No i w końcu rozbiliśmy skarbonkę. Troszkę nas fantazja poniosła i przegięliśmy z wydatkami na Grubą. W związku z tym tabelka będzie bardzo ogólna, bo szczerze to boję się na nią patrzeć. O ważniejszych szczegółach przeczytacie we wpisie. A jak was szczegóły nie interesują, to przewińcie sobie od razu w dół strony 😉

Weterynarz i leki

Tym razem z Grubą poszliśmy do weta, ponieważ od jakiegoś czasu ma przebarwioną sierść przy tyłku. Myśleliśmy, że złapała jakiegoś grzyba. Oczywiście jak tylko to złapała, to ogólnodostępnymi przeciwgrzybicznymi środkami jej to miejsce pryskaliśmy albo przemywaliśmy. Jednak przez długi czas nic się nie zmieniało, więc postanowiliśmy wykonać badania na obecność grzybów. Na wizycie dostaliśmy jakiś szampon, żel i chusteczki do przemywania okolic intymnych. I czekaliśmy na wyniki badań. Niestety środki nic nie dały, a w badaniu kompletnie nic nie wyszło. Zero grzybów, drożdżaków, bakterii, więc nadal jesteśmy w czarnej d… i nie wiemy, co to może być. Na ten moment postanowiłam podarować sobie wszelkiego rodzaju smarowania i przemywania. Może zacznie wracać wszystko do normy. A jeśli nie, to na wizycie kontrolnej (w listopadzie) jeszcze raz wykonamy testy.

Dodatkowo w tym miesiącu powtórzyliśmy badania moczu. Jak już wspominał Jerzy, Gruba miała jakieś podwyższone markery w poprzednim badaniu, które mogły wskazywać na zapalenie, ale mogły również być podwyższone przez zbliżającą się cieczkę. Obecnie wszystko wróciło do normy. Jeszcze skonsultujemy się z wetem, ale na tyle, na ile się orientuję, to wyniki są prawidłowe.

Karma

W tym miesiącu postanowiliśmy zmienić Grubej karmę. Wybór padł na Orijena 6 Fish. Karma ma bogaty skład. Ma też sporo białka, ale ponieważ Gruba absolutnie nie jest psem kanapowym, to ilość białka w tej karmie jej nie zaszkodzi. Po 2 tygodniach karmienia Orijenem mogę powiedzieć, że karma jej służy i na pewno Grubej smakuje, bo jak przychodzi pora karmienia, to Gruba wariuje.

Przy okazji zakupu karmy zdecydowaliśmy się zakupić nowy pojemnik na żarcie. Czytałam ostatnio artykuł o przechowywaniu karmy. Ogólnie to niby powinno się karmę po otwarciu podzielić na małe porcje i zamrozić. Niestety nie posiadamy zamrażarki wielkości lodówki, więc u nas to nie wchodzi w grę. Po przeczytaniu artykułu zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem wrażliwość żołądka i niestrawności Grubej nie są wynikiem słabej jakości pojemnika. Karma w poprzednim pojemniku na pewno traciła na wartości. Wilgotność i zapach z dnia na dzień się zmieniała. Wymiana okazała się strzałem w 10. Widać i przede wszystkim czuć różnicę w przechowywaniu karmy. Pojemnik jest o wiele bardziej szczelny. Za każdym razem jak go otwieram to mam wrażenie, jakbym otwierała nowy worek. Karma ma taką samą wilgotność i zapach jak przy pierwszym otwarciu worka.

Suplementy

Biogen P

Być może wrażliwość żołądka Grubej wynika z predyspozycji rasy do alergii pokarmowych, może z przechowywania karmy, a być może jeszcze z czegoś innego. Jednak trochę męczący jest strach, że jak podasz swojemu psu jakiś nowy smakołyk, to może mieć biegunkę. Dlatego po podpowiedzi Piotrka postanowiliśmy zakupić preparat Biogen P, który jest probiotykiem i ma na celu wyrównanie zaburzeń w przemianie materii oraz stymuluje odporność. Stosuje się go okresowo co 5 dni.

Na ten moment jest po 3 dawkach. Nie wiem na ile to wynik preparatu, a na ile zmiana karmy i sposobu jej przechowywania. W każdym bądź razie skutek jest taki, że Gruba nie ma żadnych problemów żołądkowych, nie męczy ją niestrawność tak jak potrafiła po zjedzeniu nawet karmy. Wszystko się ustabilizowało. W końcu. I mam nadzieję, że tak pozostanie.

Wydatki związane z aktywnością

Jak ogłaszaliśmy na fb, w październiku (i listopadzie również) mamy napięty grafik. Fitpawsy, nauka zabawy i samokontroli, detekcja zapachu oraz nauka psiej komunikacji. W związku z tym planem skumulowało nam się sporo wydatków za zajęcia. I gdybyśmy na tym poprzestali to nie byłoby tak źle. Natomiast my poszliśmy na całość i zakupiliśmy…

Akcesoria

Jak zwykle wszystko zostawiamy na moment, kiedy coś jest już bardzo potrzebne, tak więc tym razem musieliśmy wymienić legowisko. Wkurzało nas, że mamy jedno i przy tym, że co drugi dzień gdzieś jeździmy, ciągle musimy je znosić z mieszkania do auta. Drugi powód był taki, że starego Gruba nie lubiła i było jej najzwyczajniej za zimno na nim, więc w nocy zaczęła sobie urządzać wędrówki ludu między legowiskiem a kanapą. Tak więc postanowiliśmy pójść na całość i od razu zakupić dwa. Jedno do domu, drugie do klatki. A stare wylądowało w aucie.

Przy zakupie nowych legowisk postawiliśmy na legowiska ortopedyczne. W klatce wylądowało prostokątne z jakąś tkaniną teflonową. Trzeba przyznać, że jest idealne i jest to pierwsze legowisko, do którego Gruba nie dobiera się swoimi zębami. Każde poprzednie jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności wybuchało.

Gruba musi mieć jeszcze jedno legowisko, które stoi przy naszym łóżku, bo trzeba jej umożliwić spanie jak najbliżej nas. W tym przypadku zakupiliśmy legowisko owalne. Tej samej firmy, co to do klatki. Jak tylko przyszła paczka, to Gruba przez dwa dni z niego nie schodziła i zrezygnowała z wylegiwania się na kanapie, tak jej było dobrze. Od kiedy legowisko wylądowało w sypialni to nocne wędrówki się skończyły. Jest jej ciepło i wygodnie. Nie przeszkadza jej nawet fakt, że jest ciut za małe i jak wyciągnie kopytka przed siebie, to stopy jej lekko wystają za legowisko. Dla mnie jest to minus, ale dla Grubej nie ma to znaczenia, bo i tak jej ulubioną pozycją do spania jest zwinięcie się w kłębuszek. Kolejny minus, którego niestety nie sprawdziliśmy przed zakupem, jest wysokość materaca i niestety przez to nie wchodzi pod nasze łóżko. Ale to nie jest aż tak znaczące, żeby żałować zakupu.

Dodatkowo zakupiliśmy zestaw piłek z piszczałką w rozmiarze L, do nauki wymiany zabawek. Na piłkach zabawa idzie jej ciut lepiej. Chociaż przyznam, że ogólnie nauka zabawy jest najtrudniejszą rzeczą, nad jaką przyszło nam pracować. Powoli się zniechęcam, ale jeszcze walczymy 😉

Listopad i podsumowanie

Jeśli już wiecie jak wygląda sumka, to pewnie zrozumiecie dlaczego w listopadzie postanowiliśmy trochę przystopować. Mam nadzieję, że takie szaleństwa jak w październiku nie będą nam się zdarzać zbyt często. Bo inaczej do końca życia będę musiała pracować w korpo, żeby zarobić na Grubą i buty….

budzet_201610

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany