To będzie wpis pochwalny. Jeśli komuś to przeszkadza, to proszę nie czytać dalej. Mamy swojego wyczekanego i idealnie dobranego szczeniaka. Wzięliśmy ją z hodowli El Fuego De La Libertad.

Od pierwszej rozmowy wszystko przebiegało książkowo. Kinga za każdym razem poświęcała sporo czasu na rozmowy, wyjaśniając każdą kwestię związaną z rasą, wychowaniem czy dbaniem o DA. Zresztą nasz szczeniak jest z nami już kilka dni, a ona ciągle jest zainteresowana, jak idzie adaptacja, jak pierwsze szkolenie, czy przespała pierwszą noc. Kindze wyszedł niesamowity miot i nie dziwię się, że chce, aby te psy miały jak najlepiej.

Gdy pierwszy raz do niej dzwoniłam, miałam przygotowane 10 pytań, które chciałam zadać. Jednak z listy zadałam może dwa. Tak naprawdę Kinga opowiadając o swoim psie i podejściu do niego odpowiedziała mi praktycznie na wszystkie pytania.  Nasza pierwsza rozmowa trwała 1,5 godziny. Poświęcając tyle czasu na pierwszą rozmowę (kiedy de facto nie ma gwarancji, czy ktoś naprawdę jest zainteresowany szczeniakiem) byłam pewna, że przykłada dużą wagę do tego, gdzie trafią szczeniaki i poświęca swojemu psu i szczeniakom należytą uwagę. Wtedy pomyślałam sobie, że jeśli mam wziąć kolejnego szczeniaka DA to albo od Kingi albo wcale. Na takich hodowców trafia się niezwykle rzadko, jeśli w ogóle się trafia.

Kolejna rzecz, która mnie pozytywnie zaskoczyła to ankieta, którą otrzymaliśmy od niej i którą otrzymał prawdopodobnie każdy, kto do niej dzwonił z zapytaniem o szczeniaka. Ankieta składała się z 19 pytań. Mimo, że większość pytań nie była dla nas zaskoczeniem, mieliśmy sporo rzeczy przemyślane, to i tak wypełnienie jej zajęło mi z 2,5 godziny. Było też kilka pytań, które mnie bardzo zaskoczyły np. jaki jest nasz stosunek do kastracji/sterylizacji albo, że w umowie będzie zapis, że pies nie może trafić na ulicę. To są pytania z gatunku takich, gdzie od udzielonej odpowiedzi zależy, czy masz szansę na szczeniaka, czy nie. Świadczy to tylko bardzo dobrze o hodowcy. Po tych pytaniach już wiadomo, że szczeniak nie trafi do pierwszej osoby z brzegu. Jeśli ktoś uważa, że hodowca nie powinien zadawać takich pytań, to nigdy nie powinien mieć psa, a już szczególnie Doga Argentyńskiego.

Od początku rozmów podkreślałam, że nas interesuje charakter psa. Jest nam zupełnie obojętne, czy pies będzie wystawowy czy nie, ale musi być energiczny i pogodnie usposobiony. Chcieliśmy, żeby wszędzie jej było pełno. Żeby była mocno nastawiona na kontakt z człowiekiem. Tym razem chciałam mieć wpływ na wybór szczeniaka. Zadanie zostało ułatwione przez Kingę, ona jako hodowca zaproponowała wizytę. Nie musieliśmy się o to upominać, jak u poprzedniego hodowcy. Nawet odniosłam wrażenie, że gdybyśmy nie chcieli przyjechać przed odbiorem, to Kinga nie zgodziłaby się sprzedać nam szczeniaka. Kolejny punkt dla niej :). Myślałam, że ta wizyta to będzie formalność. Posiedzimy 2 godziny, poopowiadamy o sobie, pogapimy się na szczeniaki i wrócimy do domu. Tymczasem siedzieliśmy z Kingą i Michałem oraz ze szczeniakami praktycznie cały dzień. Widzieliśmy je o różnych porach dnia, w różnych sytuacjach i podczas różnych zabaw, szczególnie między psiakami. Mieliśmy też okazję przejść się z matką maleństw – Camorrą na spacer. W tym miejscu oficjalnie i publicznie informuję, że za tą wizytę wiszę zajebisty obiad Kindze i Michałowi, jak tylko będą w Warszawie!

Niestety na podstawie tych kilku godzin nie byliśmy w stanie powiedzieć, która z suczek nam najbardziej odpowiada. I tu znowu pojawia się Kinga – wysyłała mi mnóstwo filmików suczek w różnych nowych sytuacjach – pierwsze wyjście z domu, poznanie psa z poza stada (oczywiście pies znany, wiadomo, że miał szczepienia itp.), wizyta nad morzem, w parku itd. Na podstawie tych krótkich filmików, wiedzieliśmy już, który szczeniak musi być nasz i okazało się, że ze wszystkich suczek, najbardziej odpowiada nam jedna z dwóch wystawowych. Musicie wiedzieć, że nie jesteśmy fanami wystaw, a na początku rozmów z Kingą uzgodniłyśmy, że jeżeli jakaś wystawowa suczka będzie miała taki charakter, jaki chcemy, to będziemy ją wystawiać, chociaż nie za bardzo to lubimy(temat na osobny post). Dodatkowo po tych filmikach widzieliśmy, że Kinga bardzo dba o socjalizację szczeniaków. Kolejny punkt dla niej (zbiera dziewczyna te punkty jak szalona :)) Dałam znać Kindze, która z suczek nam najbardziej odpowiada i dostaliśmy zwrotne info, że jest nasza 🙂

Jeszcze jedna kwestia – umowa. Na długo przed odbiorem szczeniaka dostaliśmy wzór umowy, zatem mieliśmy dużo czasu i spokoju, by z każdym punktem się zapoznać i ewentualnie zgłosić swoje zastrzeżenia, których i tak nie mieliśmy.

PODSUMOWANIE

Dlaczego tak jestem zachwycona Kingą jako hodowcą? Ponieważ:

– dobierając reproduktora, konstruując umowę, przeprowadzając wywiad z potencjalnymi właścicielami szczeniąt, dbając o szczeniaki od ich narodzin aż do wydania do nowego domu stała się wzorem hodowcy. Wyznaczyła swoim pierwszym miotem wysokie standardy dla siebie i pozostałych hodowców

– wszystkie szczeniaki zostały przebadane pod kątem głuchoty (badanie BAER), a wyniki dostaliśmy przy odbiorze psa

– ma piękną, zadbaną sukę Camorrę (na zdjęciu, fot. K. Jakubas)

– ma niesamowicie dużą wiedzę o rasie i behawiorze psów

– dużą uwagę przykłada do socjalizacji i wychowania psów

– jej poglądy i sposób patrzenia na miejsce psa w rodzinie jest zbieżne z naszym podejściem

– wszystkie szczeniaki przed odbiorem zostały nauczone nosić obrożę i chodzić na smyczy

O Autorze

2 komentarze

  1. Włodek

    … no Lucek mnie szczypie …
    nawiązując do podsumowania i piątego odnośnika, to jak już jest pies to ja Jurka namawiam, by poszedł za ciosem, no bo z nim mam od czasu do czasu kontakt…
    a to chyba niewłaściwy adres, teraz trzeba pomyśleć o kolejnym członku rodziny 🙂

    Odpowiedz
    • Paula

      Hmmm kolega Włodek myśli może o tym aby Jurek z Luizką wzięli kolejnego Dogo? 😉 byłoby całkiem śmiesznie 😉

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany