Od kiedy mamy Alabamę, to wkręciłam się w psi behawior. Pozapisywałam się na seminaria. Ten weekend spędziłam  z Alexe’ą Caprą, która opowiadała o “Zabawach i strategiach radzenia”.

Zmarnowany czas i pieniądze

Od razu podsumuję: zawiodłam się! Po pierwsze organizacja seminarium przez Talking Dogs mocno przeciętna. Po drugie temat bardzo ciekawy i praktyczny i liczyłam, że dowiem się czegoś, co będę mogła zastosować w codziennej pracy z Grubą oraz że będę miała jakieś pomysły na nowe zabawy z nią. Tymczasem 18 godzin siedzenia na sali nie dało mi absolutnie nic.

Pierwszy dzień jakoś przetrwałam, ale z drugiego dnia wyszłam mocno rozczarowana i nawet bym powiedziała lekko zirytowana. Ale o tym za chwilę…

Dzień 1. Zabawy

Pierwszego dnia Alexe Capra mówiła o zabawach psów. Przedstawiła zabawy między psami oraz między psem, a ich przewodnikiem. Plusem tego dnia było mnóstwo filmików z zabaw. Były odtwarzane w zwolnionym tempie i Capra tłumaczyła krok po kroku psie zachowania. Były chyba tylko 2 filmy z zabaw ludzi z psami. Jeden pokazywał naprawdę fajną interakcję: chłopak miał chusteczkę, którą podrzucał psu, biegał z nią. Raz uciekał przed psem, a raz pies jego gonił. Widać było, że pies jest bardziej zainteresowany  interakcją z człowiekiem, niż samym przedmiotem. Widok fajny! Pozostałe filmiki musiały być bardzo słabe, bo nawet nie pamiętam.

Dzień 1. Główne myśli

Główne myśli, jakie zapamiętałam z tego dnia (niekoniecznie jest to nowe dla mnie):

  • Jeśli pies bawi się z innym psem, to zabawa ma jakąś funkcję/cel. Jeden pies daje drugiemu znać, co chce w tej zabawie osiągnąć. Zabawa jest bezpiecznym sposobem na zebranie informacji o drugim psie.
  • Zabawa między człowiekiem, a psem nie jest zabawą ;), ponieważ człowiek zawsze chce psa czegoś nauczyć. Ustala zasady i granice w grze. Czy to jest złe? Nie sądzę. Łatwiej uczyć szczeniaka poprawnych zachowań poprzez zabawę, wtedy szybciej to przyswaja. I co najważniejsze tworzy się więź między człowiekiem, a psem.
  • Przeciąganie – to nie jest zabawa, która polega na tym, że jedna strona wygrywa, a druga przegrywa. To zabawa, której celem jest dzielenie się (sznurem) i pokazanie zasad fair play. Po Alabamie widzę, że zabawa w przeciąganie może pomóc w zbudowaniu u szczeniaka pewności siebie. Mitem jest, że jak damy psu wygrywać, to będzie próbował nas zdominować i będzie agresywny.
  • Zwracajmy uwagę na symetrię w zabawie między dwoma psami – czy tylko jeden pies jest zawsze górą, czy tylko jeden zawsze ucieka, a drugi goni. Czy któryś z psów częściej leży przewrócony na ziemi. Zabawa bez symetrii może łatwo przerodzić się w bójkę.
  • Ukłon jest nie tylko zaproszeniem do zabawy, ale może być próbą przesunięcia drugiego psa w inne miejsce. Może również być sygnałem stop, absolutnie nie podchodź do mnie. W skrajnych przypadkach po ukłonie może nastąpić atak.
  • Samo-upośledzanie się – niektóre dorosłe, duże psy w zabawie kładą się na plecach i bawią się w pozycji leżącej. Taki sposób zabawy ma na celu przedłużyć zabawę, uczynić ją mniej agresywną. Często można to zauważyć w zabawach ze szczeniakami, psami słabszymi i niepewnymi siebie. Pies, który się kładzie na ziemi, musi być psem zrównoważonym i pewnym siebie, gdyż z takiej pozycji ciężko się obronić w przypadku ataku.

Poniżej kilka zdjęć Grubej w zabawie (pierwsze dwa nasze, a te ładne zrobiła Kinga).

Ciekawostka

Badania pokazały, iż suki, które są bardziej skore do zabawy, okazują się w przyszłości lepszymi matkami.

Dzień 2. Strategie radzenia

Alexa przedstawiła swoją teorię na temat strategii radzenia sobie psów w sytuacjach stresowych. Na przykład psy

mogą się odstresowywać poprzez żucie, zajęcie się zabawkami, trzymaniem przedmiotów w pysku, bieganiem itp.  Ta teoria w ogóle do mnie nie przemówiła. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, o czym w ogóle jest mowa. Zadałam pytanie, czym taka strategia radzenia różni się od sygnałów uspokajających. Odpowiedź była taka, że stres objawia się fizjologicznie i sygnały uspokajające, to odpowiedź na tą fizjologię. Natomiast strategia radzenia, to strategia, która nie pozwala się stresowi objawić fizjologicznie. Jest bodziec – stres – i pies szybko przekierowuje ten stres na np. zabawkę…. WTF?! W tym momencie się zgubiłam i tak jak wcześniej nie rozumiałam tego, tak teraz uznałam, że to jest w ogóle bezsensu! To żadna strategia, to po prostu najzwyczajniej w świecie przekierowanie stresu z sytuacji na działanie (np. węszenie) albo rzecz. Następnie w odpowiedzi na kolejne pytanie Alexa potwierdziła, że strategie radzenia nie pomagają w zwalczeniu problemu u źródła, a jedynie przekierowują stres na działanie albo rzecz. Stres nie zniknie, pies będzie się tym nadal stresował, ale będzie to zawczasu przekierowywał na coś innego. Absurd!

Podziękuję za takie strategie! To nie wnosi absolutnie nic do codziennego obcowania z psem!  Psy się stresują, ale musimy im pomagać i pokazywać, że to, czym się stresują, nie stanowi dla nich zagrożenia, a nie pozwalać psu decydować o tym, co ma z tym zrobić.

Być może ja tą teorię źle zrozumiałam i ją wypaczam. Jednak nie zmienia to tego, że samo seminarium okazało się niewypałem.

O Autorze

2 komentarze

  1. Natalia

    Eh… Napisałam bardzo długi komentarz, ale skasowałam. Chyba za bardzo się rozpisałam i nie wiem czy byście zrozumieli co chciałam przekazać Po krótcę mogę tylko powiedzieć, że cieszę się w takim razie, że na to nie poszłam. Byłam tym bardzo zainteresowana… I chyba bym się wkur****. Jeżeli tak to wyglądało to cieszę się, że całą swoją wiedzę czerpie z książek. Niestety zdarza mi się, że z “Fachowcami” się nie zgadzam i patrząc na ilość tych “fachowców” obawiam się, że niedługo będą pojawiać się takie seminaria pt “….. wedługi X,Y,Z”. Jest to przykre. Bo pies jest jeden – osobowość i charakter indywidualne, ale jednak jest to wciąż PIES. Nie wilk, nie rasa, a pies.

    Co do sygnałów uspokajających, a strategią radzenia sobie to tylko podejrzewam o co chodzi. Natomiast nie było mnie tam i nie wiem jak Alex to tłumaczyła :)) ‘

    Ps.
    Mam nadzieję, że kolejne seminaria nie będą dla Ciebie/Was rozczarowaniem.

    Dziękuję za recenzję 🙂 Rozwiała trochę moich wątpliwości.

    Odpowiedz
    • Luiza

      Ja właśnie po tym seminarium, zwłaszcza po drugim dniu byłam wkur***. Najbardziej chodzi mi o to, że wygląda to trochę tak, jakby każdy, kto zajmuje się psami chciał mieć swoją teorię. Tak sobie też myślałam o tym stresie u psów i ja jestem tego zdania, że psom stres jest potrzebny. Nie uważam też, żeby trzeba było psom pokazywać, że mają stres na coś przekierować. Lepiej psu pokazać, że to, co go stresuje nie jest czymś aż tak strasznym. I jest jeszcze jedna kwestia: jeżeli pozwolimy psu, by za każdym razem, gdy się stresuje, mógł np. gryźć zabawkę, to w pewnym momencie to gryzienie może najzwyczajniej w świecie przerodzić się w obsesję.
      Nie było to aż tak złe seminarium, żebym się zraziła. Wybieram się na kolejne, o innej tematyce. Po prostu na seminaria z Alexą raczej już się nie wybiorę 🙂
      A teraz w kolejce czeka seminarium o agresji, czyli coś w temacie Alabamy, bo mówią, że DA to rasa agresywna 😛

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany