Tradycyjnie już, sierpień zaczynamy podsumowaniem, jakie ponieśliśmy wydatki na Grubą w poprzednim miesiącu. Biorąc pod uwagę czerwiec, gdzie nie zmieściliśmy się w 2 000 pln, to lipiec był naprawdę łaskawy. Nie przekroczyliśmy kwoty 1 200 pln. Fajnie by było, gdyby udawało się zamykać w takiej kwocie w każdym miesiącu. Oczywiście, jak to my, również ponieśliśmy kilka dodatkowych wydatków. Jak do tej pory nie trafiliśmy na sprzęt, z którego bylibyśmy w 100% zadowoleni i ciągle jesteśmy w fazie testowania wyposażenia dla psa. No i ciężko jest nam się powstrzymać od kupowania rzeczy, które wydaje nam się, że ułatwią nam życie. A tak poza tym to nie lubimy oszczędzać na psie 😉

Testujemy obroże

Do tej pory mieliśmy kilka obroży. Przy możliwościach siłowych Grubej totalnie nie sprawdziły się obroże z klamrą na zatrzask. Żeby było śmiesznie, to takie klamry nie dawały rady, jak Gruba miała 6 miesięcy. Przerzuciliśmy się zatem na obroże typu martingale z SuperDog. Mają fajny design i do tego materiały łatwo się piorą, ale tak samo łatwo się brudzą. Niestety po ponad pół roku użytkowania obroże mocno się pościerały. Jednak to nic dziwnego, bo przez dobre kilka miesięcy używaliśmy tylko dwóch obroży na zmianę.

Tym razem chcieliśmy spróbować obroży zapinanej na klamrę (jak w paskach) i wybór padł na El Perro.  Kupiliśmy dwie obroże. Jedna standardowa o szerokości 5 cm. Druga natomiast ma wszytą rączkę, co wydawało się na początku tylko bajerem, jednak w praktyce często z tej rączki korzystamy. Taka rączka w obroży jest o wiele bardziej sensowna, niż specjalny uchwyt w smyczy. Same obroże są bardzo solidnie wykonane. Wydają się mocne i mam wrażenie, że będą nam długo służyć. Z zakupu jesteśmy zadowoleni, bo stosunek cena/jakość wychodzi znakomicie. Za 2 obroże zapłaciliśmy 90 pln. To naprawdę bardzo przyzwoita cena.

Alabama_w_nowej_obrozy

Kamizelka chłodząca

Kasia z Zendog, (która organizowała szkolenia z Wesley’em) organizowała zbiorowe zamówienie na kamizelki chłodzące brytyjskiej firmy Prestige. Popytaliśmy znajomych odnośnie kamizelek oraz mat chłodzących i stwierdziliśmy, że spróbujemy z kamizelką. Przyjemność ta kosztowała 245 pln. Jak to działa? Namaczamy kamizelkę ok. 5 minut w zimnej wodzie, wyciskamy ją i zakładamy na zwierzaka. Pies oddając ciepło zostaje schładzany. Jedno zamoczenie kamizelki wystarczy na około 4 godziny schładzania. Kamizelka jest z fajnego materiału. Po wyciśnięciu wody z niej nic nie ścieka na podłogę. Najśmieszniejsze jest to, że jak ją ściągamy, to pies jest suchy, czyli nie śmierdzi nam w domu mokrym psem. 🙂  Co prawda kamizelka nie nadaje się, w mojej ocenie, na aktywne spacery z psem, raczej na spacery smyczowe, ale zakup i tak uważam za udany. Na pewno warto mieć taką kamizelkę w domu, tak na wszelki wypadek. Zwłaszcza jeśli tak jak my, masz mieszkanie, które się bardzo szybko i na długo nagrzewa. Mam nadzieję, że kamizelka długo wytrzyma.

Bracia Chart powracają

Zadecydowaliśmy (raczej Luiza zadecydowała, ale mniejsza o to), że czas powrócić do Braci Chart. Chcieliśmy zobaczyć, jak Gruba po takim czasie i tych swoich przebojach z wrażliwym żołądkiem ponownie zareaguje na karmę. Zamówiliśmy 2 pakiety próbne – każdy po 49 pln. Na ten moment jest wszystko w jak najlepszym porządku i zamówiliśmy na sierpień dostawy w abonamencie. W związku z tym w sierpniu mamy spokój z zastanawianiem się, co brać na szkolenia i co jej rano włożyć do konga. I mam nadzieję, że już tak pozostanie, bo szukanie smakołyków, które nadają się na szkolenia, a szczególnie na FitPaws, jest bardzo upierdliwe. I przeważnie kończyło się katastrofą.

Advantix, czyli Foresto nie dla Alabamy

Zrezygnowaliśmy z obroży przeciwkleszczowej Foresto. Stało się tak, bo w momencie, gdy Gruba kilka razy z zaskoczenia wyskoczyła za sarenkami i zającem, to Foresto przygniecione obrożą, pozdzierało Grubej z szyi całą sierść pozostawiając 3 paski łysej skóry. Problem w tym, że wielkiej możliwości w zakresie ochrony przeciwkleszczowej nie ma. Zostają albo krople albo tabletka. O tabletce rozmawialiśmy z naszą wet i tylko utwierdziła nas w przekonaniu, że nie warto ryzykować z tabletką, która jest w formie przekąski do zjedzenia. Jest zbyt krótko na rynku i niewiele badań jest zrobionych odnośnie wpływu tabletki na zdrowie psa. Tabletka dostaje się do krwiobiegu i nie ma możliwości jej wypłukania w razie, gdyby okazało się, że psu zaszkodziła. Poza tym nie ma też badań odnośnie wpływu tabletki na takie narządy jak np. wątroba. Zatem zostały nam tylko krople, przed którymi się wzbranialiśmy, bo są po prostu upierdliwe. Trzeba pamiętać i pilnować regularnego zakraplania, które powtarza się co 4 tygodnie. I już mam problem, bo w tym momencie nie pamiętam, kiedy była zakraplana, ale chyba gdzieś pod koniec lipca. Trzeba po prostu wyrobić sobie nawyk notowania dat zakraplania… W efekcie końcowym skończyliśmy z kroplami Advantix (84 pln na 2 miesiące).

Jeśli chodzi ogólnie o ochronę przeciwkleszczową, to nie pomożemy nikomu w doborze odpowiedniego preparatu. Dlatego, że Gruba odkąd u nas jest, nie miała ani jednego kleszcza. A łazimy z nią po różnych parkach, łąkach, krzakach i terenach nadwiślańskich. Nie możemy wnioskować, czy działa na nią każdy rodzaj ochrony, czy po prostu ona tak ma, że nie interesuje kleszczy. To naprawdę indywidualna sprawa. Znam psy, co bez ochrony latają cały rok i nie mają kleszczy. A są też takie, co mają podane wszystko na raz, a kleszcze i tak się ich łapią.

Standardowe wydatki

Reszta wydatków, to już takie standardy: suplementy (Game Dog – 149 pln), gryzaki, smakołyki na szkolenia. To taka konieczność. Kupiliśmy też komplet olei (250 pln). Bardzo przydatne do mieszania suplementów od Game Doga.

Ten miesiąc udał się bez wizyty u weterynarza, chociaż musieliśmy w gabinecie zakupić leki. Po pierwsze Grubej zbliża się cieczka, ma lekko obniżoną odporność i złapała nad morzem grzyba. I jak zawsze w sytuacji obniżonej odporności podajemy jej suplement (Bioimmunex Canis – 50 pln). Warto go mieć w apteczce i podawać, wtedy kiedy wiemy, że ta odporność może spaść. Np. mogą to być mocno stresujące sytuacje, jak wystawy, czy wyjazdy wakacyjne. Albo właśnie cieczka u suki. W przypadku Grubej zdecydowaliśmy się jej podać suplement, żeby szybciej wyleczyć grzyba. A samego grzyba leczymy Manusanem (niecałe 20 pln) i sprayami z chlorcheksydyną. To jest taki standard w naszej apteczce. Niestety przy tej rasie trzeba mieć w domu coś przeciwgrzybicznego, bo wystarczy spacer na mokrej łące i zaraz coś może wyskoczyć na skórze.

Przy okazji wizyty w gabinecie, nabyliśmy również pastę do zębów dla psów (35 pln). Alabama ma “małą tendencję” do kamienia nazębnego. Małą, bo ten kamień jej się robi tylko na dwóch ostatnich zębach. Postanowiliśmy zapobiec osadzaniu się kamienia na tak wczesnym etapie i szczotkujemy jej zęby. Trzeba przyznać, że próbuje to znosić z godnością. Upierdliwa czynność, ale wolę uniknąć jeżdżenia do weta i czyszczenia zębów na “głupim jasiu”.

W zestawieniu nie znajdziecie FitPaws mimo, że na zajęcia chodziliśmy. Wszystko przez to, że za FitPaws płaciliśmy w czerwcu, a sezon urlopowy spowodował, że zajęcia się tak porozkładały i akurat 5 zajęcia wypadały w ostatni poniedziałek lipca 🙂

Wydatki ogółem

I na sam koniec, jak zwykle umieszczam tabelę, gdzie znajdziecie dokładnie, jakie kwoty wydaliśmy i na co:

 

budzet_201607

 

 

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany