Dysplazja, to kolejny problem zdrowotny, z którym borykają się Dogi Argentyńskie. Obecnie jest to dość powszechny problem wśród ras, których masa ciała u dorosłych osobników przekracza 16 kg. OFA (Orthopedic Foundation for Animals) w USA prowadzi statystyki występowania dysplazji wśród różnych ras. Dogi Argentyńskie znalazły się na 14 pozycji z odsetkiem 37% psów (tzn. że średnio 1 pies na 3 jest chory). Najbardziej dysplastyczną rasą są buldogi, u których w prawie 74% przypadków wystąpiło to schorzenie.

Po raz kolejny zaznaczam, że piszę to z perspektywy laika. Przygotowując się do tego wpisu musiałam kilka rzeczy doczytać. Niektóre wyniki badań naukowców były dla mnie zaskoczeniem, a niektóre były zgodne z doświadczeniem i wiedzą zdobytą do tej pory.

Dysplazja Yagi

Temat dysplazji jest dla mnie dość osobisty, ponieważ Yaga ją miała, a miała ją prawdopodobnie z dwóch przyczyn. Główną przyczyną było to, że jako szczeniak była poddana dużemu wysiłkowi. My popełniliśmy błąd w zabawach z nią i po prostu rozwaliliśmy jej stawy. Ona uwielbiała biegać za kamieniami, więc bez umiaru jej rzucaliśmy. Z górki, pod górkę. Jeszcze nie zdążyła wrócić, a już kolejny kamień leciał w powietrzu w inną stronę. Biegała bez opamiętania. I przerywaliśmy zabawę zawsze zbyt późno. Gdy miała kilkanaście miesięcy okazało się, że ma dysplazję. Choć nie była ona jakoś mega zaawansowana i w jej najlepszym okresie w ogóle nie było widać, że ją ma, to na stare lata wszystko wyszło i miała problemy ze wstawaniem i poruszaniem się. Dłuższe spacery, czy wycieczki nie wchodziły w grę. Po spacerze na dystansie ok. 4 km (do jeziora i z powrotem) łapy odmawiały posłuszeństwa.

Druga przyczyna to raczej przypuszczenie i wynika z obecnie posiadanej wiedzy. Yaga została wzięta z hodowli w wieku ok. 3 miesięcy i teraz wydaje mi się, że już wtedy musiała miała jakieś początki dysplazji. Jak tylko przyszła do domu, to można było zaobserwować, że odczuwa dyskomfort we wchodzeniu po schodach (sporadycznym, bo w większości przypadków była znoszona), a jej sposób poruszania się był uroczy i prześmieszny, ale po prostu nieporadny (jak na ten wiek) 😉 Być może wynikało to tylko i włącznie z braku socjalizacji. A być może to były objawy, które wtedy po prostu przeoczyliśmy. Ciężko po takim czasie ocenić.

Licytacja, czyli czyje dziecko jest grubsze

Czynnikiem środowiskowym, który ma największy wpływ na dysplazję jest waga psa, dlatego tak niemiłosiernie irytują mnie wszystkie dyskusje i licytowanie się, kogo pies waży więcej: “mój ma 7 miesięcy i waży 35”, “a mój 10 i waży 40 kg”, “a mój rok i waży już 44 kg”. Serio?! Czy licytujecie się też o to, czyje dziecko jest grubsze?! Doprowadza mnie do szału, aż taka ignorancja, żeby nie znać wzorca i robić z psa upasioną świnię, kiedy we wzorcu jest jasno i wyraźnie napisane:

“pies atletycznej budowy, (…), normalnie i harmonijnie zbudowany, dobrze umięśniony i ruchliwy, daje wrażenie siły, energii i mocy (…)”. 

Dość mocno to było widać na wystawie, na której byliśmy. Gruba przy pozostałych psach wyglądała po prostu jak chuchro, jak jakiś karzeł. Wiele osób pytało, w jakim ona jest wieku, bo wyglądała przy pozostałych psach jak szczeniak. Ona ma 15 miesięcy i waży 32 kg. Były tam psy młodsze od niej albo niewiele starsze, których waga oscylowała w okolicy 40 kg. No i generalnie dowiedziałam się, że nasz pies powinien przytyć, bo jest za mały (nie od sędziego, ale od bardzo “troskliwych” uczestników). Żeby to było jasne – ona ma jeszcze rok na uzyskanie docelowej wagi, czyli ok. 37 kg. Wolę, żeby Alabama w fazie wzrostu była troszkę za chuda, niż żeby była za gruba. Po prostu ma to mniejsze skutki zdrowotne. A tak swoją drogą, to ja wybrałam tę, a nie inną rasę właśnie dlatego, że chciałam psa atletycznego. Widocznie dzisiaj słowo “atletyczny” znaczy zupełnie coś innego niż pierwotnie.

Moda na koksa, czyli im większy tym lepszy

Nastały bardzo dziwne czasy, bo w modzie dzisiaj nie są rasy, a psy w typie “im większy, tym lepszy”. Każdy się jara, że jego pies waży w wieku roku 40-45 kg i wygląda jak napompowany sterydami koks. Zupełnie nie rozumiem, jak można obciążać psa, który jest w fazie wzrostu, nadmiernymi treningami. Serio? Rozumiem, że fajnie wyjść na miasto z psem, który jest zajebiście zbudowany, ale jaki to jest problem, by tak do 18 miesiąca życia psa wstrzymać się z przesadnymi treningami. Ja nie chcę, by Gruba została kaleką. Dlatego nie obciążamy jej nadmiernymi treningami i przestrzegamy zasady, że po FitPaws przez kolejne 24 – 48 godzin tylko spacer na smyczy, po to, żeby jej nie zaszkodzić. Bo wolę jak ludzie się oglądają i mówią, że zajebiście wygląda (nawet jak dla niektórych jest chuchrem) niż gdyby mieli się oglądać ze współczuciem, że prowadzę na smyczy kalekę.

I jak tak patrzę na te wszystkie zdjęcia i filmiki, to ja nie widzę tych kozackich koksików. Ja widzę psy – kaleki, które gdy się poruszają to mam wrażenie,  że powinny brać udział w paraolimpiadzie i że za chwilę padną przygniecione własnym ciężarem. Ja na pewno za takimi psami bym się nie obejrzała. No chyba, że ze współczuciem.

Do rzeczy – co to jest dysplazja?

Starając się skrócić wpis do minimum, a przy tym podając maksymalnie najwięcej przydatnych informacji, nie będę opisywać jak jest prawidłowo zbudowany staw. Znalazłam w zamian za to filmik przedstawiający budowę oraz pracę stawu. Co prawda dotyczy to stawu ludzkiego, ale stawy psów są bardzo podobnie zbudowane i film spokojnie można odnieść do psów. Filmik pomoże zrozumieć, czym jest dysplazja.

Podsumowując: dysplazja stawów biodrowych (hip dysplasia, HD) to schorzenie, które rozwija się podczas wzrostu psa. Dysplazja wynika z rozluźnienia struktur, które otaczają staw biodrowy, przez co kości nie są utrzymywane we właściwym położeniu i przestają przylegać do panewki. Jest to nadwichnięcie, które powoduje zwiększenie niestabilności stawu, co w dalszym etapie powoduje przebudowę elementów stawu biodrowego, który w ten sposób próbuje zrekompensować sobie niestabilność. W efekcie końcowym nieprawidłowa budowa stawu prowadzi do rozwoju stanu zapalnego i choroby zwyrodnieniowej stawów, która jest bardzo bolesna i nieuleczalna. W związku z tym dysplazja może mieć różne objawy: od braku jakichkolwiek aż po całkowitą niezdolność chodzenia.

Objawy dysplazji

U psów, które mają wysoki udział masy mięśniowej w stosunku do masy szkieletu, objawy mogą być w ogóle niezauważalne. Pierwsze objawy mogą pojawić się u psów już w wieku 4 miesięcy. Jednak pojawiają się one w tak wczesnym wieku wtedy, gdy zmiany zwyrodnieniowe są bardzo zaawansowane. Tak naprawdę objawy kliniczne dysplazji mogą pojawić się u psów na każdym etapie rozwoju. U psów, które nie zakończyły jeszcze fazy wzrostu objawami mogą być nagłe problemy ze wstawaniem, chodzeniem, czy bieganiem. U psów dorosłych mogą dołączyć takie objawy jak niechęć do wysiłku fizycznego, a gdy już jest wysiłek fizyczny, to po nim występuje kulawizna. Można też zaobserwować niechęć do wchodzenia po schodach, nieporadne pokonywanie przeszkód, nierównomiernie obciążanie kończyn, zmniejszony zasięg kroku w kończynach tylnych oraz to, że chód jest usztywniony lub chwiejny. Pies ze zmianami w obrębie stawów inaczej biega, często przypomina to „kicanie królika”. 

Ortopeda, u którego byliśmy na konsultacjach, gdy Gruba miała ok. 4 miesięcy, mówił, że warto sprawdzić od czasu do czasu, jak pies, radzi sobie z wchodzeniem/schodzeniem po schodach. Jeśli ma problemy ze stawianiem łap na stopniach, albo dwie tylne podciąga razem, to należy się niepokoić. 

Znalazłam film obrazujący niektóre z symptomów dysplazji. Film w niektórych momentach ma zwolnione tempo i są opisy objawów (w języku angielskim). Lepszego filmiku nie znalazłam, który tak dokładnie pokazuje, czym jest dysplazja. Szczególnie zwróćcie uwagę na “kicanie królika”, bo ciężko to opisać słownie. Niektóre rzeczy u swojego psa zaczyna się zauważać dopiero wtedy, gdy ktoś to wskaże palcem. Z pozoru mogłoby się wydawać, że wszystko jest w porządku, dopóki ktoś wam nie wskaże, na co zwrócić uwagę. Liczę, że filmik pomoże w obserwacji Waszych psiaków.  

 Stopnie dysplazji i jej leczenie

Jeśli zauważymy, że nasz pies wykazuje któryś z powyższych objawów, to warto wybrać się na konsultację do ortopedy. Ortopeda rozpoznanie dysplazji może zrobić na podstawie wywiadu, a w celu potwierdzenia powinien zlecić badanie RTG. Badanie radiograficzne wykonuje się w znieczuleniu ogólnym. Standardowo badania na dysplazję powinno wykonać się najwcześniej w wieku 15 miesięcy. Psa wolnego od dysplazji można uznać dopiero po zakończeniu fazy wzrostu, czyli około 2 roku życia. Oceny końcowej zdjęć RTG dokonuje lekarz weterynarii z odpowiednimi uprawnieniami. Wynik badań jest wpisywany do rodowodu. Do określenia stopnia dysplazji stosuje się skalę przyjętą przez FCI, pod który podlega w Polsce ZKPW:

  • HD-A – stawy biodrowe normalne
  • HD-B – stawy biodrowe prawie normalne
  • HD-C dysplazja nieznaczna
  • HD-D – dysplazja częściowa (ograniczona)
  • HD-E – dysplazja ciężka

Jeśli chodzi o leczenie dysplazji, to można leczyć psy zachowawczo lub operacyjnie. Leczenie zachowawcze stosuje się w przypadku, kiedy objawy występują okresowo, a u psa nie widać zaawansowanych zmian radiologicznych. Do leczenia zachowawczego możemy zaliczyć odpowiednio dobraną formę ruchu, utrzymanie odpowiedniej wagi, stosowanie suplementów oraz podawanie leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych. Natomiast w przypadku leczenia operacyjnego o metodzie decyduje lekarz na podstawie stanu zmian zwyrodnieniowych, wieku psa i możliwości właściciela.

 Badania naukowe nad dysplazją

Badania naukowe nad dysplazją prowadzone są od około 50 lat. W tym czasie pojawiło się wiele różnych teorii na temat tego, co ma wpływ na rozwój i kto jest odpowiedzialny. Najnowsze badania pokazują, że:

  • wszystkie szczeniaki rodzą się z prawidłowo ukształtowanymi stawami, jeśli u szczeniaka rozwija się dysplazja, to proces ten rozpoczyna się niedługo po narodzinach;
  • dysplazja występuje częściej u niektórych ras, co mogłoby wskazywać, że jest to schorzenie genetyczne. Jednak gen odpowiedzialny za powstanie dysplazji nie został do tej pory odkryty;
  • dysplazja to schorzenie, które jest wypadkową czynników genetycznych i środowiskowych;
  • im nowsze badania tym proporcja między czynnikami genetycznymi a środowiskowymi zmienia się w stronę czynników środowiskowych. W badaniach z lat 60 – tych oceniono, że czynniki środowiskowe to tylko 40%, natomiast genetyczne mają wpływ w aż 60%. Obecnie ta proporcja wynosi nawet 70% czynniki środowiskowe i 30% czynniki genetyczne;
  • okresem krytycznym dla rozwoju dysplazji są pierwsze trzy miesiące życia;
  • wpływ na rozwój dysplazji ma również liczebność miotu oraz waga szczeniaka w trakcie narodzin i na wczesnym etapie życia;
  • wiotkość stawów jest główną przyczyną dysplazji – natomiast przyczyną wiotkości stawów może być uraz, przeciążenie stawów wagą, brak siły w mięśniach lub nacisk na mięśnie przywodziciela;
  • wczesna interwencja jest krytyczna – wiotkość stawów może być wykryta już u 4 miesięcznego szczeniaka;
  • naukowcy twierdzą, że nie powinno się stosować suplementów i wystarczy dobrze dobrana i zbilansowana karma.
  • po rodzicach wolnych od dysplazji istnieje ryzyko wystąpienia dysplazji, ale jest ono najmniejsze i wynosi ok. 17%.

Czy można uniknąć dysplazji i jak to zrobić?

Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę, jak duże znaczenie mają warunki środowiskowe. Co oznacza, że mamy możliwość i musimy zrobić wszystko, co się da, żeby uchronić naszego psa przed dysplazją. A możemy to zrobić poprzez:

  • odpowiedni dobór hodowcy – sprawdzajcie, czy hodowca bada swoje psy, proście o okazanie wyników dysplazji. Podczas wizyty przed odbiorem szczeniaka poobserwujcie, w jakich warunkach żyją szczeniaki. Czy biegają po schodach i śliskich nawierzchniach. Jeśli szczeniaki robią, co chcą, biegają po schodach w górę i w dół. Szaleją i biegają na śliskich podłogach, to ja bym się długo zastanawiała, czy opłaca się brać szczeniaka z takiej hodowli. Jest ryzyko, że szczeniak będzie miał problemy ze stawami. Dowiedzcie się, jakiej jakości karmę dostają. Pamiętajcie, że to czynniki środowiskowe mają znaczący wpływ na powstanie dysplazji i ważne są pierwsze 3 miesiące. A z tych 3 miesięcy, szczeniak 2 miesiące przebywa u hodowcy, więc jeśli widzicie, że hodowca karmi szczeniaki byle czym i psy od szczeniaka mocno obciążają stawy, to lepiej zrezygnować, niż płacić za czyjeś błędy. Oczywiście, że jeśli hodowca będzie chciał, to was oszuka, ale na to nikt z nas nie ma wpływu. Jeśli natomiast takich rzeczy nie sprawdzicie, to niestety pretensje możecie mieć tylko do siebie.
  • kontrolę wagi – im cięższy pies, tym większe obciążenie aparatu ruchu, a zatem większe ryzyko dysplazji. Szczeniaki, które po urodzeniu mają dużą wagę, jak również te, które szybciej rosną, czyli szybciej nabierają masę również znajdują się w grupie zwiększonego ryzyka. Kontrola wagi jest o tyle ważna, że obecnie zrobiła się moda na psy „im większy, tym lepiej”. Wiele osób się jara, że mają psa, który w wieku roku waży 40 kg, ale mało kto zdaje sobie sprawę, jaki wpływ ma waga na stawy psa, który ciągle jest w fazie wzrostu. Rozmawiając ostatnio z naszym weterynarzem usłyszałam o badaniach, które prowadzono: okazało się, że psy, które dostawały 70% dziennej porcji jedzenia, miały w późniejszych etapach życia mniejsze problemy zdrowotne. Gruba dostaje ok. 80% dziennej porcji. Wyniki badań ma bardzo dobre i wygląda wg naszej wet bardzo dobrze. Dla mnie ma sylwetkę właśnie taką, jaką powinna mieć: widać zarysowaną talię i mięśnie. Nie żebrze między jedzeniem, a swoją porcję zjada z wielkim apetytem, więc do czasu przebadania stawów taką porcję nadal będzie otrzymywać.
  • odpowiednio zbilansowana dieta i odpowiednio dobrane suplementy – oczywiste jest, że na karmie oszczędzać się nie powinno. Nie tylko ze względu na stawy, ale również ze względu na skłonności rasy do alergii. Natomiast kwestią sporną jest suplementacja. O ile naukowcy twierdzą, że suplementować przy odpowiednio dobranej karmie się nie powinno, o tyle weterynarze (ortopedzi) twierdzą, że suplementacja jest wskazana. Zwłaszcza podawanie suplementów diety zawierających chondroitynę i glukozaminę. My za poradą hodowcy i weterynarza wprowadziliśmy suplementację po 3 miesiącu życia. Co jakiś czas zmienialiśmy producenta. Obecnie Gruba jest na produktach Game Dog. A ponieważ trenujemy z nią FitPaws, to oprócz AntiFlex+ podajemy jej również HMB oraz Spirulinę. Preparaty są rewelacyjne, o czym świadczą bardzo dobre wyniki badań krwi, w tym stosunek wapnia i fosforu.  
  • odpowiednie treningi i zabawy z psem – ćwiczenia wzmacniają mięśnie, a to powoduje, że zwiększa się stabilizacja stawu. Jednak nie wszystkie ćwiczenia są bezpieczne. Należy uważać na zabawy i aktywności na śliskich powierzchniach. Nie należy pozwalać szczeniakowi na chodzenie, czy bieganie po schodach. Wbrew pozorom zabawy z psami też nie należą do bezpiecznych, zwłaszcza takie, gdzie szczeniak jest często potrącany, czy przewracany przez dużo większego i cięższego od siebie psa. To, co można robić z energicznym szczeniakiem, co jest bezpieczne dla jego stawów? Bezpieczne jest bieganie po piaskach, w parkach, gdzie jest miękkie podłoże. Dobierając kolegów do zabawy, wybierajmy takich, którzy będą podobnej wielkości i ciężkości. Oczywiście my polecamy FitPaws, który jest bardzo fajną zabawą, ale tylko i wyłącznie pod okiem doświadczonego trenera, który będzie ogarniał, że rozgrzewka i wyciszenia psa po ćwiczeniach jest niezbędne. A ćwiczenia dobierze odpowiednie do wieku i fazy wzrostu. Dla szczeniaków nie ma przeszkód do uczęszczania na bieżnię wodną. Warto też zapewnić szczeniakowi odpowiednie spacery: lepiej krótsze i częściej, niż długie i rzadko. Nie przeciążajcie zbytnio swojego psa wysiłkiem. Pozwólcie mu biegać w swoim tempie. Nie popełniajcie tego błędu, co my z Yagą.
    Edit: Dostaliśmy od naszego trenera FitPaws bardzo fajną radę. Prostym ćwiczeniem, które u młodych osobników pomaga kształtować prawidłowe ułożenie kości udowej w miednicy jest zmiana pozycji ze stój do waruj (oczywiście, gdy leży na łapach, a nie boku). 
  • konsultacje u dobrego ortopedy – jeśli zauważycie jakiekolwiek objawy, albo po prostu nie będzie Wam się podobał sposób, w jaki rusza się wasz pies, to skonsultujcie się z waszym weterynarzem, jeśli mu ufacie. Albo poszukajcie dobrego ortopedy. Im wcześniej podejmiecie interwencję, tym lepiej dla waszego psa i waszej kieszeni. Tylko poważnie, poszukajcie dobrego weta, bo już nie raz widziałam kicające jak zające psy, a właściciele tych psów mówili, że od swoich weterynarzy słyszeli, że np. ich rasy tak mają i to po prostu taki sposób chodzenia. 

Podsumowanie

Uważam, że odpowiedzialność za zdrowe stawy naszego psa leży nie tylko w rękach hodowców, ale również w naszych. Nie będę specjalnie dyskutować z wynikami badań, że krytycznym okresem są pierwsze 3 miesiące życia. Przyjmuje to do wiadomości, ale tak na chłopski rozum. Jeśli faza wzrostu psa trwa około dwóch lat, to te krytyczne 3 miesiące nie mogą tłumaczyć tego, że przez kolejne półtora roku będę forsować i przekarmiać swojego psa, a jeśli coś mu będzie, to powiem, że to wina hodowcy, bo przecież tak badania pokazują. Trafiłam na hodowcę, który dbał o szczeniaki. Nie pozwalał im się bawić na śliskich powierzchniach. Karmił Muminki bardzo dobrej jakości suchą karmą. Wybrał jako ojca miotu psa przebadanego. My, jako właściciele psa, rygorystycznie przestrzegamy wszystkich punktów z poprzedniego akapitu. Jeśli Gruba będzie miała dysplazję (odpukać), to dopuszczam możliwość, że po prostu gdzieś popełniliśmy błąd.

Pozostaje jeszcze kwestia wykonania badań. Pominę wszystkie kwestie związane z hodowlami, przepisami ZKPW, rodowodami itp. Uważam, że badania na dysplazję i głuchotę powinny być obowiązkowe, ale skoro nie są (niestety!), to dlaczego hodowcy i przeciętni posiadacze powinni je wykonać? Jeśli chodzi o hodowców, to jest to po prostu kwestia uczciwości i przejrzystości “biznesu”. Hodowcy, którzy nie badają swoich psów mają coś do ukrycia i przede wszystkim ukrywają własny brak wiedzy i ambicji. Natomiast jeśli chodzi o nas, właścicieli, to dla mnie jest to kwestia po prostu odpowiedzialności. Każdy odpowiedzialny właściciel przebada swojego psa, bez względu na to, czy będzie go chciał rozmnażać, czy nie. I bez względu na to, czy takie badania w jego rasie są obowiązkowe, czy nie.

 


Źródła:
http://www.instituteofcaninebiology.org/blog/bigger-puppies-develop-hip-dysplasia
http://www.instituteofcaninebiology.org/blog/the-10-most-important-things-to-know-about-canine-hip-dysplasia
"Pies. Zachowanie, żywienie i zdrowie." Linda P. Case
"Kynologia wiedza o psie" J. Monkiewicz, K. Rogowska, J. Wajdzik

O Autorze

4 komentarze

  1. Natalia

    Taaaak niestety jest 🙁 My też popełniliśmy błędy: słuchaliśmy z klapkami na oczach behawiorystów, trafiliśmy na nie odpowiednie kliniki i też zbyt bardzo byliśmy pochłonięci socjalizacją – ja pisałam prace, to tym bardziej na każdym kroku z tyłu głowy był tylko socjal.
    Gdybym mogła cofnąć czas… no ale nie ważne… tego nie zmienię.
    Natomiast wiem, że tak jak piszesz – sprawdzona hodowla, odpowiednia kontrola za młodu stanu zdrowia, wagi i dobór towarzystwa.
    Choć czynnik genetyczny istnieje, to jednak warto zrobić ze swojej strony wszystko by wyeliminować ten środowiskowy.
    Co do karmienia to wydaję mi się, że kontrolowane 100% dziennej dawki jest ok- bardziej obawiałabym się, że mogłyby wyjść braki przy 80% (ale to już w okresie dojrzałości, a nawet wieku seniora) – pomimo dobrych wyników krwi.
    Kwestia badania stawów uważam, że im wcześniej tym lepiej. Jak piszesz, objawy już się ukazują u 4 miesięcznego szczyla – w przypadku gdy mamy do czynienia z HD, natomiast badanie kliniczne już jest wskazane przy 3-4 miesięcznych (luźność stawów) oraz 6-7 można (a w wielu przypadkach należy) zrobić RTG – potem kontrolne w zależności od rasy 13-18 miesiącu (? Nie pamiętam dokładnie). Natomiast wiem, że w naszym przypadku gdyby zostało zrobione szybciej dobre RTG jest prawdopodobieństwo, że całość wyglądała by u nas lepiej ( i tu tez biję się w twarz, że szukałam specjalistów w PL przez 6 miesięcy…). Więc wydaję mi się, że “Standardowo badania na dysplazję powinno wykonać się najwcześniej w wieku 15 miesięcy.”(na pewno dla nas) było by za późno.

    Odpowiedz
    • Luiza

      Z tym karmieniem, to jest to zależne na pewno od wielkości rasy. Przy rasach dużych i olbrzymich zaleca się, by w fazie wzrostu pies miał lekką niedowagę. Jeśli karmiony jest karmą bardzo dobrej jakości, to braków nie powinien mieć. Oczywiście, jak Gruba zakończy wzrost, to będzie otrzymywała 100% porcję żarcia. Tak naprawdę każdy powinien obserwować psa i sprawdzać po prostu, czy za szybko nie przybiera na wadze, bo to nie jest bezpieczne.

      Co do badania. Najprawdopodobniej źle skonstruowałam zdanie. Chodziło mi o to, że standardowo każdy, kto chce przebadać swojemu psu stawy i np. mieć to wbite do rodowodu, bada psa w wieku 15-18 miesięcy. Chociaż podręcznikowo jest tak, że psa wolnego od dysplazji możesz uznać dopiero jak ma 2 lata, czyli de facto powinno się badania robić w wieku 2 lat.
      Podręcznikowe jest również to, co piszesz, że badania, czyli RTG zaleca się robić etapowo, najpierw w wieku 3-4 miesięcy, bo mogą już być widoczne np. zmian struktur tworzących staw. Potem 6-9, kiedy mogą być już widoczne zmiany dookoła głowy kości udowej. Tyle tylko, że to jest żywy organizm, ciągle w fazie wzrostu. I jest wiele przypadków, gdy RTG wykazało np. zmiany, a po kilku miesiącach w ponownym badaniu stawy były ocenione na A. Są oczywiście też sytuacje odwrotne. Zmierzam do tego, że jeśli widzimy, że coś jest nie tak, to nie ma co zwlekać i należy zacząć biegać po ortopedach i robić wszystkie zalecane badania. Natomiast tak jak w przypadku Alabamy było, gdzie ortopeda zrobił jej badanie “ręczne” (sorki, brakuje mi słówka) i stwierdził sam, że jest wszystko w najlepszym porządku. Tak samo stwierdziły rehabilitantki, które prowadziły zajęcia. Więc zdecydowałam, że nie ma sensu robić jej badań, kiedy nie ma absolutnie żadnych objawów. Oczywiście się zastanawiałam, bo po Yadze mamy na tym punkcie lekką obsesję. Ale ona jest mega sprawna od początku, bardzo ładny ruch ma. Jedyne co mnie kusiło w stronę badań, to jej zamiłowanie do wspinania się na różne przeszkody. Ale ponieważ w jej ruchu nic niepokojącego nie było, to zdecydowałam, że wykonam badania po zakończonej fazie wzrostu. I tak naprawdę, czeka mnie to w ciągu najbliższego pół roku. Jestem bardzo ciekawa, jak na jej stawy wpłynęły ćwiczenia FitPaws. Mam pełne zaufanie do Piotrka i nie wierzę, że wyjdzie jej dysplazja. Ale ciekawi mnie stan jej stawów i na pewno zostanie przebadana, żebym mogła wiedzieć, co dalej z nią mogę robić 😉
      Nie wiem, kiedy u Was pojawiły się pierwsze objawy i jak one wyglądały. Natomiast wiem, że jak tylko coś by we mnie wzbudziło jakąkolwiek wątpliwość, albo uważałabym, że to są właśnie te objawy z wpisu, to sama bym na wecie wymusiła wypisanie skierowania na RTG.
      Ale jeśli ktoś nie bada psów na dysplazję podręcznikowo, to i tak badania po zakończeniu wzrostu powinien zrobić.

      Odpowiedz
      • Natalia

        Jasne że tak! Warto robić badania i obserwować swoje psa. Twój komentarz to takie dopełnienie tego czego właśnie w poście mi brakowało. Wydaję mi się, że gdyby czytała to osoba w ogóle nie w temacie to zrozumiałaby to podobnie jak ja na początku – natomiast poruszyłam to bo uważałam (i się nie myliłam), że macie podobne podejście do mojego, które tylko trzeba było lekko dopieścić 🙂

        Ps.
        Badanie “ręczne” to inaczej “badanie kliniczne” (w skład czego wchodzi : oglądanie, omacywanie, opukiwanie, osłuchiwanie, mierzenie, nakłucie i badanie za pomocą zmysłu węchu).

      • Luiza

        Dzięki Natalia 😉 Ciężko zrobić taki wpis, jest wiele technicznych informacji, ale tak naprawdę technika wielu osób nie interesuje. I tak ten wpis skróciłam do niezbędnego minimum, a mam wrażenie, że kilka rzeczy by się jeszcze przydało. Z tym, że jakbym je zostawiła, to pewnie nikt by nie przeczytał, bo wyszła by praca na kilka stron, a nie wpis na bloga ;P
        Dobrze, że drążysz temat, to można wiele dopowiedzieć 🙂

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany