W poprzednim wpisie nie mogliśmy wiele napisać o FitPaws, ponieważ mieliśmy za sobą tylko jedne zajęcia. Obecnie zaczęliśmy trzeci miesiąc treningów. Trenujemy regularnie raz w tygodniu. Częstsze treningi w przypadku młodych psów, które nie zakończyły jeszcze fazy rozwoju, nie są wskazane.

Informacje techniczne

Trochę powtórki z poprzedniego wpisu. FitPaws to zajęcia na piłkach, wypustkach sensorycznych oraz wszelkiego rodzaju powierzchniach, na których można ćwiczyć balansowanie.

Zajęcia dzielą się na trzy części: rozgrzewka, ćwiczenia właściwe oraz ćwiczenia wyciszające. Rozgrzewka to ćwiczenia, które opierają się na podstawowych komendach. Są to np. przejścia z waruj do stój, z siad do waruj. Jako świetne ćwiczenie sprawdza się  sztuczka z ukłonem, obroty, czy „módl się”. Od kilku zajęć do rozgrzewki dołączyliśmy również bieżnię. Rozgrzewka nie zajmuje więcej niż 10 minut.

Następnie mamy ćwiczenia i tu się zaczyna zabawa. Zwykle jest tak, że na sali mamy od 3 do 5 „stanowisk” i robimy 2 rundy na każdym stanowisku. Każde stanowisko to oddzielne ćwiczenie, które angażuje różne grupy mięśniowe. Ćwiczenia są naprawdę zróżnicowane, mogą to być ćwiczenia na piłkach, np. stój – waruj na piłce, takiej w kształcie orzeszka. Fajne są ćwiczenia, kiedy tylne łapy stoją na piłce większej, przednie na mniejszej i trzeba wyciągnąć psa wprzód tak, żeby nie spadł z piłek. Ćwiczymy też na trampolinie np. ukłony, albo ćwiczenie, że przednie łapy ma na trampolinie, tylne na podłodze i trzeba zrobić kółko wokół trampoliny. Naprawdę tych ćwiczeń jest mnóstwo. Mimo, że ćwiczymy ciągle z tymi samymi przyrządami, to za każdym razem ćwiczenia wyglądają inaczej. Piotrek (zuzik.pl) każde zajęcia nam urozmaica. Nie sposób się z nim nudzić. I mówię tu zarówno o psie, jak i o nas.

Kiedy już skończymy część właściwą, to zostaje nam wyciszanie psa. I to niestety jest najtrudniejsza część. Psy w trakcie ćwiczeńIMG_7669 wchodzą w stan wysokich emocji i ciężko je z tego stanu wyprowadzić. Po ćwiczeniach Gruba chwilę biega na bieżni, potem wykonujemy kilka ćwiczeń rozciągających. Najczęściej ukłon, półobroty i żabę. Wszystko powoli, nie nakręcając już jej, takie trochę zwolnione tempo. A na sam koniec staramy się, by chwilę poleżała, rozciągamy mięśnie mechanicznie (zawsze pod okiem Piotra, bo źle wykonane rozciąganie mechanicznie może narobić wielkie szkody) i wykonujemy masaż relaksujący. Oczywiście na ile się da, a przeważnie u Alabamy się nie udaje. Ciężko ją uspokoić z takiego nakręcenia. Ale mamy nadzieję, że im dłużej będziemy chodzić, tym lepiej będziemy sobie z takim jej stanem radzić. Zależy nam, żeby nauczyć się uspokajać Grubą, bo później to może się przydać nie tylko po zajęciach, ale przede wszystkim na co dzień.

Regeneracja

Oprócz prawidłowo przeprowadzonych zajęć ważna jest również regeneracja po treningu. Podczas pierwszego treningu Piotrek zalecił, by po zakończonym treningu oraz następnego dnia nie pozwalać psu na intensywne bieganie i zabawy z innymi psami, tak by nie obciążyć nadmiernie układu ruchu. Obserwujemy też jak się podnosi po przebudzeniu, czy normalnie, czy jest sztywna. Na szczęście akurat u niej nie ma żadnych problemów, rzadko kiedy ma zakwasy. Gdyby jednak miała to wtedy, w razie potrzeby, należy ograniczyć intensywny ruch jeszcze w kolejnym dniu. My tego rygorystycznie przestrzegamy, żeby nie spowodować jakiejś kontuzji.

Gruba na zajęciach

Zwykle pierwszą rundę Gruba wykonuje bardzo chętnie i jest ona dla niej ciekawą zabawą. Z tym, że jak są nowe ćwiczenia, to wymaga to od Grubej dużego wysiłku psychicznego. Druga runda to prawdziwe wyzwanie. Wtedy Alabama zaczyna kombinować. A to jedna noga jej gdzieś spadnie, a to nie dostawi jej odpowiednio. Albo jak są piłki postawione przy ścianie, to Gruba się o ścianę opiera, bo już nie ma siły. Czasami, żeby uniknąć albo odwlec ćwiczenie udaje, że jej się tak pić chce i stoi przy tej misce z wodą i żłopie, i żłopie, i żłopie, a nóż zapomnimy, że musi wykonać ćwiczenie. Jak dziecko wywołane do tablicy 🙂 Czasami jak nie wychodzi jej jakieś ćwiczenie i ma je w drugiej rundzie zrobić ponownie, to próbuje zamiast tego wykonać coś innego, co przychodzi jej z wielką łatwością. Przy drugiej rundzie zaczyna się robić naprawdę zabawnie 🙂

Mimo tego, że zajęcia wymagają od niej wielkiego wysiłku psychicznego i fizycznego, ten rodzaj treningu sprawia jej wielką radość. Jak wysiada z samochodu, to doskonale wie, co idzie robić, więc ciągnięcie wtedy jest naszą zmorą. No nie da się jej ujarzmić, a z drugiej strony jakoś też specjalnie nie karcimy jej za to. Gruba na FitPaws jest po prostu w swoim żywiole. Tak jakby właśnie do tego została stworzona. I chyba na spokojnie mogę powiedzieć, że w tym momencie, to ten rodzaj zajęć, na który przekierowuje swój instynkt, który zaczyna się u niej rozwijać. Ciekawi mnie bardzo, jak będzie do tego podchodzić za rok. Wtedy, kiedy już będzie w pełni dorosła. Myślę, że akurat ona też się w tym spełnia, bo od szczeniaka miała jakieś dziwne zamiłowanie do wchodzenia na różne powierzchnie, czy przechodzenie przez jakieś kładki. Od początku wydawało nam się, że jest świetnie skoordynowana i ma dobrą świadomość swojego ciała. Ale teraz widać to jeszcze bardziej.

Zalety i efekty FitPaws

Najważniejszą zaletą systematycznych treningów FitPaws jest wzmocnienie mięśni głębokich, które odpowiadają za stabilizację układu kostnego psa. Im mocniejsze mięśnie głębokie, tym mniejsze ryzyko kontuzji podczas biegania, czy skakania. Ćwiczenia na wypustkach sensorycznych powodują poprawę krążenia oraz mają wpływ na układ neurologiczny psa, a rozciąganie przed i po ćwiczeniach pozytywnie wpływa na cały aparat ruchu. Wszystko to pozwoli naszemu psu dłużej cieszyć się zdrowiem.

Kolejną zaletą jest zwiększenie świadomości ciała, a właściwie łap. Podczas zajęć pies uczy się odpowiednio stawiać łapy na podłożu. Taka kontrola pozwala na odpowiednie obciążanie kończyn, coalabama_bruno_2 znowu skutkuje zminimalizowaniem ryzyka kontuzji podczas biegania, czy zabaw z innymi psami. Świetnie to było widać ostatnio u Grubej podczas zabawy z Brunem. Zupełnie inaczej skacze wokół niego, czy nad nim. Widać, jak świadomie stawia łapy, gdy spada ze skoku. Tak jakby już w powietrzu kombinuje jak odpowiednio spaść, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Widać też po sposobie chodzenia, jak bardzo świadomie stawia każdą łapę i z jaką lekkością jej to przychodzi. 

Z tego, co się orientuję, to trening FitPaws można stosować jako wspomaganie w odchudzaniu. Na ten temat wypowiedzieć się nie mogę, bo Gruba ma odpowiednią wagę,  natomiast widać znaczącą różnicę w sylwetce Grubej. Zupełnie inna sylwetka jej się zrobiła. Widać zarysowane mięśnie, rozbudowuje jej się klatka, lepiej wyciąga łapy, jak stoi. Ok, można powiedzieć, że przecież to normalny etap, ale jestem przekonany, że treningi wpłynęły na to, jak szybko te zmiany zaszły.

Ważną zaletą, nie tylko dla Alabamy, ale również dla nas jest to, że FitPaws znacząco wpływa na relacje między nami a Alabamą. Przy ćwiczeniach tego typu ważne jest zaufanie między człowiekiem a psem, a trening wzmacnia więź między nami. Żeby wykonać niektóre ćwiczenia, to pies przede wszystkim musi Ci ufać, bo jak inaczej ma wejść na piłkę, która się chybocze na prawo i lewo? To, co nas cieszy, to widać, że Alabama chce z nami pracować. Sprawia jej radość, że może coś zrobić z nami i dla nas. Zresztą, co tu dużo mówić… nam też!

Zauważalne są też zmiany w zachowaniu Grubej. Staje się pewnym siebie psem. Sytuacje, które pare miesięcy temu powodowały u niej stres dzisiaj już coraz mniej ją stresują, albo wcale. Dzięki FitPaws Gruba uczy się kontrolować stres i radzić sobie z emocjami, sytuacjami i zadaniami, które ją spotykają po raz pierwszy, czy przerastają. Ostatnio podczas spaceru, wyleciał na nią jakiś wielki pies. Ewidentnie do ataku (niestety poza jakąkolwiek kontrolą właścicieli, którzy sobie jechali na rowerach). Jeszcze parę tygodni temu Gruba szukała by pomocy u nas, albo ze strachu by się rzuciła. Tym razem stanęła wyprostowana, pokazała zęby (nie warcząc i nie wydając z siebie żadnego dźwięku), a pies zdezorientowany wyminął ją. Nie musiałem szarpać za smycz, odciągać jej w jakikolwiek sposób, czy przytrzymywać, żeby nie zaatakowała. Po prostu sama sobie poradziła.

FitPaws wpłynęło również na nas. Zdaliśmy sobie sprawę jak ważna jest rozgrzewka, nawet przed zwykłym spacerem. Dlatego teraz za każdym razem, przed tym zanim spuścimy ją ze smyczy staramy się zrobić krótką rozgrzewkę. Dzięki temu, że niektóre ćwiczenia można wykonywać choćby na pniu drzewa, to możemy takie treningi w wersji mini przeprowadzać w plenerze. Dlatego obecnie nasze spacery wyglądają trochę inaczej i są po prostu ciekawsze.

Podsumowanie

My jesteśmy raczej z tych, co uważają, że Dogi Argentyńskie nie nadają się do standardowych psich sportów. W Agility szału nie będzie, w obedience kariery Dogo na pewno nie zrobi. W węchówkę można się pobawić, ale do czasu. Nie ma zbyt wielkiego wyboru dla tej rasy, jeśli chodzi o psie sporty. Może ewentualnie weightpulling, ale tego jeszcze nie sprawdzaliśmy, gdyż jest zdecydowanie za wcześnie na ten sport. Dlatego FitPaws u nas robi taką furorę. Jest to świetny sport dla psa i dla właścicieli, bo wymaga wspólnej pracy i można go trenować z powodzeniem przez wiele lat.

O Autorze

8 komentarzy

  1. Irek

    Gruba ma teraz około roku? Jakiś mięsień zaczyna się zarysowywać. Ile obecnie waży? W większości dostępnych filmów na youtube to małe karakance na tym ćwiczą . Dobrze wiedzieć ze grube stworzenie też to może robić. Jestem laikiem, ale osobiście nie uważam tego za sport. Na pewno fajnie się spędza przy tym czas. Relacje z psem budują się cały czas, byle tylko coś z nim robić. Widzę ze to sprawia frajdę nie tylko Alabamie ale i wam. Lubicie wymyślić jakoś nową atrakcję dla całej waszej trójki 🙂

    Odpowiedz
    • Jerzy

      Cześć, dzięki za komentarz.
      Gruba ma obecnie 13 miesięcy i 32kg. Jako dorosła suka powinna ważyć w okolicach 40kg. Nam podobają się psy “żylaste”, więc pilnujemy jej wagi.

      Czy to sport? Zależy jak podchodzi się do tematu. Jeśli sportem są tylko aktywności, gdzie odbywają się zawody, to masz rację. Jednak jeśli sportem nazwiemy każdą usystematyzowaną formę ruchu, to to jest sport. Ale tutaj wdajemy się w dysputy filozoficzne, a ja tak mogę godzinami 🙂
      FitPaws to świetna forma spędzania czasu z psem. Czasami jak wracamy z treningu, to nie wiemy, kto jest bardziej zmęczony, my czy Gruba. To naprawdę wymaga ogromnego skupienia od osoby, która ćwiczy z psem 🙂

      Najfajniejsze jest to, że od kiedy mamy psa, to dużo łatwiejsze jest “zresetowanie się” po ciężkim dniu. Wychodzisz z Grubą i już, wtedy musisz jej poświęcić 100% uwagi.

      Odpowiedz
  2. Irek

    Gdybym miał porównać psa do sportowca i przy tym wskazać jaki lubię typ psa. To bez zastanowienia wskazałbym pływaka. Maratończyka oczywiście bym nie wybrał bo większość z nich wygląda jakby miała paść z głodu za chwilę. Ze skrajności w skrajność też nie wpadnę i z oczywistych powodów nie wybiorę koksa. Swoją drogą Presa Canario trochę tak wygląda. DA są bardzo atletyczne ale za to przypominają dresa:) Nie za każdy z nich wygląda jak młody Bóg, tylko po prostu mam takie skojarzenia. Dzisiaj każdy stara się być fit, i zwykłą aktywność sportową wynosi do rangi nie wiadomo jak wielkiego sukcesu co jest bardzo śmieszne. Każdy z nas już chyba natrafił na takich ludzi którzy z każdego biegu 5 km wstawiają zdjęcia na portale społecznościowe i przekonują nas jak to są zmęczeni i wysportowani zarazem. Taka dywagacja odnośnie nazywania bądź nie nazywania czegoś sportem.

    Odpowiedz
    • Jerzy

      Poruszasz tematy, o których można rozmawiać godzinami, ale podejmuję rękawicę. 🙂
      Pewnie myślimy o tym samym, ale dla mnie lepszym przykładem są biegacze na dystansie 400m.

      1) Dogo Argentino – kiedyś myślałem, że im większe Dogo tym lepiej. Teraz już wiem, że Dogo to ma być atletyczny pies, zarówno wytrzymały i silny, właśnie taki 400 metrowiec :). Teraz jak oglądam niektórych przedstawicieli rasy, to czasami nie wierzę, że to DA. Czy dresiarski? Do mnie Dogo pasuje 🙂

      2) Portale społecznościowe – temat rzeka. Dużo pomagają, ale czasami idzie to w przesadę. Wiem, kiedyś miałem Twittera :).

      Odpowiedz
  3. Irek

    Masz rację myślimy o tym samym. Podaliśmy tylko inne przykłady. Równie dobrze można porównać DA to pięściarza. Tak samo jak zgadzamy się odnośnie tego ze Dogo nie nadaje się do sportów. W europie to pies do towarzystwa. Potem jest psem obronnym. Swoją drogą mieliście już może sytuację gdzie Gruba musiała się wykazać swoimi talentami? Nie chodziło mi o to ze jest to dresiarski pies, tylko o to ze sam wygląda jak dres. Z wyrazem twarzy mówiącej “masz problem?” Dresiarskie zawsze będą psy typu bull, nic nie zmieni tego po tym wysypie pod koniec lat 90. Gdzie każdy szanujący się dres miał takiego psa. Boże, sam chciałem mieć takiego psa a byłem przecież gówniarzem. Najgorsze w tym jest to ze prawdziwego TTB nikt z nich na oczy nie widział. Opinie jednak została popsuta na zawsze. Dobrze ze nikt wtedy nie słyszał o czymś takim jak Dogo Argentino bo by skończyły tak samo. Z psami jest tak ze większość właścicieli woli mieć większego psa w typie grubasa. Niż chudzielca który przy tym jest zwinny i szybki.

    Odpowiedz
    • Luiza

      Tym razem ja odpowiem 🙂 Nie możemy uogólniać, że w Europie to pies do towarzystwa, bo to nie jest prawda. W Polsce owszem, większość psów nigdy nie była na żadnej próbie pracy. Natomiast np. w takiej Chorwacji psy są użytkowe. Alfio (ojciec Alabamy) jest psem polującym. Kolejna kwestia – Dogo absolutnie nie jest psem obronnym. Przede wszystkim to myśliwy i o tym należy pamiętać. Obrona to tylko dodatek. Ja jestem przeciwniczką szkolenia DA w IPO. Zamysł rasy był taki, że ten pies ma nie wykazywać żadnej agresji w stosunku do ludzi. Jak były takie przypadki to eliminowano je z dalszej hodowli. Owszem, Alabama raz wykazała postawę obronną w stosunku do Jurka, ale koleś sam się prosił. Był pijany, zapytał o drogę, a potem zaczął się awanturować. Gruba oddzieliła go od Jurka, wystarczyło, że się naprężyła i koleś zbastował. Ale na co dzień ona bardziej zwraca uwagę na zwierzęta niż ludzi. Jak stoimy z sąsiadem i rozmawiamy, to ona ma to gdzieś. Nie prosi się o uwagę człowieka, wręcz jej unika. Raczej rozgląda się na około, namierzając psy, koty, bażanty itp.

      Co do dresów… Jak każdą dziedzinę, tak i psy dotyka moda. Była moda na dobermany i rottki, była moda na amstaffy/pity i była moda na pieski dla dzieci tj. yorki, westy. Problem w tym wszystkim polega na tym, że większość ludzi kupuje psy, bo pasują do ich wizerunku, a w ogóle nie bierze pod uwagę, czy pasują do stylu ich życia. Nie czytają historii psów, wzorców, a potem zdziwienie, że psa nie można ogarnąć.
      Swoją drogą, niestety nadeszła moda na psy pi…y. Nikt nie szanuje pierwotnego przeznaczenia rasy. Dlatego na przekór większości dbamy Alabamę i szanujemy jej instynkty. I niech nas mają za dresy 😉

      Odpowiedz
  4. Irek

    W Bułgarii również polują, z tego co widać nie używają psów w monterii , polują ze strzelbami. Instynkty Alabamy musicie szanować tak jak napisałaś bo przecież sami nie dawno informowaliście ze nie da się nad nimi zapanować, co zresztą próbowaliście zrobić. “Dogo jest w pierwszej kolejności psem myśliwskim, dopiero później kompanem i psem obronnym i z tego właśnie względu musimy walczyć o to by zachować funkcjonalność naszych wspaniałych psów.” Skoro pies z założenia jest psem myśliwskim ale nie poluje to wciąż go można nazwać myśliwym? Wydaje mi się ze wtedy na pierwszy plan wysuwają się pozostałe cechy i w takich kategoriach powinniśmy go traktować. Inne psy też się tak zachowują i szukają wzrokiem kotów czy bażantów. Nawet coś takiego jak husky gdy złapię trop to goni za tą sarną w lesie. Ale czy każdy husky jest w stanie stanąć w twojej obronie? Jeden na sto może i cię obroni ale tylko wyjątkowej sytuacji, a reszta najzwyczajniej w świecie ucieknie. Od DA musimy wymagać by w każdej sytuacji cię bronił, świadczy o tym mowa Martineza. “Odwaga jest także niepodważalną cechą psa stróżującego, co jest drugą z funkcji Dogo Argentino. Potocznie uważa się, że psem stróżującym jest ten, który szczeka, lub jest w stanie ugryźć intruza. To by znaczyło, że psy wszystkich ras są dobrymi stróżami. Ale w moim przekonaniu pies stróżujący jest czymś więcej: Musi być zdolny oddać życie w obronie domu i swego właściciela. Pies, który zaatakuje intruza jest nic nie wart, jeśli po pierwszym uderzeniu lub dźgnięciu nożem puszcza by uciec; takie zwierze jak to nie zapewni bezpieczeństwa swojemu panu tak samo jak w mojej opinii nie zasługuje na honorowe miano psa stróżującego. ” Wtedy nie słyszeli o IPO, to już miało płynąć w ich żyłach. Oczywiście nie jest to Karabash którego zostawisz samego na posesji i będzie pilnował dobytku nawet i kilka dni. Bo przecież jego obrona to tylko dodatek. Powtórzę się jednak jeszcze raz i powiem ze moim skromnym zdaniem gdy Dogo nie poluję staję się psem towarzyszącym i psem obronnym. Spędzającym czas w domu bądź w mieszkaniu. Nigdy całymi dniami na posesji. Może się wydawać ze atakuję was albo co gorsza Dogo Argentino. Nigdy w życiu, cenie sobie tą rasę. I uważam ze fajnie ze jest ktoś taki jak wy i dostarcza informacji na temat DA. Róbcie to dalej 🙂

    PS Powtarzam jeszcze raz ze to nie was mam za dresiarzy, tylko patrząc na DA mam takie skojarzenie ze wyglądają jak dresy.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • Luiza

      Spokojnie, w żadnym wypadku nie odebrałam tego jako ataku. Zupełnie mi to nie przeszkadza. W sumie to nie pierwsza opinia, że to psy dla dresów 🙂

      Co do pytania “Skoro pies z założenia jest psem myśliwskim ale nie poluje to wciąż go można nazwać myśliwym?”, to moim zdaniem – tak on nadal jest psem myśliwskim, który po prostu nie ma możliwości być w pełni sobą. To, że my nie pozwalamy mu polować, to nie znaczy, że pies tego instynktu nie ma. Zgadzam się, że w sytuacji zagrożenia DA powinien bezwzględnie bronić swojego stada. Chodzi mi jednak o to, żeby przede wszystkim patrzeć na DA jako na psa myśliwskiego, a następnie dopiero na pozostałe cechy. Gdy się patrzy na tą rasę w ten sposób, który podałeś, tzn. że skoro nie mogą polować, to stają się psami towarzyszącymi i obronnymi, to moim zdaniem stąd się biorą problemy z DA. Bo to, że nie mogą polować, to nie znaczy, że instynkt się wyłącza. Pies nadal będzie szukał okazji do polowania, a potem jak pójdzie w długą, to…. (i tutaj wstawić można naprawdę wiele scenariuszy).
      Jeszcze taka kwestia co do obrony. Należy wziąć pod uwagę, że Da zupełnie inaczej podchodzą do obrony niż psy hodowane przede wszystkim w tym celu. Weźmy naszą Yagę (sznaucer olbrzym). Nie było możliwości, żeby ktoś obcy wszedł do domu. Jak raz jedna pani weszła (jeszcze w trakcie wykańczania domu), bo nie pomyślała, że może być pies, to nie było to sympatyczne poznanie się z psem. Yaga od razu przy niej była i nie pozwoliła jej się ruszyć nawet na milimetr. Stała przy niej z wyszczerzonymi zębami do czasu przyjścia któregoś z domowników. Gruba do mieszkania wpuści każdego. I albo będzie się jarać, bo przyjechał ktoś znajomy, albo totalnie olewa. Natomiast umie wyczuć zagrożenie, co pokazała sytuacja z pijakiem. Jednak podkreślę: tak wygląda to NA TEN MOMENT. Nie wiem, jak będzie za rok, jak już będzie dorosła. Chociaż wydaje mi się, że wiele się nie zmieni. Zmieni się pewnie tylko siła przekazu w stosunku do osób, które nam będą zagrażać 🙂 Obrona się przydaje i nie powiem, że mi to nie pasuje. Ale podkreślę, dla mnie to przede wszystkim pies myśliwski.

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany