Zima się jeszcze na dobre nie rozpoczęła, a my już zakończyliśmy zimowe spacery. Alabama rozwaliła łapę. Zwykły spacer zakończył się wizytą u weta, narkozą i szyciem łapy.

Jak to się stało

Poszliśmy na forty, tam ostatnio Alabama ma ubaw, bo można gonić ptaki. Teren to częściowo odkryte łąki, a częściowo, aleje z drzewami. I już na sam koniec, kiedy przywołałam ją, żeby zapiąć smycz, na ziemi zauważyłam czerwoną plamę. Pierwsze co, to zaczęłam sprawdzać jej łapy. Przednia prawa mocno krwawiła. Nie można było zobaczyć, czy zdarła opuszkę, czy sobie coś wbiła. Założyliśmy jej worek na kupy (tak, tak 🙂  jak widać, przydaje się nie tylko do kup) na tą nogę i poszliśmy do domu. W domu Jurek jej przemywał łapę, a ja zmywałam klatkę schodową. Jurek do klatki wnosił ją na rękach, ponieważ cały chodnik był wysypany solą. Sąsiad jak nas zobaczył, to stwierdził, że ciekawie wyprowadzamy psa na spacery:)

Wizyta u weterynarza

Po przemyciu i zdezynfekowaniu łapy, założyliśmy jej opatrunek. Okazało się, że opuszki są całe, natomiast rozwalona jest przestrzeń między

I jest opatrunek :)

I jest opatrunek 🙂

palcami. Jednak przez następne 4 godziny rana ciągle krwawiła, a opatrunki były zmieniane co pół godziny, więc zdecydowaliśmy się pojechać do weterynarza. Na miejscu okazało się, że to jest do szycia.

Dostała narkozę, poczekaliśmy aż zaśnie i wyszliśmy na spacer. Przy odbieraniu psa, lekarka poinformowała nas, że Alabama uszkodziła sobie naczynie krwionośne, dlatego tak mocno krwawiła i nie przestawała. Tą przestrzeń musiała sobie rozwalić biegając po zamarzniętych patykach, czy ogólnie drzewach, więc dostała też na wszelki wypadek antybiotyk. Wszystko fajnie, tylko wkurzyłam się, że wybudzali ją bez nas. Nie dość, że narkoza dla psa nie jest przyjemna, to jeszcze wybudzili ją bez nas, a za to w obecności kota, więc jak weszliśmy z powrotem do przychodni, to było słychać jeden wielki pisk. Jedna pani weterynarz była strasznie oburzona taką reakcją na kota (pewnie kociara), bo do tego wszystkiego Alabama po narkozie zrobiła im w sali kupę i stwierdzili, że tak się tym kotem zestresowała, że wpadła w histerię i się obsrała. No nie będę dyskutować 🙂 Ok, swoją drogą mogliśmy ich poinformować, że ona nie reaguje dobrze na koty, ale kto by w tym momencie na to wpadł? Bardziej nas interesowało, jakie leczenie, jaki zabieg….

Swoją drogą bardzo ciekawe jest, że weterynarze nie rozumieją, że są różne rasy, różne etapy rozwoju psa i każdy pies reaguje indywidualnie na narkozę i wybudzanie z niej. A Gruba akurat jest w trakcie przełomu behawioralnego i ma tzw. III okres lękowy, więc na rzeczy, które dotychczas reagowała pozytywnie, teraz reaguje wielkim strachem np. otwarte drzwiczki do pralki są tak straszne, że do łazienki to raczej nie powinno się wchodzić 🙂

Chyba coś tu nie gra ;/

Wracając do wizyty, następnego dnia miała zmieniony opatrunek. Szycie wygląda dobrze, miejsce się goi. Natomiast dzisiaj wylądowaliśmy u weta, ponieważ paznokieć i opuszka są jakby nie na miejscu (zobaczcie zdjęcie). Zrobione zostały zdjęcia rentgenowskie, dostała lek przeciwzapalny i musimy teraz czekać do poniedziałku na opis zdjęcia oraz wizytę u ortopedy. Niestety nikt nie jest nam w stanie powiedzieć, co to może być. Rozmawialiśmy z dwoma lekarzami i żaden się z takim czymś nie spotkał. Póki co, czekamy na kolejne wizyty i może do zdjęcia szwów dojdziemy do tego, co tam jeszcze się zadziało.

Najgorsze jest, że jak jest śnieg to sypią solą i zdarte opuszki, czy pokaleczone łapy, mocniej psu doskwierają, niż latem. A niestety przy takich mrozach i śniegu nie da się uniknąć kontuzji. Teraz musimy bardziej na nią i jej łapy uważać. I znaleźć sposób na rozładowanie jej energii w inny sposób, niż spacery.

 

Aktualizacja wpisu, wizyta u ortopedy (11.01.2016)

Ortopeda po obejrzeniu rtg i  rany od razu stwierdził, że jest to zerwane ścięgno. Niestety nic nie może już z tym zrobić. Nawet, gdybyśmy “wymusili” operację, to nie ma żadnej gwarancji, że wróciłoby wszystko do normy.  Można było zrobić taką operację od razu, jak tylko ją przywieźliśmy. Tylko, że lekarka przyjmująca Alabamę na to nie wpadła. I przyznam, że jestem o to wkur…. Skoro pies już był pod narkozą,  i tak miała łapę do szycia, to nie rozumiem, dlaczego nikt jej tego nie rozciął i nie sprawdził, czy zadziało się coś więcej, niż tylko przecięcie i uszkodzenie naczynia krwionośnego. Jedyne, co mnie pociesza, to informacja, że Alabama nie jest narażona na ponowne kontuzje i urazy w ten palec w przyszłości, z powodu zmiany.

Śmieszne jest jeszcze to, że wysłałam zdjęcie łapy do swojego teścia, Tomasza, który będąc dzisiaj u dr Debisa (naszego weta w Gdyni, który leczył każdego naszego psa) pokazał mu to zdjęcie i dr Debis od razu powiedział, że to raczej zerwane ścięgno i on by już tego nie ruszał, tylko tak zostawił. Mogłam jemu tą stówkę za wizytę wysłać i nie marnować czasu na dojazd do kliniki.

No nic, trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej. Teraz tylko zdjęcie szwów i będzie można z psem w końcu wyjść na porządny spacer oraz wrócić na szkolenie 🙂

O Autorze

11 komentarzy

  1. Natalia

    Hm…. Nie zostało przerwane coś jeszcze?? Ścięgna są w porządku? Kurczę, ja zdjęcie opisane od razu dostałam. Najgorsze jest czekanie i niewiedza 🙁
    Co do samego sposobu spędzania czasu – to polecam zabawki interaktywne ;)) U nas zdają świetnie egzamin.

    Co do wybudzania psa bez Waszej obecności -to bym taki kurcze sajgon tam zrobiła, żeby się nie pozbierały. Jedna wybudziła mojego psa bez zawołania mnie – to takie zęby zobaczyła, że mam nadzieje nikomu innemu tak nie zrobi. Od tego momentu zastrzegam, ze chce psa jeszcze mieć w narkozie – i póki co nie ma najmniejszego problemu (kwestia jest też taka, że kliniki, w których aktualnie lecze psa, nie są mi obce). No a co do wybudzania przy kocie – to o czym one myślały ?! (na pewno była kociarą!)

    Dlatego nauczyłam się – i przekazuję Wam tę radę, być wymagająca w stosunku do lek. wet. Nie dość, ze jako studenci byliśmy porównywaniu i generalnie podobno nasze kierunki za sobą “nie przepadają”, to jednak przeszliśmy już chyba z 10 klinik i z doświadczenia wiem, że trzeba czasami być ostrym i nieustępliwym.

    Dalej nie wiem co z tą bieżnią wodną 😛

    Odpowiedz
    • Luiza

      Lekarka twierdzi, że nic więcej oprócz tego naczynia nie było uszkodzone. Rana była zbyt powierzchowna. Powiedziała, że nerwy ani ścięgno to nie jest.
      Jeśli chodzi o to wybudzanie, to dostaliśmy informację, że wrócimy po nią i ją wybudzą. Po czym zaczęli to wcześniej. Problem polega u nas na tym, że nasza lekarka, z tej kliniki, wyjechała do Dubaju i teraz zostaliśmy bez lekarza i musimy sobie kogoś szukać na chybił trafił. I najgorsze jest jak się coś dzieje. Wtedy jesteś zdana na tego lekarza, który jest na dyżurze. Ogólnie i tak planujemy poszukać sobie nowego lekarza. Z tym, że znaleźć dobrego, to jak szukać igły w stogu siana. Obecnie nie za bardzo mam pomysł, co to może być i co z tym zrobić, więc pozostaje nam czekać na wizytę u ortopedy.

      Co do bieżni…. Jurek w ciągu tygodnia opracuje wpis. To troszkę grubsza sprawa, bo filmik będzie do tego 🙂 Ale obiecujemy, że będzie.

      Odpowiedz
  2. Natalia

    Będę czekać 🙂 No i powodzenia w szukaniu weta – wiem jakie to ciężkie ;/

    Miłej niedzieli ! 🙂 Uściski dla Alabamy 😉

    Odpowiedz
    • Jerzy

      Dzięki! Jutro idziemy do ortopedy z nią! Zobaczymy, co powie! Postaramy się jutro jeszcze napisać, co i jak.
      Również miłej niedzieli!
      A! Widziałem na instagramie, że wrzuciłaś filmik z zabawką interaktywną! Dzeus potrafi się tym zmęczyć, oczywiście psychicznie? Czy po kilku razach to nie jest już dla niego wyzwanie?

      Odpowiedz
      • Natalia

        Lubi tą zabawę, widzę że próbuję wywąchać lepsze smaczki (bo stosuje gradację), natomiast bawię się z Nim w ten sposób, aż do momentu zjedzenia całej dawki karmy (130-160 gram) i nie nudzi się 🙂 Natomiast czy go męczy… Zanim zaczniemy się węszyć w zabawce, to bawimy się w zapasy na łóżku (jakieś 10-15minut), potem chwilka przerwy i daje zabawkę z jedzeniem przeplatając to z wydawaniem komend. To też gdzieś trwa ~15 minut, na koniec dostaje do konga np banana, marchawke i wylizuje/próbuje wydostać – to go wycisza. Najczęściej potem chce wyjść, a że jest śnieg to wraca do domu nakręcony no i tak muszę mu ładować drugiego konga, albo olać, bo niestety przy tak długim czasie ograniczenia ruchowego ma już małe problemy z zajęciem się “sobą”. Dzisiaj zaczęliśmy pracę na piłce rehabilitacyjnej typu orzeszek – i spał po tym 3 h, wstał no i jak nowonarodzony ( a jest 22 ;/ ). Więc generalnie polecam zabawki jako jeden z elementów całego zajęcia psiego czasu. Na pewno ułatwiają Nam życie – bo nie możemy np chować psu chrupków po pokoju (mamy panele, a on w przypływie ekscytacji ślizga się strasznie) bo to zmusza nas do ciągłego chodzenia za Nim i sprawdza czy zjadł wszystkie, potem mycia podłogi, bo jak wącha to za chwilę ślina mu cieknie 😀 O wiele łatwiejsze jest dla nas postawienie zabawki na podłodze i wkładania mu tam w różnych kombinacjach chrupki i smaczki, a jeszcze zabawniej jak w trakcie jedzenie, wrzucam mu w puste miejsca smaczki. Skubany myśli, że już nic nie ma, a jednak się pojawiają :))

        Czekam na info jak u ortopedy. Mam nadzieję, że to nic wielkiego, i wrócicie szybko do zdrówka!

        Ps. Mam nadzieje Luiza, że mogę liczyć na relację z seminarium o zabaw z psami, na które się wybierasz – bo bardzo ciekawi mnie to co tam będzie, a niestety nie mogę się wybrać 🙁

      • Jerzy

        Cześć! Dzięki za informację. Musimy wypróbować tą piłkę:) tylko jak na niej pies ćwiczy?
        Luiza przed chwilą uaktualniła wpis. I jednak ścięgno. Postawiłaś dobrą diagnozę 🙂
        Ah ci weci…

      • Luiza

        Postaram się zrobić jakąś krótką relację, o czym było seminarium. Jeśli mnie coś bardziej zainteresuje, to opiszę szczegółowo. Chyba będę zmuszona tam robić bardzo dokładne notatki :). Wybieram się też na kilka innych seminariów z Talking Dogs i Psią Wachtą. Mam kalendarz rozpisany do czerwca. Planujesz wybrać się na jakieś seminaria w tym roku?

      • Włodek

        Lepiej Jurku słuchaj co mówi, słuchaj…

      • Jerzy

        Przecież zawsze słucham, tylko nie zawsze rozumiem 😀

  3. Natalia

    Jerzy – generalnie równowagę psiak próbuje złapać. Pracuje się na nich by zwiększyć koordynacje ruchową i świadomość kończyn. Mnóstwo filmików znajdziecie na youtube 🙂 Co do ścięgna- to wolałabym się mylić. Niestety wet wetowi nie równy i trzeba samemu posuwać im czasem rozwiązania, albo drążyć temat aż wpadną na coś jeszcze.
    Luiza – Ja generalnie bardzo bym chciała na żywieniowe seminarium (barf, pies sportowy etc.) się udać, ale niestety nigdzie blisko siebie nie mamy nic póki co, no i przyznaje się, że nie mam czasu też by szukać, bo teraz w głowie mam tylko rehabilitacje psa – aktualnie doszedł nam laser wiec ciekawie nie jest ;/ Jak on będzie zdrowy to będzie mi łatwiej ;))) No ale zobaczymy.

    Odpowiedz
    • Jerzy

      Na szczęście kontuzja Grubej jest niegroźna i normalnie biega. W ogóle jej to nie przeszkadza. 🙂
      Będziemy musieli jej częściej pazur obcinać na tej łapie, bo nie będzie się ścierać.

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany