Ostatnia część serii szkoleniowej, to wpis o tym, dlaczego warto zainwestować w szkolenie DA w dobrej psiej szkółce. My zaczęliśmy zaraz po przywiezieniu Grubej do domu. Równolegle ze szkoleniem jej w domu i wypracowywaniem niezbędnych podstaw jeździliśmy z nią na szkolenia grupowe w Psim Uniwersytecie.

Na zajęcia do psiej szkoły zapisaliśmy się tylko w jednym celu. Żeby wychować zrównoważonego i stabilnego psa. Chcieliśmy też zbudować prawidłową relację między nami a psem oraz nauczyć się dobrze czytać swojego psa. Dzięki temu, że na samym początku trafiliśmy do Patrycji i jej Psiego Uniwersytetu, to udało nam się osiągnąć więcej niż oczekiwaliśmy.

Psie przedszkole w Psim Uniwersytecie 

Zajęcia u Patrycji wyglądały tak, że na pierwszym spotkaniu byliśmy tylko my, Alabama, Patrycja i jej pies Walker (kynoterapeuta). Podczas tej godziny Patrycja opowiadała, jak czytać psa i co znaczą konkretne zachowania. Pokazała nam, jak zapoznawać psy ze sobą. Bardzo nam się to przydało zwłaszcza, że Gruba w pierwszym kontakcie była bardzo nieśmiała i niepewna siebie. Na tych pierwszych zajęciach dostaliśmy porządną dawkę praktyki do przetrenowania.

Każde kolejne zajęcia były już w grupie. Patrycja zawsze dobierała psy w grupie tak, żeby jeden od drugiego mógł się czegoś nauczyć. Jeśli była grupa samych szczeniaków, to większość czasu to była zabawa między szczeniakami przerywana sesjami podstawowych komend. W trakcie zabawy szczeniaki mogły uczyć się, jak prawidłowo się komunikować i jak prawidłowo się bawić. Zajęcia zaczynały i kończyły się zabawą. Wiem, że niektórzy treserzy tego nie stosują, bo uważają, że potem szczeniakom jest trudno się skoncentrować na pracy i nie chcą współpracować z właścicielami. Ja jednak z perspektywy czasu uważam to za najlepszą formę nauki. Oczywiście była frustracja, jak próbujesz psa przywołać do siebie, a on nie przychodzi. Ale z drugiej strony, gdzie masz się nauczyć odwoływać psa z najlepszej zabawy, jak nie na szkoleniu? Lepiej jak można się uczyć w kontrolowanych warunkach niż w psich parkach, gdzie zwykle jest jeden wielki chaos.

Zajęcia grupowe w Psim Uniwersytecie

Po skończeniu etapu psiego przedszkola kontynuowaliśmy zajęcia grupowe, które u Patrycji oznaczały grupę maksymalnie 6 psów. Po psim przedszkolu byłam mocno nastawiona na zajęcia grupowe, bo nigdzie poza placem nie mieliśmy możliwości obserwowania psa w kontrolowanych interakcjach z różnymi psami. Na zajęcia grupowe chodziliśmy prawie rok czasu. Przepracowaliśmy w tym czasie kilka problemów, takich jak strach przed większymi psami. Zawsze, gdy coś nam się w zachowaniu Grubej nie podobało, to rozmawialiśmy o tym z Patrycją, a ona pokazywała nam, jak nad tym mamy pracować. W trakcie zajęć grupowych nie tylko utrwalaliśmy komendy, ale też pracowaliśmy nad samokontrolą, co bardzo ułatwiło nam codziennie życie z psem.

Jednak przede wszystkim dzięki zajęciom u Patrycji Gruba bardzo dużo nauczyła się od Walkera, przez co ma naprawdę bogaty zasób sposobów komunikacji z innymi psami. W trakcie zajęć zawsze też była przerwa, na której psy biegały sobie luzem. W trakcie tej przerwy, gdy psy biegały, Patrycja opowiadała, co się między nimi dzieje. Dzięki temu ja bardzo wiele nauczyłam się o swoim psie, o psiej komunikacji ogólnie i strasznie wkręciłam się w psie zachowania. Zaczęłam się interesować seminariami i klasami komunikacji. Wiem, że tylko i wyłącznie dzięki temu, że trafiliśmy na początku do Patrycji udało nam się z psem zbudować relację opartą na zaufaniu. A nasz pies potrafi się porozumiewać z innymi psami.

Było też kilka sytuacji, w których Gruba poszarpała się z innym psem. Dzięki temu, że było to na placu i pod kontrolą Patrycji, to mogliśmy nauczyć się, jak reagować w takich sytuacjach. Dokładnie wiemy, jakie psy i jakie zachowania mogą wywołać u naszego psa taką reakcję. Gruba też nauczyła się, że nie trzeba od razu konfliktów rozwiązywać siłowo. Efektem tego jest to, że dzisiaj zanim Gruba przejdzie do bicia, to da kilka, a czasem kilkanaście sygnałów, że robi się nerwowo. Przy tym ja też zyskuję czas na ewentualną ingerencję. A poniżej przykład jednej z kilku sytuacji, która spowodowała, że Gruba postanowiła na tamtych zajęciach dać amstaffowi nauczkę.

Fitpaws i zajęcia w Zuziku

Jeśli chodzi o samokontrolę Grubej, to jej panowanie nad sobą mocno poszło do przodu, gdy zaczęła trenować Fitpaws, ponieważ w ćwiczeniach musi pracować nad panowaniem nad stresem oraz kontrolować swoje ruchy, żeby nie spaść. Dzięki temu w codziennych sytuacjach jest bardziej świadoma swojej siły i bardziej panuje nad sobą w sytuacjach stresowych. Fitpaws w połączeniu z tym, czego nauczona była u Patrycji, dał taki rezultat, że obecnie nawet jak się bardzo wkurzy i wyskoczy do psa, to robi po prostu mniejszą rzeź. Rzadko używa swoich zębów do pokazania innemu psu, że musi zmienić zachowanie.

Dodatkowo uczęszczamy do Piotrka na zajęcia indywidualne, na których uczymy się motywacji, prawidłowej zabawy z psem oraz samokontroli. Niestety nakręcanie Grubej na zabawki nie idzie mi najlepiej i powoli zaczynam się poddawać. Natomiast dzięki zajęciom popracowaliśmy trochę nad chwytem i sporo się poprawiło. Nie jest jeszcze idealnie, ale niedługo powinno być.

Plusem zajęć z Piotrkiem jest to, że on łączy ze sobą wiele różnych specjalizacji w pracy z psem. Wykorzystuje swoje doświadczenie m.in. z zawodów obiedience. Wszystko dobiera do tego, co chcemy osiągnąć z psem. Co prawda my nie nastawiamy się na posłuszeństwo, ale zajęcia dla Grubej są rozwijające. I przede wszystkim sprawiają jej frajdę. Po zajęciach z zabawy i motywacji stała się bardziej nakręcona, ale tak pozytywnie. Na zasadzie “o, wychodzimy coś robić”, a nie “chodźmy, trzeba coś zabić”. Widać, że ona chce pracować. A im więcej z nią robimy, tym bardziej ona jest nakręcona w dni treningowe i bardziej spokojna w dni bez treningu.

Nasze błędy

Gruba nie ma litości w stosunku do nas. Jest wymagającym psem, ale dzięki temu ciągle próbujemy czegoś nowego, ciągle się musimy czegoś uczyć i poznajemy nowych ludzi. Tylko to eksperymentowanie wiąże się z popełnianiem błędów.

Błędne pojmowanie socjalizacji

Najpoważniejszy błąd, jaki popełniliśmy, to błędne pojmowanie socjalizacji. Na początku, gdy wzięliśmy DA, to chcieliśmy, by Gruba zaprzyjaźniała się z każdym psem, którego spotyka. Wierzyliśmy, że im więcej interakcji będzie miało Dogo z różnymi psami, tym z wiekiem będzie miało wysoki stopień tolerancji wobec nieznajomych psów. Błąd. Dzisiaj już wiemy, że nie należy wpychać psa w każdą sytuację. Lepiej żeby tych spotkań było mniej, ale były bardziej wartościowe. Lepiej mniej spotkań w kontrolowanych warunkach, ze znanymi, zrównoważonymi psami, niż byle jakie spotkania z przechodzącymi psami na ulicy. Najwięcej jeśli chodzi o panowanie nad sobą dały nam właśnie kontrolowane zajęcia u Patrycji i Fitpaws. Obecnie rozwijamy u Grubej jej kompetencje psiospołeczne na specjalnych zajęciach dedykowanym tylko temu jednemu tematowi.

Naginanie zasad

Kilka razy zdarzyło mi się dać namówić osobom spotkanym na spacerze na spuszczenie psów, żeby się pobawiły. Wtedy miałam zwyczaj odpowiadania, że nie mogę przewidzieć zachowania swojego psa, bo nie wiem, jak zachowa się ich pies. I uczciwie ostrzegałam, że jak zachowa się wg mojego psa nieodpowiednio, to będzie awantura. I zwykle te osoby zarzekały się, że ich psy są spoko i że się dostosowują, i dają się dominować, i wiele innych bzdur. No…. i zawsze to kończyło się jednym – aferą. Czasami mniej, czasami bardziej widowiskową.

Dzisiaj mam jedną żelazną zasadę – Gruba nie ma kontaktu z przypadkowymi psami. Jeśli pozwalam Grubej na interakcje z innym psem, to w dwóch przypadkach:

  1. Jest to pies, którego Gruba zna i uwielbia od szczeniaka. Ma takich paru psich kolegów, u których toleruje każde zachowanie i pozwala im praktycznie na wszystko. Póki co, jest to nawet suczka buldoga francuskiego w cieczce. Gruba ją uwielbia, choć tamta w zabawie potrafi przejawiać zachowania agresywne. Widocznie Grubą to bawi.
  2. Interakcje ustawione i kontrolowane na specjalnych zajęciach pod okiem dwóch świetnych specjalistek Kasi i Ani. Są to klasy komunikacji i jeździmy na nie po to, by uczyć się o psich sposobach komunikacji.

Mniejsze lub większe problemy

Żeby nie było… Praca z Grubą, czy to samemu, czy na zajęciach zorganizowanych, to ciągłe pasmo sukcesów i porażek. Co rusz natykamy się na jakieś trudności, a to z przywołaniem, a to z kontrolą emocji, a to z ciągnięciem na smyczy. Odnosimy sukces z czymś po to, by za chwilę zaczynać pracę na nowo. Z nią nic nie jest dane raz na zawsze. Co pokazują ostatnie 3 tygodnie, gdzie nie da się przewidzieć w niektórych sytuacjach jej zachowania. Jednak podsumowując ogólnie całą pracę z nią i robiąc to uczciwie należy poczynić…

Wyznanie

Że po 1,5 roku pracy z Grubą nie jest ona najlepiej wytresowanym DA pod słońcem. Bardzo szybko odpuściliśmy sobie wymaganie od niej robienia komend w sekundę i od linijki. Nie jest psem 100% posłusznym i wpatrzonym w człowieka jak w obrazek. Ale też nie o to mi chodziło. Podoba mi się za to, że świetnie się komunikuje z innymi psami i potrafi panować nad sobą. Dla mnie w tym wszystkim, w tej cały pracy z nią, najważniejsze jest, że nauczyłam się ogarniać swojego psa, nawet jeśli zachowuje się niezgodnie z moimi oczekiwaniami.

O Autorze

14 komentarzy

  1. Krzysztof

    Jak narazie z moim DA jest troche inaczej uwielbia sie uczyć lapie wszystko w lot,jedyne co sie zgadza to kontakt z innymi psami. Na pierwszy rzut oka widać czy bedzie zabawa czy awantura. Ataf po prostu pewnych psów nie toleruje i tylko czeka na pretekst żeby pokazać kto rządzi. Co nie zmienia faktu ze jak już sie bawi to jego zabawy mają charakter siłowy i sprowadzają się do duszenia innych psów,więc zostaja tylko te które nie dają mu sie złapać.
    Jesli chodzi o psie przedszkole to zostaliśmy wyrzuceni z jednego bo ,,to nie miejsce dla agresywnych psów” . Po prostu w wyniku głupoty pani ,,znawcy” psich zachowań ucierpiał labrador.
    Jak dla mnie najważniejsze że rośnie zdrowy,a jak go zabieram do pracy to jak by instynktownie wie co ma robić i zapowiada się, że będzie w tym dobry.
    P.S.
    Koty mają sie dobrze i z relacji miedzy nimi i psem wynika ze tak dalej będzie.

    Odpowiedz
    • Luiza

      Cieszę się, że rośnie zdrowy. Oby tak dalej. Co do wyrzucenia Was z psiego przedszkola – nie widziałam sytuacji i nie wiem, co tam się faktycznie zadziało, więc nie oceniam prowadzącej. Choć zdaję sobie sprawę, że nadal jest zbyt wielu ludzi z uprzedzeniami rasowymi. I szkoda, że są oni również wśród szkoleniowców.
      Wracając do kotów. Ostrożność trzeba i tak zachować. Pamiętaj, że masz w domu nadal dzieciaka 😉
      Praca, o której piszesz, to czy Twój Dogo ma stróżować?
      I na koniec: ciężko znaleźć kompana do zabawy dla Dogo. Nie każdy pies rozumie ten styl zabawy. Większość odpuszcza. Nasza jednak potrafi dostosować się do innego psa, jednak i tak trzeba uważać, bo jest silniejsza od większości psów i może przez przypadek zrobić krzywdę.
      Powodzenia w dalszej pracy z psem. I dawaj znać, jak dalej się rozwija Ataf.

      Odpowiedz
      • Krzysztof

        Jestem szefem ochrony w dużej firmie i czesto podejmuje interwencje wraz z grupą,wtedy moja praca polega na przeszukaniu obiektu i znalezieniu złodzieja i tu zaczyna sie praca Atafa jest w tym świetny. Instynktownie wie gdzie iść a najwiekszym plusem jest to, że jest bardzo czujny i nikt nie jest w stanie mnie podejść niezauważony. Mimo że to jeszcze szczeniak jego postura i gabaryt sprawiają że nikt nie ma zamiaru próbować głupot.

      • Luiza

        Z ciekawości: jak już znajdzie złodzieja to co robi? I jak Ty wtedy reagujesz?

  2. Krzysztof

    Przede wszystkim nie ucze go agresji on instynktownie wie że jak kogos znajdzie na terenie obiektu to nie wolno mu pozwolić odejść, szczeka,warczy a moja w tym głowa żeby jak najszybciej tam dotrzeć i zapiąć mu smycz. Jak natazie niczego wiecej go nie uczę,jeszcze za wcześnie. Poza tym nie chcę zeby cos mu sie stało i staram sie nie prowokować niebezpiecznych sytuacji. A z pierwszym jego złodziejem to byl zupełny przypadek. Pies spisał się wzorowo i od tamtej pory zabieram go ze soba codziennie.

    Odpowiedz
    • Luiza

      Bierzecie udział w szkoleniu u jakiegoś profesjonalisty? Najbardziej mnie zastanawia jedno: co zrobi pies jak będzie miał świadomość swojej siły i nabierze pewności siebie, a Ty nie dotrzesz w odpowiednim czasie? Bo teraz szczeka i warczy, co może wynikać z tego, że jest jeszcze dość młody i nie ma takiej pewności siebie, jak dorosły osobnik, a nie z tego, że instynktownie wie, co ma robić.

      Odpowiedz
      • Krzysztof

        Jak bedzie starszy to tego typu rzeczy bedzie robił w kagańcu albo na długiej smyczy. A jeśli chodzi o szkolenie,to chodzimy do specjalisty (choć pewnie w moim słowniku ma to słowo zupełnie inne znaczenie).
        Mam pytanie, ile waży Alabama?

      • Luiza

        Kaganiec i długa smycz niekoniecznie mogą powstrzymać psa przed atakiem na człowieka. Jak już napisałeś, że dla Ciebie specjalista ma inne znaczenie (w domyśle: niż powszechnie), to powiedz o jakim specjaliście piszesz.

        Alabama ma 20 miesięcy i waży 32 kg.

  3. Krzysztof

    Nie boję się że mój pies kogoś zaatakuje. W mojej pracy tej i przyszłej pies jest ,,środkiem przymusu bezpośredniego ” i w określonych wypadkach można go użyć,co potocznie może być nazwane ,,atakiem psa”. Kolejna sprawa nie po to kupilem DA żeby zrobić z niego potulnego kanapowca.
    To silny pies, który ma służyć określonym celom do jakich został stworzony,a mój oprócz tego że jest moim przyjacielem to zarobi na swoją miskę i nie widzę nic w tym złego.
    P.S.
    Jesli macie ochotę to zapraszam do Lublina na szkolenie.

    Odpowiedz
    • Luiza

      Dziękuję za zaproszenie. Być może w Lublinie kiedyś pojawię się na zwiedzanie, wtedy się odezwę.
      Zgadzam się, że DA to nie są psy na kanapy i fajnie, że nie po to wziąłeś tego psa. Owszem, DA to pies stworzony do określonych celów. Tylko ciągle wszyscy zapominają, że to przede wszystkim pies myśliwski. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce polować nie będzie, ale jestem przeciwniczką zakupu DA do celów stróżowania, czy obrony. Do takiej pracy jest kilka innych, bardziej odpowiednich ras. Biorąc pod uwagę, jakie mamy psy w Polsce i jaką mają psychikę, to niestety, ale dla mnie to stwarzanie realnego zagrożenia dla otoczenia. Oby w Twoim przypadku tak nie było, ale nie znam żadnego DA, który pracuje jako pies do obrony/stróżowania, bo one nie są do tego stworzone.
      Ciekawi mnie, jakie cechy tego psa, oprócz tego, że jest to silny pies, sprawiły, że uważasz, że to jest odpowiednia rasa do tego rodzaju pracy? I jak zapatrujesz się na jego instynkt myśliwski?

      Odpowiedz
      • Krzysztof

        Widzę że przyszedł czas na wyjaśnienia.
        Po pierwsze mój pies nie stróżuje,jego podstwowym zadaniem jest ochrona mnie i wyszukiwanie ukrywajacych sie ludzi. Już sie szkoli jako pies do wykrywania materiałów wybuchowych i w przyszłości taką właśnie pracę będzie wykonywał.
        Co zdecydowało o wyborze tej rasy? Bezwarunkowe oddanie właścicielowi,gotowość walki w jego obronie do samego końca,gabaryt, zbieranie tropu,,górą “,łatwość uczenia się.
        Te cechy robią z DA idealnego psa do pacy.
        Jeśli chodzi o instynkt mysliwski to moj pies wszystko co pojawi się w polu widzenia traktuje jako cel. To nawt nie jest zainteresowanie,to namierzanie i tylko czeka na moją komendę… Właśnie tą cechę należy wykorzystać jako katalizator do nauki. Nie wolno pozwolić na nakręcanie sie z byle powodu i umieć hamować w każdym przypadku.
        Liczę sie z tym że mój pies jest jeszcze młody,ale uważam że nigdy nie jest za wcześnie na naukę. Jedna ważna rzecz,nie uczę jeszcze ataku. Na to jeszcze dużo za wcześnie.
        Resztę czas pokaże.

      • Luiza

        Powiem tyle: wystarczyło to napisać na samym początku rozmowy. Zupełnie nie rozumiem po co ukrywać do czego szkolisz psa. Ani to nie jest nic niezwykłego, ani nic nielegalnego. Pytałam praktycznie na samy początku, czy pies stróżuje…
        Szkoda, że ludzie biorą takie psy i ukrywają, że coś próbują z tą rasą robić. Jak wyjdzie, to fajnie pokazać innym, że można. A jak nie wyjdzie, to może lepiej przestrzec innych, że się próbowało, ale jednak to nie jest pies do wszystkiego i dla wszystkich?
        Wiem, że trzeba się liczyć z atakami, że się nie uda, bo to taka rasa, bla bla bla. Sama jestem przekonana, że o ile szkolenie DA do wykrywania zapachów, czy szukania ludzi to najlepszy trening, jaki można zafundować DA, o tyle zupełnie nie jestem przekonana do tej części, w której pies może zostać użyty jako “środek przymusu bezpośredniego”. Bo to jest jednak dla mnie odbezpieczanie granatu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że te psy nawet zabawę traktują na poważnie….
        Jestem ciekawa, jaki będzie Twój pies po takim rodzaju szkolenie, gdy osiągnie pełną dojrzałość psychiczną, ale podejrzewam, że nie będzie mi dane się dowiedzieć….

  4. Krzysztof

    Dlaczego ma nie być dane?
    Chociaż więcej szczegółów dotyczących szkolenia i przyszlej pracy wolał bym prywatnie (zadzwoń jak masz ochotę).
    A jeśli chodzi o środki przymusu bezposredniego to mam w pracy broń i jak by była taka konieczność to mogę strzelać i tu pytanie dla pacyfistów,co lepsze,pies czy broń? Po psie chirurg ma trochę roboty a po broni grabarz.

    Odpowiedz
    • Luiza

      Bo często jest tak, że ludzie, którzy twierdzili, że z Dogo się da, choć wszyscy mówią, że się nie da, to gdy pies ma tak 2-3 lata, nagle znikają. I nikt się nie chwali efektami tych szkoleń. Co daje powody, by twierdzić, że jednak się nie udało. Ludzie chętnie się chwalą na początku, ale jak jest trudno, bądź jak nie wyjdzie, to nikt już się nie chce tym dzielić. Oczywiście nie zakładam, że Tobie nie wyjdzie, bo jednak szczerze życzę Ci żeby Ci wyszło. Z prostego powodu: uwielbiam tą rasę i chciałabym zamknąć ryje tym wszystkim, którzy twierdzą, że posiadanie takiego psa nie ma uzasadnienia i rasa powinna być całkowicie zakazana. Fajnie, że ktoś na przekór wszystkim próbuje z tymi psami coś robić. Ale również chciałabym, żeby przy tym wszystkim uczciwie pokazać, że pewnych rzeczy się w rasie nie zmieni, jak np. agresja do innych zwierząt, albo że nie da się przekierować instynktu. Sama byłam przekonana, że się da… Ale tego, jaki mój pies ma instynkt nie przewidziałam. I z każdym dniem widzę, że pewnych rzeczy nigdy nie uda się wypracować. A gdyby się udało to uważam, że w pewnym sensie to łamanie psa. Na ch… mi Dog Argentyński bez silnej reakcji na dzikie zwierzę? Po co brać wtedy taką rasę, jak nie akceptuje się jej głównej cechy?
      Mam jednak cichą nadzieję, że za 2 lata uczciwie będziesz potrafił napisać, jaki efekt dało to szkolenie.

      Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany