Zakończył się sierpień, więc czas opisać, jakie wydatki ponieśliśmy na Grubą. Jeśli chodzi o sumę, to wyszła niestety nieznacznie poniżej 2000 pln. Ale przynajmniej się zmieściliśmy w założonym budżecie 🙂

Wydatki na jedzenie

W sierpniu sporą kwotę wydaliśmy na żarcie dla Grubej. Niestety u nas jest tak, że czekamy aż coś się skończy i dokupujemy wszystko na jeden raz. Stąd kumulacja. Oprócz suchej karmy i Braci Chart, kupiliśmy 5 butelek różnych olei rybnych, w których rozpuszczamy Game Doga. Niestety mieliśmy małe przesunięcie dostawy Braci Chart w związku z tym musieliśmy zaopatrzyć się w zastępcze smakołyki. Swoją drogą chyba ze smakołyków całkowicie zrezygnujemy. Mamy mnóstwo smakołyków przetestowanych, takich o dobrym składzie. Niestety po każdych kupowanych smakołykach Gruba ma sensacje żołądkowe. Do tej pory bezpieczni okazali się Bracia Chart i parówki.

Przy okazji wspomnę tylko, że nie warto (!) kupować pasty Kong. Jakie to jest badziewie. Po pierwsze, do wypełnienia zabawki Kong opakowanie wystarczy tylko na 2 razy. Po drugie, mają napisane, że niby ta pasta przypomina bitą śmietanę i tak należy ją rozprowadzić. Jeśli chodzi o mechanizm działania to jakaś masakra. Zajmuje dłużej niż wypchanie Kong’a mięsem, czy czymkolwiek innym. Po trzecie Grubej wylizanie tego zajęło 2, czy 3 minuty. To trochę za mało, żeby się zmęczyła i zajęła “sobą” podczas naszej nieobecności. Zdecydowanie nie polecamy!

Wydatki na weta i psią apteczkę

W sierpniu odwiedziliśmy przychodnię. Mieliśmy do powtórzenia szczepienie. Jak zrobicie szczeniakowi trzecie szczepienie, to potem należy je powtórzyć po roku i kolejne szczepienia już co dwa lata. Przy okazji daliśmy mocz do zbadania, gdyż Gruba miała małą wtopę i zesikała się w domu. Wyniki są ok. Dwa znaczniki są lekko ponad normę, ale ponieważ badania były robione przed cieczką, to mogło mieć to wpływ. Jak skończy się cieczka, to dla świętego spokoju powtórzymy badania.

Zawsze przy okazji wizyt w przychodni rozmawiamy z naszym wetem o skłonnościach rasy do różnego rodzaju alergii skórnych i pokarmowych. Jak wiadomo Gruba miała w lipcu grzyba i powoli sierść odrasta, jednak sierpień sprzyjał wypadom nad wodę i Gruba kilka razy swój tyłek zamoczyła w różnych zbiornikach wodnych. W związku z tym dokupiliśmy szampon i spray przeciwgrzybiczny i po każdym takim wypadzie myjemy ją, żeby uniknąć kolejnych problemów skórnych.

Przy okazji w sklepie znaleźliśmy aluminium w sprayu i też zakupiliśmy, bo ciężko to dostać, a przydaje się w różnych skaleczeniach i warto posiadać go w apteczce.

Dodatkowo do naszej apteczki dokupiliśmy lek Pro-Kolin Plus. Jest to probiotyk, który podajemy Grubej za każdym razem, gdy ma jakieś problemy żołądkowe. Zwykle przy biegunkach (bo jakoś wymioty jej się nie zdarzają), najpierw podajemy węgiel. Jeśli on nie zadziała, to przechodzimy na lek Nifuroksazyd. Na szczęście na tym się do tej pory kończyło, ale też żeby było jasne, aż tak często, jakby się mogło wydawać tych biegunek nie ma. Jednocześnie też podajemy Pro-Kolin, który łagodzi podrażnienia jelit i pomaga odbudować prawidłową florę bakteryjną przewodu pokarmowego. Warto go mieć w psiej apteczce.

Jeśli chodzi o leki, to zakupiliśmy coś takiego jak Oticurant. Jest to taki proszek, który wsypuje się do ucha. Ma on na celu zapobieganie rozwojom grzybów i bakterii. Czasami Grubą swędzi ucho i zwykle robiliśmy jej płukankę preparatem Aurum, ale jest to dla niej nieprzyjemne, a dla nas upierdliwe i wszystko na około jest mokre. Taki proszek jest o wiele bardziej przyjazny w użytku. I chyba działa, bo Grubej przeszło praktycznie od razu.

Zabawki i pozostałe

Tutaj sprawa jest mega prosta. Ponieważ pracujemy nad motywacją na zabawkę, potrzebne nam były dwie piłki na sznurku. Jedną posiadamy i trzeba było dokupić drugą. Jednak nie było już w sklepie identycznej, jak mamy, więc wzięliśmy podobną. Piłka ma inny kolor, ale sznurek i wielkość jest taka sama. Tymczasem okazało się, że nie dla Alabamy. Ona zawsze jakąś zabawkę preferuje bardziej 🙂 Trochę się sfrajerowaliśmy i chyba trzeba będzie dokupić dwie identyczne piłki i zobaczyć, czy rzeczywiście dla niej jest różnica.

Dodatkowo jak byliśmy na wizycie w przychodni, to niestety była mega duża kolejka i Gruba zaczęła się nudzić. Więc w sklepiku przy przychodni zakupiliśmy jakieś gumowe kółko, żeby się z nią pobawić. Trzeba się nauczyć, że oprócz smakołyków warto brać ze sobą zabawki. Od tamtej wizyty byliśmy jeszcze raz u weta (w celu omówienia wyników badania moczu) i w trakcie czekania w kolejce ćwiczymy z Grubą np. samokontrolę. Tak żeby ją zająć, czy poćwiczyć odpuszczanie innym psom (a w poczekalni bywa nerwowa atmosfera). Fajna sprawa, bo to naprawdę ciężkie otoczenie do wykonywania ćwiczeń.

W kategorii pozostałe znalazły się kliker Trixie (badziewie, jest beznadziejny dźwięk, ciężko się klika i coś tam w środku lata) oraz pudełka śniadaniowe i doniczki do ćwiczenia zapachów. Niestety ani pudełka ani doniczki się nie sprawdzają. W pudełkach ciężko jest uzupełniać smaczki/zapach. Natomiast w przypadku donic Gruba ma tendencje do przewracania ich i wybierania smakołyków. Bardzo ciężko idzie oduczenie jej przewracania doniczek. Muszę szukać dalej pudełek zapachowych, bo próbuję z nią regularnie ćwiczyć, ale idzie nam to po prostu kiepsko.

Szkolenie

Tym razem w tabelce pod kategorią FitPaws zobaczycie kwotę 500 pln. Jednak jest to kwota za FitPaws (250pln) oraz za szkolenie u Piotrka (250 pln). Obecnie regularnie ćwiczymy z psem dwa dni w tygodniu. Jeden dzień to trening FitPaws. Drugi dzień to szkolenie. Obecnie ćwiczymy chwyt, motywację na zabawkę i samokontrolę. Na pewno będziemy w kolejnych miesiącach uczęszczać dwa razy w tygodniu na zajęcia.

Na ten moment musimy określić cele szkolenie, co jest dla nas niezwykle trudne. O ile wiemy, co chcemy osiągnąć w FitPaws. O tyle określenie nad czym chcemy dalej pracować na zajęciach indywidualnych i jaki mamy cel w szkoleniu jest trudne. Nigdy nie byliśmy zwolennikami szkolenia DA pod obiedience, czy jakiekolwiek zawody. Wiemy, że chcemy nadal z Grubą pracować, a Piotrek świetnie prowadzi zajęcia i zaczyna nam się podobać szkolenie z elementami typowymi dla zawodów. Jednak wiem, że na pewno coś razem ustalimy i będzie z tego niezła zabawa.

Podsumowanie

Poniżej, jak co miesiąc zamieszczam tabelkę z podsumowaniem wydatków według kategorii. Zobaczymy, jak wyjdzie nam wrzesień. Ale zapowiada się spokojny. W planach mamy tylko szaleństwa związane ze szkoleniem. Może Luiza skusi się na wypróbowanie nowych smyczy, ale to wszystko jest jeszcze do przedyskutowania.

 

psie_wydatki_sierpien_2016

 

O Autorze

5 komentarzy

  1. Natalia

    Polecam Liker na sznurku 😉 dwie te same zabawki i praktycznie niezniszczalne. No chyba, że gruba potrzebuje piszczałki 😛

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany