić, że psy z tej listy można wychować na zrównoważone zwierzęta.

O Autorze

2 komentarze

    • Luiza

      Cieszę się, że się odezwałaś! Planujemy udział w kilku wystawach, jednak na tą chwilę nie wiemy, kiedy zaczniemy i gdzie.
      Przejrzałam wstępnie Twoją stronkę i artykuły są ciekawe. Będę na bieżąco śledzić Twojego bloga. Dzięki za komentarz!

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany