Do niedawna istniała strona o rasie Dogo Argentino. Obecnie strona ta, która była pod adresem http://dogoargentinoclub.pl, nie jest już prowadzona. Dopóki strona działała, to można było na niej znaleźć informacje dotyczące wzorca rasy, historii, zdrowia oraz genetyki.

Był tam świetny opis temperamentu Doga Argentyńskiego, który zdążyłam skopiować. Poniżej wklejam treść. Pogrubienia w tekście pochodzą ode mnie. Zdania pogrubione w poniższym opisie, to właśnie te cechy, których oczekiwaliśmy po kolejnym psie i które powodowały zafascynowanie właśnie tą, a nie inną rasą.

Temperament Doga Argentyńskiego

„Wytrawny myśliwy używany do polowań na dziki i pumy. Dog Argentyński posiada niezwykle silny instynkt myśliwski, nieprawdopodobną determinację i legendarną odwagę. Bardzo żywy i pogodnie usposobiony, posiada zadziwiającą inteligencję i spryt. Jest to pies mocno zorientowany na człowieka, wyjątkowo przyjazny i towarzyski, jeśli nie da mu się powodów by postępować inaczej. Jego pewność siebie sprawia, że jest bardzo ufny wobec ludzi, wobec których jest cierpliwy i komunikatywny. Podczas gdy jest bardzo posłuszny i próbujący się przypodobać jest też bardzo wrażliwy na swojego przewodnika i nie toleruje siłowych metod szkolenia. Ten uniwersalny pies jest zdolny do wytworzenia bardzo silnej więzi, uczy się błyskawicznie i zachowuje to czego się nauczył niemal na zawsze; jednakże łatwo się nudzi podczas nadmiernego treningu i powtarzania.

Dobry stróż – Dog Argentyński jest spokojny w domu pozostając czujnym i gotowym do działania; nadmienić jednak trzeba że nie jest to jego główna funkcja – po pierwsze i przede wszystkim jest on myśliwym. Jako taki jest on psem, który nie szczeka dużo, choć jest obdarowany donośnym głosem, modulowanym rytmicznie i z nieprzerwaną konsekwencją, gdy chce przykuć uwagę do czegoś, co uważa za istotne. To pies jednej rodziny, potrzebujący bliskiego kontaktu z jej członkami i jest nieszczęśliwy, gdy zostanie od niej odseparowany. Poprawnie socjalizowany z dziećmi jest bardzo tolerancyjny i delikatny. Powinien być też socjalizowany ze zwierzętami domowymi już od wczesnego wieku, by nie rozwinął jakiejkolwiek agresji w stosunku do nich. Psy i suki są bardzo stabilne psychicznie i wyraźnie rozkoszne będąc przy tym twardymi do szpiku kości. Są bardziej siłą natury niż zwykłym zwierzęciem.

Wady: ospałość, brak inteligencji, dystansowanie się. Jakikolwiek przejaw nieśmiałości lub niesprowokowanej agresji powinien być surowo potępiany.” (Źródło: http://dogoargentinoclub.pl/info/artykuly/temperament/)

Z perspektywy czasu

Po prawie dwóch latach spędzonych z Alabamą pod jednych dachem oraz dzięki możliwości obserwowania rozwoju jej brata i siostry, gdybym miała dzisiaj ponownie zwrócić na coś uwagę w tym opisie, to bardzo, ale to bardzo mocno bym sobie wbiła do głowy trzy najważniejsze rzeczy.

“Po pierwsze i przede wszystkim jest on myśliwym”

Alabama po rodzicach (Camorra Nido De Condores oraz Alfio De Indios Latinos) odziedziczyła silny instynkt myśliwski. Na początku jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy, ani my, ani ona, jak silny może ten instynkt być. Około 9 miesiąca życia Alabama zaczęła już mieć przebłyski przeznaczenia rasy. Z tym, że była odwoływalna od pogoni. Jednak z każdym miesiącem instynkt jest coraz mocniejszy i coraz trudniejszy do opanowania. Nie będę oszukiwać ani siebie, ani innych, ale ona w tej chwili raczej jest nieodwoływalna. Piszę raczej, bo nie testowałam tego i nie mam zamiaru tego robić.

Rasa niestety robi się coraz bardziej popularna i wiele osób, które kupują sobie Doga Argentyńskiego totalnie ignoruje przeznaczenie rasy. Ignorowanie powodu, dla którego powstała rasa najczęściej kończy się źle. Prędzej, czy później instynkt da o sobie znać, a wtedy życie może stracić kot, czy jakiś mały piesek w typie yorka. Nieważne domownik, pies sąsiada, czy obcy osobnik. Generalnie wszystko, co się rusza i może nieoczekiwanie wyzwolić w dorosłym psie zachowania łowieckie. Natomiast jeśli akurat u waszego psa to nie nastąpi, to oznacza, że słaby z niego przedstawiciel rasy.

“Są bardziej siłą natury niż zwykłym zwierzęciem”

To zdanie mówi jednocześnie tak wiele i nic. Bo taka jest prawda. To nie są zwykłe psy. Są niezwykle inteligentne i wrażliwe. Niesamowicie odczytują emocje. Ich nad wyraz silny instynkt jest niczym innym jak właśnie przejawem siły natury. Można to próbować zmienić będąc skazanym na niepowodzenie i rozczarowanie. Można również poprzez pracę z własnym psem nauczyć się koegzystować we wzajemnym szacunku.

Nikt tego nie zrozumie dopóki nie zamieszka pod jednym dachem z DA. Nikt nie zrozumie dlaczego DA nie jest zwykłym zwierzęciem, dopóki jednego sobie nie sprawi i nie poobserwuje wszystkich zmian zachodzących w tych psach. Zwłaszcza w pierwszych dwóch, trzech latach jego życia. Posiadanie Doga Argentyńskiego to też po prostu specyficzny styl życia 😉 Dopiero życie z tym psem pod jednym dachem daje pełne zrozumienie opisu, że DA “są bardziej siłą natury niż zwykłym zwierzęciem”.

Jeden pies, dwie osobowości

Jeśli fascynuje Cię u Dogo “nieprawdopodobna determinacja i legendarna odwaga”, to wyobraź sobie jak z tą nieprawdopodobną determinacją Twój pies walczy z innym psem, rzuca się na dzika lub w pogoń za sarną. Albo rozszarpuje kota / yorka sąsiada.

Jeśli chcesz, by Twój pies był “bardzo żywy i pogodnie usposobiony” to wyobraź sobie jak ten żywy i pogodnie usposobiony pies z taką samą pogodnością rozwala kanapy, buty itp., jeżeli nie zaspokoisz jego potrzeb. Jak ten pogodny i żywy pies nie umie się uspokoić nawet na moment, bo ciągle jest w stanie pobudzenia i ciągle by biegał, skakał, szarpał się. W każdym momencie i o każdej porze…. A gdy jest w stanie pobudzenia to nie trudno o moment, w którym przeniesie to na coś innego, żywego i biegającego po parku, czy polu.

Jeśli fascynuje Cię, że “psy i suki są bardzo stabilne psychicznie i wyraźnie rozkoszne będąc przy tym twardymi do szpiku kości”, to proszę nie dziw się, że masz w jednym ciele dwa różne psy. Kochane przytulanki w domu, natomiast na spacerze zmieniają się w bestie.

Każda cecha charakteru, która tak bardzo nas w tych psach fascynuje jest zarazem przekleństwem tej rasy. Przy nieodpowiednim prowadzeniu psa każda z tych cech uczyni rzeczywistość piekłem.

O Autorze

8 komentarzy

  1. Paula

    przeczytałam niezwykle szybko, bo czytało się świetnie…. i patrząc na Alabamę i na to Wasze wspólne życie… z całkowitą powagą muszę przyznać Ci rację… zresztą dzięki Wam mogę spojrzeć na to wszystko, o czym wspomniałaś…. nie zmienia to mojego stosunku do “marzeń o posiadaniu DA” ale z pewnością je hamuje 🙂 i nie dlatego, że wzbudza we mnie niepewność, bardziej skłania do tej świadomości, że całe otoczenie ma wpływ na naszego pupila, bo tak jak napisałaś w domu Kochane Cudeńko, poza tym domem przy całej masie bodźców, irytujących ludzi/dzieci i na konkretnym etapie rozwoju może to nasze cudeńko w ułamku sekundy zaskoczyć nas “swoimi reakcjami, niezwykle szybkimi” 🙂 ehh podsumowując “Świetny wpis”

    Odpowiedz
    • Luiza

      Niestety, ale posiadając tą rasę trzeba nie tylko kontrolować swojego psa, ale również otoczenie. A niestety otoczenia nie jesteś w stanie kontrolować w 100%, więc czasami kończy się, jak się kończy ? I nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu odkryłaś prawdziwe oblicze Grubej ?

      Odpowiedz
      • Paula

        oj tam od razu teraz odkryłam 😉 od zawsze w skrytości mego serca, zakopując na dnie podświadomości w czeluściach zdrowego roządku wiedziałam, że DA to “specyficzny twór” 😉

  2. Maja

    A ja się w części nie zgodzę… Mój Hou xa tydzień kończy 2lata na starcie popełniłam kilka błędów które udało mi się nadrobić jednak – tu się zgodzę otoczenia kontrolować się nie da i mimo iż mój pies był na smyczy był zmuszony użyć siły i to dlatego iż usłyszał słowa,, broń się,, ( byłam z synkiem i swoimi dwoma psami sucz. Husky i pies dogo moje psy były na smyczy a synka trzymałam za rękę widząc że w naszym kierunku biegnie agresywny pies w typ labka pierwsze co zrobiłam to wzięłam syna na ręce a w tym czasie labek wpadł na moją sukę wgryzajac się w jej futro na karku, nie widząc właściciela psa nie oczekiwałam że ktoś się z nikad pojawi oraz w obawie o dziecko puściłam smycze Houki ugryzł labka i kiedy ten puścił suke i zwrócił się w jego stronę odskakiwal odciagajac w ten sposób od nas agresora mogłam wtedy podejsc sprawdzić co z sunia w międzyczasie krzykenalam Houki broń się, pies jakby na to czekał a tamten szybko pozalowal że zakłócil nam spacer, owszem miałam chwilę zwątpienia ze Hou może popłynąc i w takim stanie zagryzc tamtego ale zawolalam go dwa razy i odpuścił… Wrócił do mnie owszem był trochę nakręcony ale nie szarpał się by kontynuować walkę czekał spokojnie tak jak to robi kiedy odpinam mu smycz jest bardo interligny i kumaty uczy się chętnie i szybko a co więcej na spacerze skupia się na mnie i choć. Oba psy nie odchodzą ode. Mnie dalej niż na. Odległość 20m prędzej suczka poleci za zwierzyna niż Hou -ten będzie czekał na pozwolenie) i tu jest. Ten moment gdy się. Nie zgodzę ze jest marnym. Przedstawicielem.rasy skoro nie. Poleci za instynktem. Uważam bowiem odwrotnie a to że nie instynkt nim włada świadczy głównie o tym jak bardzo jest ze mną związany i w jak ogromnym stopniu jest nad nim panować ile dla niego znaczę

    Odpowiedz
    • Luiza

      Cześć. Dzięki za komentarz. Fajnie, że Twój pies jest tak wyszkolony, że na komendę jest w stanie Was bronić i odpuścić, gdy atakuje innego psa, ale to wg nie ma nic wspólnego z instynktem. Piszesz, że prędzej suka poleci za zwierzyną niż dogo. Pytanie, czy miałaś takie sytuacje, że faktycznie była sobie w zasięgu wzroku i węchu sarna, a Twój pies czekał na pozwolenie? Pytanie, czy Twój pies rzeczywiście ma instynkt? Za mało danych w Twoim opisie, żebym mogła to wywnioskować i jedyne, co mi się nasuwa na myśl to to, że może jednak go nie ma?
      Kiedyś byłam głupia i twierdziłam, że spoko, ja będę miała tak posłuszne dogo, że mimo instynktu nie pobiegnie za żadną zwierzyną. Potem przyszła Gruba, dostałam ostrą nauczkę i nabrałam pokory. Tylko warunkiem jest trafić na psa z instynktem, którego mój pies do pewnego momentu nie wykazywał.
      Widzisz, mój pies jest mega do mnie przywiązany. W zasadzie żaden pies nie był do mnie tak przywiązany jak ona. Ale to nie zmienia faktu, że mimo tego, że ogólnie jest posłusznym psem i zrobi wszystko, żebym okazała jej swoje zadowolenie, to gdy wywęszy sobie jakąś zwierzynę, to wszystko przestaje być ważne. Wtedy dają o sobie znać takie cechy rasy jak niezależność, bo jak tylko ona złapie jakiś zapach to sama decyduje, co należy zrobić. Działa jak w trybie autopilota i jedyne, co się liczy, to pogoń… I co z tego, że zawsze po chwili się ogarnia i jestem ją w stanie przywołać, złapać, czy zatrzymać. Cokolwiek. Ale mimo jej wielkiego przywiązania i chęci przypodobania się mi, nie jestem w stanie wyłączyć tego światełka, które zapala się w momencie, gdy wyłapie interesujący zapach. I to jest tylko kwestia znajomości jej mowy ciała oraz mojej szybkości, że często w odpowiednim momencie zdążę zapiąć ją na smycz. I nie wierzę, że można w jakikolwiek sposób nad tym światełkiem zapanować.
      Z jednej strony zazdroszczę właścicielom dogo bez instynktu, którzy beztrosko sobie mogą chodzić na spacery, bo ich dogo nie pobiegnie za sarną. Z drugiej strony współczuję, że większość z tych osób (gdzie nie czytam) uważa, że opanowała instynkt. Choć po tych psach z instynktem, co ja poznałam, nie wierzę, że można to zrobić. Najbardziej prawdopodobna dla mnie jest wersja, że te psy tego instynktu nigdy nie miały.
      I na koniec dodam, że dla mnie gadanie o opanowaniu instynktu, jest taką samą bzdurą, jak wmawianie ludziom, że dogo należy pokazać, kto rządzi i należy mu choć raz spuścić wpierdol, żeby wiedział kto jest Alfą w stadzie.

      Odpowiedz
  3. Maja

    Witaj =)
    Przejdę od razu do odp. Otóż tak Houki miał bezpośrednią możliwość rzucenia sie w,, sarenkowa pogoń,, – podczas spaceru stadko sarenek paslo sie na polu, nie jestem w stanie powiedzieć jak daleko od nas były jednak było je dobrze widać – oba moje psy stały przed dłuższą chwilę bez ruchu i patrzyły w ich stronę jednak gdy zauważyły że idę dalej bez problemu ruszyły za mną,, olewając,,sarenki.
    Mimo to nie uważam że,, ujazmilam,, Houkiego instynkt ani że on go nie ma bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu że to go poprostu ,,nie kręci,, że jest poprostu jednym z tych egzemplarzy które mają instynkt ale trzeba go trochę pobudzić, nakierowac,wyostrzyc – dla przykładu swego czasu jeździłam z moją suczka (s. Husky) na trening by spróbowała swoich sił w zaprzegu ,niestety nie ja byłam maszerem dlatego też kiedy Miss zorientowała się że oddala się ode mnie byla w stanie przeciągnąć zaprzeg (poza nią były jeszcze 3 psy) przez pole lub miotac sie tak by się z niego wyplatac i wrócić do mnie,- wierząc stereotypom to jedna z cech charakterystycznych dla husky i po części dla dogo również to wrodzona aktywność,a niestety oba moje psy z tą cechą za wiele wspólnego nie mają, powiem więcej zdaniem dwóch różnych behawiorystow są to dwa najbardziej leniwe psy jakie widzieli, stwierdzili tak bez żadnej konsultacji także to by było odnośnie polowań.
    Przyznam też że Houki jest posłuszny przyznam mając porównanie ze nawet bardzo, na smyczy chodzi rewelacyjnie w zasadzie to często nawet nie trzymam smyczy tylko kładę mu ją na plecach na co przy starszej nie mogłabym sobie pozwolić bo zawsze była,, roztrzepana,, ,bardzo szybko przyswaja komendy, nawet te trochę dziwne – np.potrafi ciamkac na komendę , kiedy siedzi obok jak coś jem na słowa,, nie wolno,, kładzie głowę na podłodze i czeka, uwielbia rozpakowywac prezenty również za pozwoleniem, w zimie przynosi drzewo pod piec i wiele takich innych – co bardzo mnie cieszy gdyż wszystkiego uczę je sama, sama wychowuje, karmię i wyprowadzam ,ale żeby nie było zbyt różowo to że z ,, polowaniem,, jakoś się udało poległam w temacie nastawienia Hou do reszty świata.. Pomimo iż suczka kocha 99.9% świata i przykładu jaki dawała młodszemu, pomimo iż od małego starałam się żeby Hou miał kontakt z ludźmi, zwierzętami i różnymi sytuacjami, pomimo że mieszkamy w sumie w centrum miasta Houki poza mną i synem – jesteśmy jego całym światem – jest bardzo mała liczba osób które akceptuje, jeszcze mniejsza tych których toleruje a ledwie kilka których obecność znosi jednak widac że przychodzi mu to z trudem. Dlaczego taki jest.. Po części z mojej winy gdyz jak był szczeniakiem to wiadomo przyciągal tłumy zwłaszcza że w moim mieście i okolicy jest jedynym dogo, każdy chciał go głaskać i potrzymać a problem byl taki że Houki wcale tego nie chciał na co zwracałam uwagę jeśli ktoś miał na tyle rozumu by zapytać czy można,nic na siłę, niestety człowiek może ale nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego i zdazali się często tacy w tym dzieci którzy widząc szczeniaczka podbiegali i od razu chcieli go głaskać i brali na ręce przez co często dochodziło do nieprzyjemnej wymiany zdań. Tylko że teraz mi przyszło zbierać żniwa takiego postępowania bo Hou wyrobił w sobie nawyk że zniechęcić glaskajacego można jedynie zębami. Udało mi się to zniwelować do takiego stopnia że bez problemu mogę z nim chodzic między ludzi na festyny, do niektórych sklepów itp bo nie zwraca uwagi ani nie zaatakuje ani nie domaga się zainteresowania od obcych pod warunkiem że ktoś nie zwraca uwagi na niego – takie traktowanie jak powietrze mu odpowiada – no ale i tu jest ale mogę przewidzieć że nie wszyscy ludzie są rozumni i świadomi że nie do każdego psa trzeba ciamkac i wyciągać ręce to nie jestem w stanie przewidzieć kto i w którym momencie

    Odpowiedz
    • Maja

      Spróbuje to zrobić =)sorki że trochę się rozpisałam ale do odpowiedzi zabierałam się już z milion razy ale zawsze coś stało na przeszkodzie tymsamym zmuszając mnie do ciągłego zaczynania od początku =)

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany