Skoro już jesteśmy w temacie postrzegania rasy, to muszę opublikować wpis na temat opinii, czy nawet w pewien sposób mitów, które można znaleźć  na różnych stronach i forach, a czasem nawet można je usłyszeć od hodowców.  Każdy, kto szuka informacji o rasie, w końcu na takie frazesy trafia. Są one często śmieszne i głupie, ale przede wszystkim bardzo niebezpieczne.  Oto kilka z nich:

1. Agresja i instynkt to bujda, wszystko zależy od właścicieli i wychowania – Boże, ile razy to słyszeliśmy. Przerażające, że od ludzi, którzy żyją z tymi psami na co dzień. Mają po kilka psów i twierdzą, że bez problemu można trzymać dwóch samców na jednej przestrzeni, albo dwie suki. Albo jak powiecie, że macie np. Yorka, to powiedzą, że DA jako drugi pies to nie jest problem, bo na pewno Yorka zdominuje… Jeśli kiedykolwiek to usłyszycie od któregokolwiek hodowcy, to powinna Wam się zapalić czerwona lampka. A najlepiej jakbyście od takiego hodowcy uciekali, gdzie pieprz rośnie! Większej BZDURY nie usłyszycie! A wiara w to może Was naprawdę wiele kosztować.  Instynkt myśliwski to nie mit, to cecha, która determinuje Doga Argentyńskiego.  Rasa została stworzona do polowań, miała odznaczać się od innych psów  węchem, siłą i wytrzymałością. Po to do krzyżówki ras dobrano Pointera i Wilczarza Irlandzkiego, by DA wyróżniały się właśnie węchem i instynktem myśliwskim. Tak samo z agresją: podstawą do stworzenia DA było krzyżowanie Bojowego Psa z Cordoby z Bulterierem, czy Buldogiem Angielskim. Bojowy pies z Cordoby to rasa psa hodowana na walki psów, ekstremalnie agresywna. Tak agresywna, że wyginęła, ponieważ przez tę agresję nie można było rozmnażać psów. Nie mogło dojść do kopulacji, bo pies z suką walczyli na śmierć i życie. Rasa ta była też agresywna w stosunku do ludzi, stąd krzyżowanie jej z innymi rasami miało wyeliminować agresję wobec ludzi, a wzmocnić instynkt, którego w tej rasie brakowało. Sam fakt krzyżowania tak agresywnej rasy jak Bojowy Pies z Cordoby z rasami, które również były używane do walk psów (np. bulterier) powinno zwrócić Waszą uwagę i dać Wam do myślenia. Czy faktycznie krzyżując takie rasy można całkowicie wyeliminować agresję?

Dygresja: w opisie naszego blogu znajdziecie takie zdanie “mamy cel: udowodnić, że nie ma czegoś takiego jak pies pies agresywny (…)”.  Przyznam, że w ostatnim czasie sporo  czytam o agresji i zmieniam swoje przekonania w kierunku: tak, są rasy agresywne. Nie chcę teraz się rozpisywać nad tym, jak to się stało. Na pewno będzie osobny wpis o agresji, jednak najwcześniej za 4 miesiące. Przede mną kolejne seminarium i do przeczytania kilka lektur.

2. Każdy, kto ma doświadczenie z psami, nadaje się na właściciela DAnie, nie i jeszcze raz nie. Posiadanie doświadczenia z psami jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym. Na pewno Argentyny nie powinny trafiać do ludzi, którzy nigdy nie mieli psa. W mojej opinii jest to po prostu niedopuszczalne. Jeśli hodowca sprzedaje psa ludziom, którzy nigdy nie mieli wcześniej żadnego psa, to dla mnie nie jest to hodowca a handlarz.  Spójrzmy prawdzie w oczy, on nie zaufał ludziom, że tak świetnie sobie z tą rasą poradzą i mają wiedzę do tego, a po prostu chciał opchnąć kolejnego szczeniaka.

Dlaczego trzeba mieć doświadczenie z psami? Po pierwsze jest to rasa zbyt specyficzna i wymagająca, o bardzo trudnym charakterze właśnie ze względu na instynkt i agresję.  Po drugie jest to molos i żeby prawidłowo zadbać o jego rozwój psychofizyczny trzeba mieć podstawy (lub kogoś obok z doświadczeniem, do kogo zawsze możemy zadzwonić).  Nie warto uczyć się na żywym organizmie, bo można psu wyrządzić dużą krzywdę. Jest naprawdę wiele rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę:  alergie, odpowiednia sumplementacja w fazie wzrostu, odpowiednio dobrana dieta, rozwój stawów – jak pies się porusza, czy widzimy jakieś anomalie, odpowiednie regularne badania. Naprawdę sporo tego. O wielu z tych rzeczy nie mieliśmy pojęcia przy sznaucerze olbrzymie. A ponieważ Yaga miała dysplazję, to tym razem przygotowaliśmy się inaczej do wielu rzeczy. Wiedzieliśmy już na co zwracać szczególną uwagę, jakie błędy popełniliśmy i co powinniśmy zrobić inaczej, a co całkowicie wyeliminować.

Może ktoś sobie myśli, że przecież każdy musi jakoś zdobyć to doświadczenie. Owszem. Ale Dog Argentyński to absolutnie nie jest rasa, na której to doświadczenie należy zdobywać. My zdobywaliśmy je na sznaucerze olbrzymie. Przejście ze sznaucera miniatury na sznaucera olbrzyma, czyli z rasy małej na dużą, już było szokiem. Okazało się, że duże psy wymagają zupełnie innego podejścia i innego sposobu dbania o zdrowie niż miniaturki.  Z perspektywy czasu żałuję, że nie posiadaliśmy tej wiedzy, co teraz, przy Yadze. Choć miała dobre życie, to mogła mieć lepsze.

3. Dog Argentyński to rasa dla każdego – nie ma czegoś takiego jak rasa dla każdego. Po to powstały rasy, by pełnić określone funkcje. I chociaż dzisiaj większość psów ma jedną określoną rolę – być psem kanapowym, to rola ta nie zmieni cech, które przez wiele pokoleń były wzmacnianie. Przykład: poziom energii psa, czyli ilość ruchu którą potrzebuje dana rasa. Ktoś, kto biega nie powinien kupować sobie buldoga angielskiego, a ktoś kto cały dzień siedzi przed telewizorem nie powinien brać setera irlandzkiego.

Teraz historia autentyk: niedawno poznałam chłopaka, który zaadoptował Staffika. Wziął go od myśliwego, który po 2 latach stwierdził, że staffiki jednak nie nadają się na polowania na ptactwo. A wystarczyło tylko przeczytać historię rasy, żeby do tego wniosku dojść. Nie trzeba było brać psa, żeby się o tym przekonać…

4. DA (i każdy duży pies) powinien mieszkać w domu z ogrodem – naprawdę często, chyba nawet zbyt często słyszymy, że takie (tzn. duże) psy powinny mieszkać w domu z ogrodem, a nie w bloku. Gdy pytam dlaczego, to odpowiedź zawsze jest ta sama “bo duży pies potrzebuje dużo ruchu”.  Tylko dla mnie wypuszczenie psa do ogrodu nie jest równoznaczne z dużą ilością ruchu. To, że pies może sobie pobiegać wzdłuż płotu (choćby nawet przez cały dzień miał to robić) nie oznacza, że jest to pies zmęczony. Mój pies ma więcej ruchu niż przeciętny pies z domu z ogrodem. Codziennie ma zapewnione co najmniej dwa min. 1,5 godzinne spacery poza “swój teren” , podczas których nie tylko biega, ale ćwiczymy podstawowe posłuszeństwo, czy bawimy się w chowanego. Do tego raz w tygodniu bieżnia, FitPaws i szkolenie w grupie psów. Nie mamy z nią takiego problemu, że wracamy do domu a ona biega po blatach i ścianach. Zresztą nawet jak była szczeniakiem i nie miała zajęć w postaci bieżni, czy FitPaws, to nigdy nam nie robiła w domu rozpierduchy właśnie dzięki temu, że miała dużo wyzwań psychicznych. Prawda jest taka, że jak masz dom z ogrodem, to jesteś mniej zmotywowany, żeby z tym psem wyjść. Bo jak wracasz z pracy do domu po ciężkim dniu, to jedyne na co masz ochotę to poleżeć na kanapie. Mieszkając w domku z ogrodem, jedyne co zrobisz, to wypuścisz psa do ogrodu i się położysz. A jak mieszkasz w bloku, to czy Ci się chce, czy nie, musisz wyjść choćby przed klatkę, żeby pies mógł załatwić swoje potrzeby. A jak już wyjdziesz przed klatkę, to prawdopodobieństwo, że zrobisz rundkę wokół bloku wzrasta. A jak już zrobisz tą rundkę, to trochę Ci to zmęczenie przechodzi i z wyjścia przed klatkę robi się godzinny spacer 🙂

Do tego przeważnie domki z ogrodem są poza miastem, więc każda dodatkowa aktywność z psem, jak bieżnia, wiąże się z wyprawą, więc znowu szansa na takie aktywności maleje.

 

Dlaczego o tym piszę? Bo ostatnio modne stało się pokazywanie Dogów Argentyńskich, które kochają wszystkie zwierzątka,  świetnie dogadują się z innymi psami, dają się terroryzować kotom, a na widok sarenki/dzika stoją jak ciele na łące. Generalnie wszystkie te filmiki i zdjęcia pokazują te psy, jako największe pocieszne ciapy wśród psów bojowych. Każde zdjęcie ma chyba udowodnić, jaką to wspaniałą, rodzinną rasą jest Dogo Argentino. I że wszystko, co się o nich pisze, to wyolbrzymienie przez ludzi, którzy sobie nie poradzili ze swoimi psami. No cóż, ci ludzie żyją w swoim świecie i pozwólmy im tam zostać. Ja piszę o tym dlatego, że chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jeden mały szczegół. Na tych wszystkich zdjęciach i filmikach są psy, które jeszcze nie ukończyły 2 roku życia, a w przypadku samców 3 roku życia. A właśnie wtedy pies kończy etap rozwoju i staje się dorosłym osobnikiem. Dopiero wtedy możemy zobaczyć jego pełny temperament i dopiero wtedy w pełni da o sobie znać rasa i jej przeznaczenie. Zauważcie, że te wszystkie filmiki przestają być wrzucane, gdy pies zaczyna być dorosły. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wrzuci  przecież filmiku, w którym jego pies zabija kotka, z którym tak ochoczo jako szczeniaczek się bawił. Nikt nie wrzuci filmiku, kiedy jego pies puszcza się za dzikiem/sarną/zającem i urządza sobie polowanie, co jest zgodne z jego przeznaczeniem, ale nielegalne w Polsce. Nikt Wam nie pokaże, jak walczą dwie suki, które mieszkały ze sobą przez wiele miesięcy w zgodzie. Ba, potrafi walczyć pies z suką mieszkający pod tym samym dachem. Ci, którzy teraz tak ochoczo pokazują, jaka cudowna jest ta rasa i nie ma absolutnie żadnych minusów, oprócz białej sierści, która jest wszędzie,  nie pokażą Wam jak oddają te psy do schronów, bo sobie nie poradzili. Nie zobaczycie psów agresywnych, lękliwych, oddawanych z rąk do rąk, bo ktoś jednak nie dał rady. Nie zobaczycie psów usypianych z powodu agresji wobec wszystkiego, co się rusza. Tego nikt Wam na forum nie pokaże, a takie przypadki są, ale przeważnie nie wychodzą na światło dzienne.  Jeśli w charakterze Doga Argentyńskiego przeszkadzają Wam tak podstawowe cechy jak instynkt, czy agresja i chcecie to wyeliminować/zmienić poprzez socjalizację, to pytanie, po co Wam ten pies?

Oczywiście jestem za tym, żeby od pierwszych chwil szczeniaka socjalizować. Generalnie pracować z nim i poświęcać mu swój czas. To najlepsza inwestycja, jaką można zrobić.  Ale jestem  bardzo radykalna w ocenie posiadaczy DA, którzy myślą, że socjalizacja zmieni geny i wmawiają światu, że oni tego dokonają.

Jeśli zaakceptujecie pewne cechy i nie będziecie chcieli za wszelką cenę zmienić tego, co determinuje prawdziwego Doga Argentyńskiego, to jesteście na dobrej drodze, by stać się właścicielem przecudownej rasy 🙂

Dla równowagi tych wszystkich słodko pierdzących filmików, wrzucam moje ulubione video, które obrazuje wszystko. Jeśli jesteście zainteresowani DA, to polecam zacząć przygodę właśnie od takich filmików 🙂 A teraz moja ulubienica:

 

 

 

 

 

O Autorze

8 komentarzy

  1. Włodek

    Ad 4, masz rację, to się zgadzam z Tobą, ale z drugiej strony np. robiąc rekrutację wymaga się wykształcenia wyższego. Oczywiście to wyklucza wielu nadających się na określone stanowisko bez niego, ale ogranicza się koszty poszukiwań no i prawdopodobieństwo trafienia pożądanego pracownika przy kryteriach jest większe.

    Hasło z 4 nie jest oczywiście zawsze zasadne, to sama opisałaś dlaczego, ale biorąc pod uwagę podejście wielu, wielu, to zasada stwarza większe prawdopodobieństwo trafienia we właściwe ręce.

    Ja wiem że prawdopodobieństwo to nie pewność 🙂

    Więc może lepiej ją promować, bo zaraz wielu wyda się, że się nadają, a trzeba ich odstraszyć?

    Odpowiedz
    • Jerzy

      Włodek, dzięki za komentarz. Mam tylko jeden problem, nie za bardzo rozumiem, o co chodzi.
      Punkt 4. mówi, o micie, że duże psy nadają się tylko do domku i jakoś nie potrafię sobie tego wszystkie “skleić” w całość.
      PS. Prawdopodobieństwo to nie jest pewność. Tutaj 100% zgoda!

      Odpowiedz
      • Włodek

        Niech mit się trzyma dobrze, to będzie mieszkańców bloków odstraszać, a tylko taki co poświęci nieco czasu na przygotowanie, to zorientuje się że to nie o blok chodzi 🙂
        A mieszkaniec domków, też nie gwarancja, ja wiem, ale z racji powierzchni statystycznie większej, to “niechcący” pies będzie miał lepsze warunki.

      • Jerzy

        Dzięki za wyjaśnienie!
        Lepsze warunki to trudno powiedzieć, na pewno będzie bezpieczniej dla innych i sąsiedzi będą się mniej bać. ;p

  2. Adrianna

    Myślę, że taka tendencja do pokazywania, jakie to psy są łagodne i przyjacielskie, dotknęła wiele ras (obronnych i bojowych) – nie tylko DA.
    Co do punktu pierwszego… Parę tygodni temu poszłam ze swoim psem (3letnia suka boksera) wieczorem na wybieg dla psów – było pusto i ciemno, to uznałam, że się sucz wybiega. Po jakichś dwudziestu minutach przyszedł pan z kilkumiesięczną (ale już znacznie większą od mojej) suką DA.
    Oczywiście się ścięły ze sobą – spoko, zdarza się. Ale co powiedział pan po całej akcji? “Nie wiem, co się stało, ona nigdy się tak nie zachowywała!”. W tym momencie już straciłam cierpliwość ;).

    W przyszłym roku planuję właśnie kupno DA. I mega doceniam każdego hodowcę, który – gdy tylko usłyszy, że mam już boksera – z miejsca doradza samca (którego i tak chcę) oraz klatkę.
    [Swoją drogą – wielkie dzięki za ten post: http://lifewithdogo.com/psie-sprawy/fuego-de-la-libertad-hodowla-idealna/ Co prawda miałam już wybraną hodowlę, ale ostatnie doniesienia wskazują, że miot, na którym mi zależało, jednak nie dojdzie do skutku, więc muszę znaleźć inną hodowlę – a Twój opis jest bardzo zachęcający :)]

    Odpowiedz
    • Luiza

      Przepraszam, że tyle czekałaś na odpowiedź, ale dopiero mam dostęp.
      Jeśli chodzi o wygładzenie ras, to oczywiście nie dotyczy to tylko DA, jednak jak dzwoniliśmy po hodowcach CC, czy DC, to żaden z tych hodowców nie owijał w bawełnę, a przy DA niestety to był standard. Jedna hodowczyni od DC nawet zaprosiła nas na spacer, żebyśmy zobaczyli jakie to są psy. Natomiast żaden hodowca od DA sam z siebie nam tego nie zaproponował. Ewentualnie, gdy my pytaliśmy, czy można zobaczyć psy, to wyrażali mniej lub bardziej chętnie zgodę. Dopiero Kinga, jako pierwsza sama z siebie postawiła warunek, że jeśli chcemy szczeniaka, to wizyta jest obowiązkowa. Jeszcze co do tego wygładzania ras, to myślę, że zaczęło się to bardzo dawno temu na wystawach. Pamiętam pierwsze wystawy, na które chodziliśmy jako widz. W 2005 roku nikogo nie ruszało, że w ringu jeden pies wystartował na drugiego, zwłaszcza w rasach typu CC. Natomiast dzisiaj za takie zachowanie wywalają Cię z ringu, czego nie rozumiem biorąc pod uwagę fakt, że sędziom zupełnie nie przeszkadza dopuszczanie do oceny psów lękliwych, które same na ring nie potrafią wejść… Sorki, za takie rozpisanie się w tej kwestii, ale ten temat podnosi mi ciśnienie, mimo, że na wystawy od dawna już nie chodzę 🙂

      Kolejny temat: “nie wiem, co się stało, ona nigdy się tak nie zachowywała”, tak właśnie zaczynają się problemy ludzi, którzy uwierzyli w mit nr 1. Gruba ostatnio “poturbowała” szczeniaka (na szczęście kompletnie nic się nie stało, choć wyglądało groźnie). To był jeden raz, w którym byłam zdziwiona. Jednak po analizie sytuacji myślę, że powodem jest burza hormonalna po ciecze i duże ryzyko ciąży urojonej. A standardem na spacerach, kiedy podbiega obcy pies, jest obserwacja własnego psa. Ja już wiem, kiedy jest ten moment, że mój pies za chwilę będzie w czerwonej strefie. Nauczenie się tego jest podstawą, jeśli chce się mieć DA.

      Co do Kingi i jej hodowli, to myślę, że reszta powinna się od niej uczyć. Postawiła bardzo wysoko poprzeczkę i wiem, że kolejnego psa weźmiemy od niej albo wcale 🙂
      Tak już na koniec. Cieszę się, że wpisy są pomocne. Pamiętam jak ja szukałam informacji o DA (praktycznie od 2006 roku) i ciężko mi było znaleźć konkretne informacje. Zawsze miałam wrażenie, że wszystko jest zbyt ogólnikowe. Stąd pomysł bloga, żeby pokazać jak wygląda codzienność z takim psem. Mam nadzieję, że będziesz naszego bloga śledzić i zostawiać komentarze. Zapraszamy też na fb 🙂

      Odpowiedz
      • Adrianna

        Nic się nie stało ;).
        Wystawy… Trzy lata temu uznałam, że czas w końcu na nowego psa i akurat tak się złożyło, że prawie w tym samym czasie odbywała się międzynarodówka w Poznaniu. Wróciłam z niej absolutnie zdołowana :).
        A ring bokserów w tamtym czasie zupełnie mnie załamał – bo ja pamiętałam zupełnie inne psy pod względem psychiki: obojętne w stosunku do obcych, dominujące, baaardzo zaciekłe i tak dalej. A na wystawie zobaczyłam, nie urażając nikogo, takie “labradorki”.
        Na szczęście udało mi się znaleźć w końcu hodowlę, która stara się przywrócić rasie bardziej pierwotny charakter.

        Bodajże rok temu w naszej spacerowej okolicy pojawił się pan ze szczeniakiem dogo argentino. Jako że od lat “czaiłam” się na DA, to byłam podekscytowana możliwością obserwacji tego psa – i znowu, widok DA wchodzącego między inne psy z ogonem między nogami i wyraźną chęcią ewakuacji był zwyczajnie przykry. Z tego, co się orientuję, to suka aktualnie wygrywa większość wystaw, choć jej zachowanie za bardzo się nie zmieniło. No bo kto by się tym przejmował…?

        Jak się okazało, facet, o którym pisałam, miał już wcześniej DA. Na początku zaczęłam się zastanawiać, jak można mieć kolejnego psa tej samej rasy i wiedzieć o niej tak mało, ale potem przypomniała mi się właścicielka ca de bou, z którą pies dosłownie robi co chce – a też jest kolejnym psem tej rasy w jej domu ;). Ale według niej ani ona ani jej pies nie mają żadnego problemu.

        Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie w psim środowisku posiadanie psa, który ma skłonności do agresji (a przecież w wielu przypadkach jest to wpisane w rasę) stało się powodem do wstydu.
        Ja otwarcie przyznaję, że mam psa, który ma twardy charakter i mocno rozwinięte popędy – świetny pies do pracy; ale za to niezbyt zainteresowany czytaniem emocji innych psów. Jak ją ktoś wkurzy, to się nie będzie patyczkować, tylko złapie go za gardło i przytrzyma na ziemi – bez względu na to, czy to pies, suka czy szczeniaczek. Dlatego moim obowiązkiem jest kontrolowanie jej (a nie desperacka próba zmiany jej charakteru) :).

      • Luiza

        Dlatego ja jestem zdania, że nie warto chodzić na wystawy i szukać tam sobie psa. Zwłaszcza, ze kynologia schodzi na psy (dziwnie to brzmi w tym przypadku) i niestety na wystawach nie tylko biegają niezrównoważone psy, ale również takie, które są dalekie od wzorca, a mimo to uzyskują oceny doskonałe. Więc ocena sędziego nie powinna nic nam sugerować. I mogę to powiedzieć nawet w perspektywie tego, że oddaliśmy szczeniaka DA po dwóch tygodniach z powodu lękliwości. Można, by pomyśleć, że gdybyśmy chodzili na wystawy, to zauważylibyśmy, że poprzedni hodowca ma psy lękliwe i moglibyśmy uniknąć zakupu tego psa. Ale z perspektywy czasu myślę, że to i tak byłoby bezsensu, bo musielibyśmy na każdą wystawę biegać. A przecież dla tej suki, po której braliśmy szczeniaka, ten hodowca mógł już od dawna mieć hodowlankę zrobioną.

        Co do DA z ogonem pod siebie… nasza na początku w niektórych sytuacjach też miała ogon pod siebie. Obecnie jest pewnym siebie psem, ale trzeba było z nią pewne rzeczy przepracować. Zresztą jak z każdym psem, bo to jest całkowicie normalna reakcja. Takie są etapy w rozwoju szczeniaka tzw. okresy lękowe. Gorzej jak ktoś ma to gdzieś i uważa, że samo minie… Ale trzeba mieć tego świadomość. A nie ma gorszej opcji niż agresja lękowa u DA.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany