Do powstania tego wpisu zmotywowała mnie rozmowa, którą odbyliśmy na polskich dniach Cane Corso i Dogo Argentino z małżeństwem, które obecnie ma Cane Corso, ale też kiedyś mieli Sznaucera Olbrzyma. Zaczęliśmy się wymieniać uwagami dotyczącymi cech charakteru, szkolenia i wychowania tych ras. Dopiero przy tej rozmowie dotarło do mnie, jak bardzo różne są te psy, choć opisywane bardzo podobnym językiem.

Po Yadze mieliśmy cel: posiadać kolejnego psa, co najmniej tej wielkości i wagi co sznaucer, ale wymagającego mniej wkładu w pielęgnację. Chcieliśmy psa zrównoważonego, który będzie wymagał pracy, będzie nastawiony na człowieka, a przy tym będzie niezależny. Przeglądając opis rasy i czytając wszystko, co dało się znaleźć o DA, coraz bardziej byliśmy przekonani, że to jest właśnie ta rasa. Rzeczywistość nie odbiega mocno od tego, co o DA można przeczytać, ale wygląda trochę… hmm intensywniej? 😉

Użytkowość rasy i rys historyczny

Bazą do powstania Sznaucera Olbrzyma były największe psy wiejskie używane w Niemczech, które ceniono za użytkowość. Dzięki temu sznaucer jest świetnym stróżem – pierwotnie pilnował domów, stad, a nawet zaganiał bydło. Sznaucer olbrzym pod względem wyglądu to piękny, proporcjonalny pies. Podkreśla się też jego walory psychiczne. Jest to rasa, którą stosunkowo prosto się układa, która potrzebuje kontaktu z rodziną, do tego jest to wierny stróż. Mówi się też, że jest to pies zrównoważony. (zob. J. Monkiewicz, K. Rogowska, J. Wajdzik, Kynologia, Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Wrocław 2011, s. 348-350)

Dog Argentyński to pies do polowania na grubą zwierzynę. Martinez korzystając z dobrodziejstwa wielu ras stworzył doskonałych myśliwych. DA muszą mieć dobry węch, być odważne, silne i wytrzymałe, aby polować na dziki, pumy i inne drapieżniki, które codziennie mogą spotkać mieszkańcy Argentyny.

Wrażenie ogólne

robi_wrazenie

Dog Argentyński

Gdy chodziliśmy z Yagą na spacery, to robiła na ludziach duże wrażenie. Uważali, że jest bardzo ładna, jednak zarazem wzbudzała dużo respektu. Nikt do niej nie podbiegał, nie rzucał się jej na szyje. Po prostu wzbudzała szacunek. Z Grubą jest podobnie. Obserwujemy jednak, że więcej osób mija nas szerokim łukiem 🙂 Zdarzają się nawet sytuacje, że ktoś wchodzi na ulicę, aby nas nie minąć na chodniku 😉 Czy DA ma „przyjazny i łagodny wyraz”? Raczej nie, raczej są to psy, które wyglądają groźnie i przez to ludzie się ich boją. Jednak przy tym wszystkim trzeba przyznać, że Gruba potrafi zatrzymać wzrok przechodniów i kierowców na sobie. Jest zgrabnym, proporcjonalnym psem. Do tego porusza się po prostu pięknie, z taką lekkością, jak taka sarenka. No przyznam, to cieszy 😉

Często znajomi i nieznajomi pytają o agresję Grubej do ludzi. A paradoks polega na tym, że człowieka szybciej ugryzłaby Yaga niż Alabama. Na pewno Gruba zyskuje dużo życzliwości przy bliższym poznaniu i kilka osób udało się przekonać, że „nie taki diabeł straszny jak go malują”.

Instykt

U Yagi dużym wyzwaniem było opanowanie jej instynktu stróża, a gdy przeprowadziliśmy się do domku, to ten instynkt zyskał bardzo na mocy. Nikt jej tego nie uczył, nikt od niej tego nie wymagał, ona najzwyczajniej miała to w naturze. Gdy rodzice budowali dom, a ja tam czasami robiłem z Yagą za ciecia, to była czujna jak zawodowy ochroniarz. Robiła obchody, nasłuchiwała, czujnie spała. Gdy teren nie był ogrodzony, to intuicyjnie wiedziała, gdzie kończy się działka. Nie wiem skąd, ale po prostu to wiedziała. Jej pociąg do zaganiania było świetnie widać na spacerach, kiedy chodziły z nią co najmniej dwie osoby. Zawsze robiła kółko wokół nas, starając się utrzymać ludzi w odpowiedniej odległości od siebie. Na spacerze z Yagą nie trzeba było się obawiać, że jak zobaczy na horyzoncie lisa, czy sarnę to pójdzie w długą. Spacery raczej wyglądały tak, że Yaga co jakiś czas kontrolnie podbiegała pokazać, że jest i że się pilnuje. Jak „coś” pojawiało się na horyzoncie, wystarczyło gwizdnąć i Yaga była obok.

W przypadku Grubej wyzwaniem jest jej instynkt myśliwski. Już teraz wiemy, że nie ma sensu z tym walczyć. To jest po prostu jej natura. Na każdym spacerze należy o tym pamiętać i mieć oczy szeroko otwarte. Spacer już nigdy nie będzie wyglądał jak z Yagą. Alabama oczywiście kontroluje sytuację, ale wygląda to tak: biegnie przed siebie, odwraca głowę, „aha jesteś, biegnę dalej”. Jeśli pojawi się na horyzoncie nawet głupi ptak, zapomnij o odwołaniu. Jeśli się w coś wkręci, czy to gonienie ptaków, czy zabawa z innym psem, trudno jest ją odwołać. Mniej więcej wygląda to tak: wołasz ją, a ona się odwraca i daje znać, że słyszała przywołanie, ale robi dalej swoje. Wołasz drugi raz i tu wszystko zależy od tego, co w danej chwili robi. Jeśli zabawa z psem, to przyjdzie. Jeśli wypatrzyła coś do gonienia, to zapomnij o tym, czego od niej chciałeś. I nie ma sensu darcie ryja za nią, po co tracić głos i szacunek u psa? 😛 Gruba po prostu w takich momentach głuchnie. Na szczęście jesteśmy na etapie, w którym potrafimy ją odwołać podczas zabawy z psami….w większości przypadków.

Uczenie się

uczenie_sieDog Argentyński - szkolenieZ obydwu opisów wynika, że rasy te są inteligentne i szybko się uczą, przez co są łatwe w szkoleniu. I tak jak w przypadku sznaucera zgodzę się z tym opisem, to w przypadku DA będę krzyczał „nie wierzcie w to, co tam jest napisane!!”. Naprawdę szkolenie Yagi to była niesamowita przyjemność i nie dziwią mnie opisy, że olbrzyma łatwo się układa. W porównaniu z DA to bułka z masłem. Jeśli chodzi o Alabamę to nigdy nie zapomnę, jak pierwszy raz poszliśmy z nią na szkolenie. Dla mnie, jako że pamiętałem szkolenie z Yagą, to było załamujące doświadczenie. Alabamę interesowało wszystko oprócz nas. Skupić ją na sobie graniczyło z cudem, a próbowaliśmy prawie wszystkiego. Na szkolenie chodziliśmy z parówkami, surową wołowiną, domowej roboty ciasteczkami z wątróbki i byliśmy bardzo atrakcyjni… dla innych psów. Niestety Alabama ciągle uważała, że na plac przychodzi bawić się z psami, a nie ćwiczyć. Zorientowana na człowieka zaczęła się robić dopiero, gdy miała około 10 miesięcy. Z Yagą od szczeniaka w ogóle nie było takich problemów, a jak już wyczuła, że w kieszeni mam parówkę, to świat poza mną nie istniał. Kolejne zderzenie z rzeczywistością, to czas reakcji na komendę. Gdy na szkoleniu udało się nawiązać kontakt z Grubą, to każdą komendę wykonywała bardzo powoli, a nawet baaaaardzo powoli. To był dla mnie szok. U Yagi wyglądało to zupełnie inaczej. Waruj robiła z prędkością światła, siad również. Z nauką jakiekolwiek komendy nie było najmniejszego problemu. U Grubej wykonanie komendy trwa nieskończoność. Niezależnie od tego, czy to początek treningu, czy koniec. To nie jest z nudów. Ona tak ma. To, na co chciałbym zwrócić szczególną uwagę dla osób, które chciałyby DA to takie ciekawe zdanie: „zachowuje to czego się nauczył niemal na zawsze”. No nie, nie i nie! Może i zachowuje, ale zachowuje to dla siebie ;P Gruba ma tak, że jak jest szkolona systematycznie i na każdym spacerze ma przypominane, że komendy się wykonuje, to oczywiście je wykonuje bez większej „dyskusji”. Natomiast jak odpuścimy szkolenia (na placu), a dodatkowo wykonujemy tylko luźne spacery, bez przypominania jej, że obowiązują ją pewne zasady, to po kilku spacerach ona zaczyna się rządzić. Najgorsze, że wtedy jakby zapomina komendę „do mnie”, bo to, że nie zna wtedy waruj, czy siad, to już w d…., no ale przywołanie jest najważniejsze. Natomiast Yaga raz nauczona nie wymuszała na mnie powtarzania szkolenia na każdym spacerze. Raz nauczona przywołania bez problemu wykonywała je do końca życia. A Gruba? A Gruba wszystko robi po swojemu. Teraz mnie to już bawi, choć na początku było nie do zniesienia.Dog Argentyński - szkolenie

Więź z człowiekiem

wiez_z_czlowiekiem

Zgadzam się w 100%, że zarówno Sznaucer Olbrzym i Dog Argentyński potrzebują kontaktu z człowiekiem (ale to dotyczy większości psów). Jest to jednak zupełnie inna więź i zupełnie inna wrażliwość na człowieka.

Gruba naprawdę mocno przeżywa każdą ożywioną dyskusję, a gdy już dochodzi do ostrzejszej wymiany zdań to biega „pajacuje”, uspokaja. DA to rasa bardzo wrażliwa. Czasami sobie myślę, że gdyby Gruba nie trafiła do nas, to wolałbym, żeby trafiła do kojca, niż do rodziny w której by się każdy z każdym kłócił. Naprawdę ona bardzo mocno przeżywa każdy podniesiony ton. Czasami zachowuje się tak, jakby dostała porządny wpier…. Przerażające, jak źle znosi zarówno kłótnie jak i siłowe metody szkolenia. Wiem, bo niestety spróbowałem przymusu wobec niej. Widać było, że nie ma chęci ze mną pracować i traci zaufaniDog Argentyński - wieź z Luiząe. Nie uzyskałem żadnego pozytywnego efektu, za to Alabama bardziej miała mnie w… głębokim poważaniu.

Yaga była bardziej odporna psychicznie. Nie zauważyłem, aby przeżywała kłótnie, ale fakt jest, że była wrażliwa na ton głosu. Chyba…Była kiedyś taka śmieszna sytuacja: siedzimy z Luizą, a ona zaczyna do Yagi głupio gadać w stylu, że kiedyś sobie kupi innego psa i będzie fajniejszy i ładniejszy i w ogóle. Yaga w tym momencie wstała z łóżka i wyszła z pokoju z głową zwieszoną w dół. Luiza wielkie oczy i zaczyna wołać: Yaga no co ty, żartowałam. Przecież ty jesteś najfajniejsza. A Yaga w tym momencie przybiega do pokoju merdając ogonem 😉 Do Grubej można sobie tak gadać. Wrażliwa staje się w momencie prawdziwej kłótni.

Jeśli chodzi o Yagę, to nie była psem jednego pana, słuchała każdego w rodzinie. Co prawda najbardziej mnie i Luizę, ale to tylko dlatego, że najwięcej czasu z nią spędziliśmy. Jednak do wszystkich domowników była karna i w miarę posłuszna. I żeby to było jasne: Yagę szkoliłem tylko ja. Luiza brała udział w szkoleniach jako obserwator i podawacz smaczków ;P. Mój brat był za mały, by brać udział w szkoleniu. Pomimo, że mnie słuchała najbardziej, bo najwięcej z nią ćwiczyłem, to wątpię, żebym miał z nią jakąś szczególną więź. Luizę na pewno coś wyjątkowego łączy z Grubą. Nawet gdy ja ćwiczę z Grubą na szkoleniu, to widzę, że dziewczyny są cały czas w kontakcie wzrokowym. Zdarza się, że jak każę coś Grubej zrobić, to ta zerka na Luizę.

Na pewno zarówno Dogo jak i Sznaucery muszą być kochane przez wszystkich domowników. Inaczej psychicznie taki pies tego nie wytrzyma, na pewno nie będzie to szczęśliwy pies. Są to rasy, które domagają się kontaktu, zainteresowania ze strony człowieka, ale tylko od swoich. Obcy to obcy: dla Grubej obcy jest obojętny, dla Yagi na swoim terenie było to potencjalne zagrożenie i było trzeba go odrazu ustawić 🙂

Agresja do zwierząt

Alabama_bawi_sie_z_WalkeremOprócz uczenia się, to jest to chyba różnica, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Język jakim posługuje się DA i Sznaucer to diametralnie różne języki. Sznaucer nie szuka psiej zaczepki, a DA jeśli tylko może to wykorzysta sytuację. Yaga była przyjaźnie nastawiona do innych psów, raczej nie wdawała się w awantury. Zdarzały się psy, których nie lubiła. Robiła wszystko, aby się od niej odczepiły, gdy tego nie rozumiały, to przewracała i jednoznacznie pokazywała, że nie chce się z nim bawić. Nie widziałem w tym agresji i nie było potrzeby wkraczania między psy. Była psem z natury opanowanym, nie wymagała specjalnego traktowania w tym względzie. Natomiast Gruba ma inaczej: nie prowokuje, ale jak tylko jest okazja, to „podejmuje rękawicę”. Zauważyliśmy ostatnio, że w stosunku do psów, z którymi Gruba ostatnio ma kontakt (psy spotykane na spacerach, nieznajome), czas jej reakcji znacząco się wydłużył. Jest bardziej opanowana w stosunku do niekulturalnych psów. Wydaje nam się, że jest to przede wszystkim zasługa FitPawsów, które naprawdę znacząco poprawiły jej pewność siebie i opanowanie emocji w sytuacjach stresujących. Dodatkowo w Psim Uniwersytecie mieliśmy okazję kilka razy ćwiczyć w towarzystwie dużych psów, co też z pewnością pomogło. Jeszcze w styczniu było tak, że Gruba pokazywała innym psom 3 – 4 razy, że ich zachowanie jej się nie podoba. Potem przechodziła do rozwiązań siłowych, czasem dość drastycznych. Obecnie, gdy sytuacja jej się nie podoba to daje sygnały, a potem po prostu olewa takiego zawodnika i często odchodzi. Już dawno na spacerze nie doszło do spięcia. Czasami mam wrażenie, że nawet przesadza z tym opanowaniem, bo w niektórych sytuacjach ja sam o wiele szybciej bym takiemu psu łomot spuścił. Naprawdę już dawno nie podejmowaliśmy interwencji w kontaktach Alabamy z innymi psami. I w tym miejscu należy zrobić małą adnotację, że powyższe nie ma zastosowania w stosunku do jednego psa. W tym jednym przypadku Gruba nie posiada granicy. Od razu przechodzi do rozwiązań siłowych i przy tym jednym egzemplarzu trzeba rozdzielić psy. Tam nawet jest tak, że Gruba poluje na niewłaściwe zachowanie i jak tylko jest coś nie tak, to od razu jest dym.

Jak będzie za rok, tego nie wiem. Możliwe, że jej się odmieni i skończy się zabawa ze wszystkimi psami. Przy tej rasie trzeba się z tym liczyć, a nie zakłamywać rzeczywistość, że mój DA taki nie będzie. 

Podsumowanie

Niedawno zdałem sobie sprawę, że przeglądając opis rasy warto zwrócić uwagę na jej przeznaczenie, pierwotną użytkowość. Dopiero wtedy niektóre terminy nabierają pełnego znaczenia. Niesamowite jest, jak natura potrafi zdeterminować sposób funkcjonowania i pojmowania świata przez psa.

Yaga była niesamowita. Zawsze będzie mi bliska, bo to był mój pierwszy, tak prawdziwie pierwszy pies. Spędziłem z nią sporo czasu. Gruba też jest niesamowita i jest zupełnie inna. Nie chcę i chyba nawet już nie potrafię ich wartościować, która rasa jest lepsza, która gorsza. Są inne. Co innego je motywuje, co innego je nakręca. Warto jednak zdawać sobie sprawę z różnic, poszukać ludzi, którzy uczciwie mówią, jaki jest ich pies, bez ściemniania i budowania legend.

Jak rozmawiam o psach, to często powtarzam ludziom, że mój pies nie musi się im podobać i nie musi być najładniejszy. Jednak robimy wszystko, aby był dobrze wychowany. I przyznaję, że ego rośnie, jak ktoś mówi, że Gruba jest fajnym psem. Dla mnie najważniejsze jest, że Alabama, jak na tą chwilę, jest psem zrównoważonym oraz przewidywalnym i w 100% pasuje do nas. Dobraliśmy sobie idealnie rasę i fajnie by było, jakby każdy znalazł sobie takiego psa, z którym będzie mu „po drodze”, a wtedy na pewno pies będzie szczęśliwy i odwdzięczy się za to z nawiązką. Dla człowieka życie z takim psem jest naprawdę satysfakcjonujące.

PS. Żałuję, że Yagi już nie ma z nami. Naprawdę zjawiskowo byśmy wyglądali na spacerze. Lu, ja, Yaga i Gruba. 🙂

Źródło:

http://dogoargentinoclub.pl/info/artykuly/temperament/ 
http://www.poranny.pl/pupile/art/5384684,sznaucer-olbrzym-ostoja-spokoju,id,t.html
http://www.zkwp.pl/zg/wzorce/181.pdf
http://www.zkwp.pl/zg/wzorce/292.pdf
J. Monkiewicz, K. Rogowska, J. Wajdzik, Kynologia, Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, Wrocław 2011

O Autorze

2 komentarze

  1. Alice

    Bardzo fajne podsumowanie ! Sznaucer olbrzym forever – najcudowniejsza dla mnie rasa … jedynie włos potrafi zamęczyć bo trzeba bardzo dbać a i tak nosi się na nim do domu wiele brudu 😉

    Odpowiedz
    • Luiza

      Dzięki bardzo 🙂
      To prawda, dbanie o sierść jest upierdliwe…. strzyżenie, trymowanie. A i tak zawsze w domu była piaskownica…
      Natomiast charakter sznaucery mają fantastyczny. I w porównaniu do Dogo, są bardzo mocne psychicznie 😉

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany