Tradycyjnie kolejny miesiąc zaczynamy od podsumowania wydatków. W czerwcu wydatki były wysokie przez dwa niezbędne zakupy: klatkę oraz smycze. Poniżej przeczytacie, dlaczego musieliśmy “zainwestować” w te rzeczy.

Czerwiec bardzo szybko nam zleciał, był mega intensywny, co chwilę coś nam przeszkadzało w przygotowywaniu wpisów na bloga. Mamy nadzieję, że lipiec będzie bardziej życzliwy i będziemy mogli poświęcić sporo czasu psu i blogowaniu. 

Klatka

Klatka, którą mamy w domu rozmiarowo jest największą dostępną na rynku i o ile w domu sprawdza się rewelacyjnie, o tyle kompletnie nie nadaje się do zabierania w podróż. A tego nie przewidzieliśmy przy zakupie. Dlatego tym razem szukaliśmy klatki o takich rozmiarach, żeby spokojnie weszła do auta i zmieściła się do przeciętnego combi, ale żeby też Gruba miała na tyle miejsca, by mogła się spokojnie obrócić i rozłożyć, jak to ona czasem lubi. Kupiliśmy klatkę tego samego producenta MidWest, bo są świetnie wykonane, ale wybraliśmy inny model – Ovation Trainer, ze względu na bardzo fajny system otwierania drzwiczek z przodu. Mianowicie wyciąga się je do góry i kładzie na klatce. Drzwi posiadają blokadę, więc nie należy się obawiać, że spadną i przytrzasną psiaka. Rewelacyjne rozwiązanie, o wiele wygodniejsze niż wyciąganie drzwi z zawiasów, jak to jest w tej klatce, którą mamy w domy. Klatka kosztowała 469 pln i zakupiona została w sklepie Canifel. Oczywiście można dostać dużo tańsze klatki, ale ta którą mamy jest bardzo dobrej jakości. Nowa klatka jest kupiona do zabierania w podróże, by Gruba swobodnie mogła zostawać w hotelach podczas naszej nieobecności i liczymy, że wytrzyma wszelkiego rodzaju wnoszenie, znoszenie, otwieranie, zamykanie, przestawianie z kąta w kąt itd.

Smycze

Kupiliśmy Grubej kolejne smycze. Poprzednie firmy EzyDog się nie sprawdziły. Jedna o długości 63cm miała być na szkolenie. Jest ok, ale ciut za długa i jak się ją puści, to plącze się pod nogami Alabamy. Ogólnie bez szału. Druga okazała się mało wytrzymała i  “amortyzacja” padła, po jednym pociągnięciu za sarnami ;/ Żeby było śmieszniej na stronie producenta napisane było, że smycz jest przeznaczona dla psów ras średnich i dużych. Teraz testujemy smycze Ruffweara. Wydawały się rewelacyjne, ale dużym minusem jest taśma, która ma dość ostre brzegi i nieprzyjemnie się ją chwyta, gdy pies ciągnie. No i może nieźle pociąć ręce przy próbie złapania uciekającego psa. Ogólnie po miesiącu użytkowania produkty wydają się trwałe i mają kilka fajnych bajerów, z których dosyć często korzystamy – szybka regulacja długości i regulowany uchwyt. Fajny też mają karabińczyk do przypięcia obroży. Zobaczymy, jak długo wytrzymają.

Wizyta u weta

Oczywiście Gruba zafundowała nam wizytę u weta. Wszystko zaczęło się od biegunki, która trwała zdecydowanie za długo i postanowiliśmy skonsultować to z wetem. Zanim do wizyty doszło, to biegunka oczywiście minęła, ale i tak wizyta się przydała, ponieważ przez nią zapchały się jej gruczoły i można je było praktycznie codziennie oczyszczać, co też niesamowicie śmierdzi. A nie znoszę tego zapachu. Tak więc pogadaliśmy z wetem na temat zapychania się gruczołów. Niestety taki “urok” Grubej. Wet mówiła, żeby oczyszczać, ale nie za często. Przy biegunkach zaleciła najpierw stosowanie węgla, Nifuroksazyd dopiero jak po węglu nie przejdzie. Przy okazji wizyty u weta dowiedzieliśmy się, że warto mieć w psiej apteczce Pro-Kolin. Jest to probiotyk w takiej ogromnej strzykawie 🙂 Przy biegunkach pozwala on szybciej odbudować florę bakteryjną jelit u psa. Strzykawa wygląda kosmicznie, ale podawanie tego psu jest niesamowicie łatwe. Gruba u weta dostała również czopek i maść, ponieważ po biegunce miała lekko podrażnione dupsko. Przy okazji kupiliśmy tabletki na odrobaczenie, bo niedługo nadejdzie termin kolejnego odrobaczania. Akurat takie rzeczy pilnujemy i robimy regularnie, bo warto 😉 

Karma, oleje, smakołyki

Oczywiście były też standardowe zakupy: karma, oleje i smakołyki. Tym razem jako smakołyki kupiliśmy karmę Alpha Spirit, ale tylko rybę, bo już kiedyś mieliśmy ich karmę i tylko od ryby Gruba nie ma sensacji żołądkowych. Karma ma ten plus, że jest fajnej wielkości i sprawdza się na szkoleniu. Dodatkowo dokupiliśmy ich paseczki, które świetnie sprawdzają się na FitPawsach. Luiza jest jednak innego zdania i chce wrócić do Braci Chart. Zobaczymy, co z tego wyjdzie – czeka nas burzliwa dyskusja. 

Podsumowanie

Poniżej w tabeli znajdziecie szczegółowe rozbicie, na co i ile wydaliśmy. Niestety minimalnie przekroczyliśmy zakładany budżet 2000 pln. Niektórych kosztów można było uniknąć lub po prostu przełożyć je na kolejny miesiąc.

wydatki_czerwiec2016

O Autorze

2 komentarze

  1. Włodek

    Bagażnik zamiast klatki nie wystarczyłby? I tu mam na myśli Jerzego do bagażnika, żeby nie było, że jakiś nieludzki jestem.
    To dla Alabamy by miejsce w samochodzie było.

    Odpowiedz
    • Jerzy

      A o tym to nie pomyśleliśmy i bardzo dobrze! Bo miałbym bardzo niewygodną podróż 🙂

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany