Pewnie pomyślicie sobie, po co tak młodemu psu bieżnia wodna? Pierwsze skojarzenie, jakie pojawia się z bieżnią wodną, to rehabilitacja. I niewątpliwie, to jest główny powód, dla którego właściciele zabierają swojego psa na takie ćwiczenia. Jednak jest jeszcze kilka innych powodów, dla których warto z niej korzystać i dla których my zabraliśmy Alabamę na bieżnię.

Powód nr 1. Trening nieobciążający stawów

Tak do około 2 roku życia pies znajduje się w okresie wzrostu (może to oczywiście być krócej, zależy od wielkości psa). Bardzo ważne jest, by w tym czasie nie obciążać stawów i kości szybko rosnącego molosa. Przede wszystkim należy dbać o dietę i absolutnie nie przekarmiać psa. Lepiej żeby był niedożywiony, niż otyły. Dużą uwagę należy przywiązywać do tego, jak przebiega zabawa z innymi psami (czy pies się bawi z wielkimi, ciężkimi psami, czy często w takich zabawach zostaje potrącony i przewrócony?). Należy uważać na bieganie po śliskich powierzchniach i wszelkiego rodzaju zrywy, skakanie z wysokości. To wszystko może obciążać stawy. I teraz bądź tu mądry i spożytkuj energię rosnącego szczeniaka. Dlatego bieżnia wodna jest idealnym rozwiązaniem. Nie obciąża stawów, a jest intensywnym, fizycznym treningiem, który zmęczy każdego psa.

Powód nr 2. Trening zwiększający masę mięśniową i wydolność psa

Każdy mięsień u psa dostosowany jest do wykonywania odpowiednich czynności. Niektóre odpowiadają (w skrócie) za oddech, inne za ruch, a jeszcze inne za jeżenie sierści. Pies, który systematycznie trenuje zwiększa wytrzymałość całego organizmu, bo wzrost masy mięśniowej powoduje większą siłę i sprawność. Budując masę mięśniową u psa możemy zapobiec np. dysplazji stawów. Wykazano, że przy dużych mięśniach zadu prawdopodobieństwo wystąpienia dysplazji maleje. (Na podstawie książki Monkiewicz,Rogowskiej i Wajdzik Kynologia. Wiedza o psie)

Powód nr 3. Socjalizacja

Staramy się ciągle, by nasz pies, co jakiś czas dostawał nowe bodźce. Wbrew powszechnej opinii  okres socjalizacji nie kończy się w 16 tygodniu życia psa. Najlepiej, gdy socjalizacja odbywa się przez cały okres młodzieńczy. Im więcej różnorodnych bodźców pies dostanie, tym więcej okazji do budowania jego pewności siebie, co będzie skutkowało tym, że nie będzie reagował strachem na nowe sytuacje w dorosłym życiu.

A bieżnia wodna wydaje mi się dla psa sytuacją dość ekstremalną. Pies wsadzany jest do jakiegoś pojemnika, w którym jest pełno wody, pod sam pysk. Do tego podłoga się rusza. Nie można z tego wyjść. Totalnie dziwna sytuacja. Gruba musiała przebrnąć przez to, że nie miała kontroli nad sytuacją. Woda sięgała jej coraz wyżej i to nie ona decydowała o tym, że chce się w tej wodzie zanurzyć. Do tego po zajęciach trzeba przejść przez długi proces suszenia, podczas którego Gruba musiała ćwiczyć swoją cierpliwość, bo nie mogła sobie swobodnie chodzić po sali, a musiała siedzieć w jednym miejscu. Samo suszenie po treningu trwało z 40 minut.

Informacje techniczne

Jak wyglądają takie zajęcia? My byliśmy w Animal Center. Nasze pierwsze zajęcia trwały godzinę, jednak sam czas spędzony na bieżni to ok. 15 minut (z czego 10 minut treningu). Rehabilitantka, która prowadziła tą sesję mówiła, że czasami jest tak, że na pierwszych zajęciach niektóre psy nawet nie wejdą do wody. Niektóre psy wejdą, ale nie będą chodzić na bieżni. W zasadzie pierwsze zajęcia są po to, żeby pies zapoznał się z nową sytuacją. Jak zaczniemy trenować systematycznie to czas sesji zostanie wydłużony do 30 – 40 minut. Najwięcej czasu zajmuje wysuszenie psa po treningu. Jednak jest to upierdliwe tylko w okresie jesienno – zimowym.

Są dwa sposoby wejścia na bieżnię. Pierwszy to taki, że pies wchodzi do kapsuły, jest w niej zamykany i potem jest ona napełniana wodą. Drugi sposób to ten, że bieżnia jest już wypełniona wodą. Pies wchodzi na specjalny podnośnik i z niego wchodzi do wody. Tak było w Animal Center.

Warunkiem, żeby pies mógł brać udział w takich zajęciach jest brak chorób skórnych, suka nie może mieć cieczki. W niektórych placówkach wymagają zaświadczenia od weterynarza, że nie ma przeciwwskazań do tego typu treningu.

I teraz to, co pewnie Was interesuje najbardziej. Koszt takiej zabawy. W Animal Center jedna sesja kosztuje 80 pln. Pierwsze zajęcia są za połowę ceny, czyli 40 zł. Nie ma niestety karnetów, ani innych zniżek za systematyczność. Aby trening miał sens i przynosił efekty najlepiej trenować 1-2 razy w tygodniu.

Niestety rozpoczęliśmy treningi w grudniu i musieliśmy praktycznie od razu je zakończyć ze względu na minusowe temperatury. Wracamy do treningów w marcu. Wtedy też wypróbujemy inne miejsca i jak znajdziemy lepszą placówkę, to na pewno damy Wam znać. Na początku planujemy chodzić raz w tygodniu. Nie wykluczamy, że jeśli Alabama się wkręci, to będziemy się bawić 2 razy w tygodniu w takie treningi. Jednak na tą chwilę skupimy się na trenowaniu raz w tygodniu. Nie oszukujmy się, jest to też dość spory wydatek. Szkoda tylko, że przez jej nużycę nie mogliśmy zacząć wcześniej  takich treningów, jak była młodsza. Ale spokojnie, jeszcze wiele przed nami 🙂

Czy warto?

Zdecydowanie tak! Po pierwsze: to świetny sposób na wymęczenie energicznego młodzieńca. Po drugie wzmacniamy mięśnie i kondycję psa. Po trzecie to świetna forma socjalizacji. Myślę, że nie ma lepszego sposobu na pogłębienie więzi i zaufania psa do jego przewodnika.

A poniżej znajdziecie kilka zdjęć i obiecany filmik (niestety bardzo złej jakości 🙁 )

O Autorze

4 komentarze

  1. Natalia

    Ale łatki ma na korpusie!! :)) Fajowe, Dzeus też ma podobne 🙂
    Co do samej bieżni to świetna sprawa. Brzdąc akurat miał okazję pływać “za młodu” więc na szczęście nie musieliśmy inwestować coś takiego, ale jak najbardziej przy socjalizacji jest to świetna sprawa! 🙂 No i kwestia że DG szybko rosną i faktycznie tutaj pewnie też bym się skusiła na odciążenie stawów. No ale jak tylko przyjdą lepsze temperatury to będzie można gdzieś pojechać 🙂 Widać Alabama ogon pod siebie i trochę niepewna 🙁 Pewnie po dostała mnóstwo smaków ? Dzeus’a jak było widac u nas na filmiku karmimy w trakcie. W ogóle wtedy mu nie przeszkadza czy ktokolwiek go dotyka, albo stoi za nim – po prostu maszeruje żeby dostać kawałek mięcha 🙂

    Zastanawiająca dla mnie sprawa to tak, że suszenie trwa 40 minut 😮 Domniemam, że sierść Naszych pociech się wiele nie różni – krótkowłose, co prawda wielkość jest inna, ale u nas jest to wytarcie ręcznikiem z mikrofibry (od terapeutki), a potem jeszcze raz zwykłym (naszym) i to w zupełności wystarczy. Oczywiście zanim wyjdziemy to kwestia ~20 minut. Czekam, aż pysk i uszy będę w normalnej “temperaturze” i tyle. Tak więc to mnie troszkę zdziwiło 😉 Kubrak młodemu kupiliśmy i niestety jest za mały. Wymieniliśmy na większy i niestety po prostu Dzeus nie pójdzie w żadnym. Chyba damy sobie spokój 😛 (choć w młodości ubierał różne koszulki etc. żeby go zsocjalizować i było ok, więc uznaje, że po prostu taki jego charakter- co by się zgadzało :)) Może Gruba też coś na siebie znajdzie? 😛

    Odpowiedz
    • Luiza

      Te łatki, to pigment. Wywaliło jej teraz trochę tego 🙂 Raz ma mniej, raz więcej. Nie raz są te łaty bardzo czarne, a nie raz dość jasne. Kwestia sezonowa 🙂 Nasza niestety latem, jak była mała, nie miała okazji wiele pływać, ale ta bieżnia, to nie była dla pływania. W sumie na tym nam w ogóle nie zależało. Bardziej chodzi o jej stawy i trening, który ich nie obciąża. Mamy problem, żeby spożytkować jej energię. Im jest starsza, tym wyzwania psychiczne coraz mniej ją męczą, a bieganie, nawet z innymi psami nie jest dla niej żadnym wyzwaniem w tej chwili. jeszcze z dwa miesiące temu, po szkoleniu mogła przespać pół dnia. Teraz wracamy, pośpi godzinę i gotowa do dalszej zabawy.

      Z tą jej niepewnością różnie bywa. Wydaje mi się, że akurat tam miejsce na nią źle wpłynęło, bo strasznie w tej placówce śmierdziało lekarstwami. Bardziej niż u weta. Dla mnie nie było to przyjemne, więc podejrzewam, że dla niej tym bardziej. Jeśli chodzi o podejmowanie smaczków, to w trakcie treningu żadnego nie wzięła. Częstowaliśmy ją na początku, jak chciała stamtąd wyjść. Odwracała tylko głowę. Kiedyś, przy innej sytuacji, wsadziłam jej smaczka do pyska. Też nie zeżarła 🙂 Jak się oswoiła z sytuacją, to stanęłam przed bieżnią i motywowałam ją gadaniem typu “idziemy, super, dawaj itp”. Po samym treningu była nieźle naładowana i wszystkich zaczepiała. Smaczki przydały się do suszenia, żeby spokojnie siedziała i nie próbowała pobiec do psa, który po niej ćwiczył na bieżni.
      Suszenie było długie podejrzewam z dwóch powodów. Po pierwsze powietrze było letnie, nie ciepłe. A po drugie to nie była jakaś wielka moc i robiliśmy to bardzo dokładnie, bo była temperatura na minusie, więc nie chcieliśmy wychodzić na dwór, gdyby była niedosuszona. Zwłaszcza, że suczki są bardziej narażone na przeziębienia pęcherza. A kubraków dla niej żadnych nie mamy, nawet nie próbowaliśmy. Jakoś na razie ona sobie spokojnie daje radę. Dużo biega, zawsze czymś się zajmie. Nawet na szkoleniu przy tych minusowych temperaturach robimy ćwiczenia cały czas ruszając się, więcej biegamy. Wszystko po to, żeby psy nie marzły. Ale jak tak myślę, to raczej nie powinna mieć problemów z noszeniem kubraka. Od małego uczyłam ją, że ma tolerować, jeśli coś jej robię. I to zaprocentowało tym, że dzisiaj jak ją przytrzymuję, to nie rusza się. Jak ma np. bandaż, czy plaster, to nie grzebie przy nim. Spokojnie mogliśmy ją ze szwami zostawiać bez skarpetki, bo ona sobie ich nie ruszała. Jak kupiliśmy jej buty do biegania, żeby ochraniały te szwy, to zakładaliśmy i w ogóle się nimi nie interesowała. Tylko przy zakładaniu i zdejmowaniu była bardzo zainteresowana rzepami 🙂 Chociaż mogę się mylić 🙂

      Powiedz, jak Dzeus był mały przyzwyczajałaś go jakoś specjalnie np. do zabiegów pielęgnacyjnych? Czy nie za bardzo? Ciekawi mnie, czy tylko na kubraki tak reaguje, czy ogólnie nie lubi, jak mu się coś nakłada np. buty, opatrunki??

      Odpowiedz
  2. Natalia

    Na ten moment wszystko w porządku z Alabamą? Pazur jej nie przeszkadza? Biega i szaleje (w granicach rozsądku :P) jak może?

    Bardzo się rozpisałam przed chwilką, ale usunełam bo przecież to ma być komentarz, a nie wpis 😛
    Co do socjalizacji to robiliśmy wszystko co sprawi, że Nasze życie z tym łobuzem będzie przyjemne 🙂 A jeżeli chodzi o zabiegi pielęgnacyjne, to ja go kąpie, obcinam paznokcie, czeszę, daję tabletki etc. Jeżeli jestem obecna przy zabiegach klinicznych jest wszystko ok. Jeżeli nie to pies kłapie zębami i warczy z powodu niezadowolenia (nie agresji). Nigdy nie wykazał jeszcze zachowań agresywnych. Jego charakter jest taki, że nie lubi głaskania po głowie, obejmowania przez obcych ludzi (czasem nawet naszych objęć nie chce:)), dotykania bez wcześniejszego “Zaproszenia” etc. Więc jak spotkamy nowych ludzi – a on uwielbia wszystkich zaczepiać, to 98% nie wiem jak powinno się zachować, i od razu jest kłapanie zębami. Dla mnie to kwestia charakteru, bo nie chce zmuszać go do kontaktów takich czy innych skoro tego nie chce. Natomiast jeżeli ja czegoś od niego wymagam, to niestety (albo na szczęście:P) poddaje się. Christos jak wyszedł z psem i kubraczkiem to zaraz mu sciągnął bo stanął i nie chciał iść. Ze mną wyszedł załątwił się i wrócić do domu – co prawda nie był to radosny spacer, wie wiedział, że nie wyjdziemy drugi raz i ze nie ściągne bo ma w tym wyjść. No ale zrezygnowaliśmy – nie dość że facet który Nam to szył drugi raz wysłał za małe, to chyba fason jest nie dal niego ;/ Poszukam na drugi sezon coś innego.

    Charaktery psów są tak ciekawe, że aż można by było o tym pisac i pisać. (może napisze coś na ten temat niebawem na blogu – bo to na prawdę ciekawe ;))
    Więc odpowiadając na Twoje pytanie – przyzwyczajałam/socjalizowałam Go i na pewno nie reaguje w ten sposób tylko na kubraki. Natomiast wiem, że nie jest to spowodowane brakiem przyzwyczajenia – lecz po prostu jest charakterem. Skoro na leczeniu/żywieniu/zabawkach/szkoleniu nie oszczędzamy to chociaż na ubrankach hehe 😀

    Odpowiedz
    • Luiza

      Na ten moment Alabamie nie przeszkadza wykrzywiony paluch w niczym. Biega jak przed wypadkiem. Z psami szaleje. Obserwuję tylko jak stawia łapę, bo mam wrażenie, że troszkę inaczej, ale zakładam, że mogę być przewrażliwiona 🙂 co po tej nużycy mi się zdarza.

      Jeśli chodzi o charaktery psów, to są to niesamowite zwierzęta. Ostatnio Alabama się bardzo zmienia, widać jak dojrzewa, zaczyna być coraz bardziej pewna swojej siły. Fajnie jest móc obserwować na co dzień takie zmiany i być częścią tego. A najlepsze, że jeszcze przed nami wiele do odkrycia 🙂 Nasze psy na pewno jeszcze nie raz nas zadziwią 🙂

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany